Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj17 - 2
- 2026, Kwiecień30 - 13
- 2026, Marzec31 - 21
- 2026, Luty28 - 17
- 2026, Styczeń31 - 44
- 2025, Grudzień31 - 28
- 2025, Listopad30 - 10
- 2025, Październik31 - 13
- 2025, Wrzesień30 - 20
- 2025, Sierpień31 - 17
- 2025, Lipiec31 - 12
- 2025, Czerwiec30 - 5
- 2025, Maj31 - 0
- 2025, Kwiecień30 - 6
- 2025, Marzec31 - 12
- 2025, Luty28 - 1
- 2025, Styczeń31 - 22
- 2024, Grudzień31 - 17
- 2024, Listopad30 - 10
- 2024, Październik31 - 19
- 2024, Wrzesień30 - 14
- 2024, Sierpień31 - 20
- 2024, Lipiec31 - 10
- 2024, Czerwiec30 - 7
- 2024, Maj31 - 9
- 2024, Kwiecień30 - 14
- 2024, Marzec31 - 16
- 2024, Luty29 - 7
- 2024, Styczeń31 - 7
- 2023, Grudzień31 - 9
- 2023, Listopad30 - 6
- 2023, Październik31 - 7
- 2023, Wrzesień30 - 5
- 2023, Sierpień31 - 12
- 2023, Lipiec31 - 10
- 2023, Czerwiec30 - 1
- 2023, Maj31 - 5
- 2023, Kwiecień30 - 2
- 2023, Marzec31 - 8
- 2023, Luty28 - 21
- 2023, Styczeń31 - 7
- 2022, Grudzień31 - 5
- 2022, Listopad30 - 1
- 2022, Październik31 - 0
- 2022, Wrzesień30 - 6
- 2022, Sierpień31 - 14
- 2022, Lipiec31 - 13
- 2022, Czerwiec30 - 6
- 2022, Maj31 - 4
- 2022, Kwiecień30 - 5
- 2022, Marzec31 - 3
- 2022, Luty28 - 11
- 2022, Styczeń31 - 6
- 2021, Grudzień31 - 5
- 2021, Listopad30 - 7
- 2021, Październik31 - 8
- 2021, Wrzesień30 - 20
- 2021, Sierpień31 - 33
- 2021, Lipiec31 - 6
- 2021, Czerwiec30 - 9
- 2021, Maj31 - 18
- 2021, Kwiecień30 - 17
- 2021, Marzec31 - 21
- 2021, Luty28 - 8
- 2021, Styczeń31 - 26
- 2020, Grudzień31 - 25
- 2020, Listopad30 - 10
- 2020, Październik31 - 15
- 2020, Wrzesień30 - 28
- 2020, Sierpień31 - 62
- 2020, Lipiec31 - 28
- 2020, Czerwiec30 - 16
- 2020, Maj31 - 20
- 2020, Kwiecień30 - 55
- 2020, Marzec31 - 26
- 2020, Luty29 - 14
- 2020, Styczeń31 - 15
- 2019, Grudzień31 - 1
- 2019, Listopad31 - 79
- 2019, Październik31 - 84
- 2019, Wrzesień30 - 90
- 2019, Sierpień31 - 186
- 2019, Lipiec31 - 76
- 2019, Czerwiec30 - 35
- 2019, Maj31 - 86
- 2019, Kwiecień30 - 52
- 2019, Marzec31 - 32
- 2019, Luty28 - 48
- 2019, Styczeń31 - 71
- 2018, Grudzień31 - 178
- 2018, Listopad30 - 183
- 2018, Październik31 - 163
- 2018, Wrzesień30 - 129
- 2018, Sierpień31 - 118
- 2018, Lipiec31 - 107
- 2018, Czerwiec30 - 135
- 2018, Maj31 - 183
- 2018, Kwiecień30 - 184
- 2018, Marzec31 - 184
- 2018, Luty28 - 191
- 2018, Styczeń31 - 73
- 2017, Grudzień31 - 26
- 2017, Listopad30 - 39
- 2017, Październik31 - 29
- 2017, Wrzesień30 - 21
- 2017, Sierpień31 - 19
- 2017, Lipiec31 - 33
- 2017, Czerwiec30 - 75
- 2017, Maj32 - 33
- 2017, Kwiecień28 - 13
- 2017, Marzec31 - 50
- 2017, Luty28 - 30
- 2017, Styczeń31 - 75
- 2016, Grudzień31 - 29
- 2016, Listopad30 - 18
- 2016, Październik31 - 11
- 2016, Wrzesień30 - 9
- 2016, Sierpień31 - 3
- 2016, Lipiec31 - 5
- 2016, Czerwiec30 - 52
- 2016, Maj31 - 27
- 2016, Kwiecień30 - 34
- 2016, Marzec31 - 26
- 2016, Luty29 - 76
- 2016, Styczeń31 - 195
- 2015, Grudzień31 - 83
- 2015, Listopad30 - 91
- 2015, Październik31 - 72
- 2015, Wrzesień30 - 55
- 2015, Sierpień31 - 41
- 2015, Lipiec31 - 69
- 2015, Czerwiec30 - 22
- 2015, Maj31 - 40
- 2015, Kwiecień30 - 65
- 2015, Marzec31 - 39
- 2015, Luty28 - 54
- 2015, Styczeń31 - 62
- 2014, Grudzień31 - 160
- 2014, Listopad30 - 1
- 2014, Październik31 - 0
- 2014, Wrzesień30 - 0
- 2014, Sierpień31 - 0
- 2014, Lipiec31 - 0
- 2014, Czerwiec30 - 0
- 2014, Maj31 - 52
- 2014, Kwiecień30 - 26
- 2014, Marzec31 - 55
- 2014, Luty28 - 95
- 2014, Styczeń31 - 89
- 2013, Grudzień31 - 20
- 2013, Listopad30 - 0
- 2013, Październik31 - 0
- 2013, Wrzesień30 - 0
- 2013, Sierpień31 - 0
- 2013, Lipiec31 - 0
- 2013, Czerwiec30 - 0
- 2013, Maj31 - 0
- 2013, Kwiecień30 - 0
- 2013, Marzec31 - 0
- 2013, Luty28 - 0
- 2013, Styczeń31 - 0
- 2012, Grudzień31 - 1
- 2012, Listopad30 - 0
- 2012, Październik31 - 0
- 2012, Wrzesień30 - 0
- 2012, Sierpień31 - 11
- 2012, Lipiec31 - 37
- 2012, Czerwiec30 - 56
- 2012, Maj31 - 24
- 2012, Kwiecień30 - 51
- 2012, Marzec31 - 120
- 2012, Luty29 - 15
- 2012, Styczeń31 - 34
- 2011, Grudzień31 - 11
- 2011, Listopad30 - 14
- 2011, Październik31 - 2
- 2011, Wrzesień30 - 5
- 2011, Sierpień31 - 31
- 2011, Lipiec31 - 19
- 2011, Czerwiec30 - 36
- 2011, Maj31 - 34
- 2011, Kwiecień30 - 51
- 2011, Marzec31 - 31
- 2011, Luty28 - 34
- 2011, Styczeń31 - 0
- DST 125.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
KSIĘŻYC - PLUTON
Sobota, 5 września 2020 · dodano: 05.09.2020 | Komentarze 0
Pluton jest moją inspiracją widzę Go coraz bardziej większego jest ode mnie w odległości zaledwie 5 miliardów 739 milionów 578 tysięcy 458 kilometrów....z Solca Kujawskiego wyjechałem samemu, w blasku Flash'y.
Spodenki miałem krótkie, koszulkę zaś z długim rękawem, ale na niej krótki strój BB Tour. ( jak na zdjęciu )
Tak jechałem dokładnie przez trzy minuty. ale numer.
Zaczęło totalnie lać. Schowałem się pod jakąś wiatę i ubrałem się już na noc, i na deszcz oczywiście.
Po pięciu minutach posłusznie zbliżałem się ponownie do krajowej "10"tki, w strugach deszczu.
Tam to się dopiero zaczęło, emocje na całego.
Tiry i inne wynalazki nie trąbiły, ale deszcz zrobił swoje. Chlapa i prysznic na całego, deszcz nie lubi mnie.
Ja go brałem obojętnie, ale bałem się, że na Wigry źle wpłynie ta sytuacja.
Nic złego wtedy, ani potem z powodu deszczu się składakowi nie stało.
Problem był inny. Był problem.
Jedzenie i picie na punktach było jak dla mnie dotychczas takie sobie, z przewagą na beznadziejne.
Nie mam zamiaru nikogo urazić i ani na nikogo się obrażać.
Po prostu mój organizm ma fantastyczne życie, a od prawie doby nie otrzymuje tego, co zwykł mieć codziennie.
Brakuje mi moich słodyczy, moich napojów.
Na krajówce nic ciekawego nie ma, ponadto z krajówki w kierunku m. Kowal jedziemy po terenie jakiegoś czynnego poligonu.
Żadnych sklepów, stacji benzynowych. Nic.
W dodatku leje. Kłopot był też w tym, że jedynie podczas jazdy składakiem nie grzeję się swoim ciepłem,
ta dziwna postawa, zbyt mała prędkość...powodują, że jest mi trochę zimniej niż zwykle.
Tylko tyle, bo i tak jestem szczęśliwy...choć po głowie mimo wszystko biegają mi już wszystkie nazwy moich czekolad, wafli i batonów.
Jadę dalej grzecznie...zaczynają mnie już chyba doganiać pierwsi Bikerzy, którzy wyjechali w sobotę nad ranem.
A poznaję to po tym, że słyszę wyrazy typu: "o Wigry, jest ten składak wreszcie, o zobacz mamy Wigry, jest to Wigry".
Wszyscy mili, jest tak jakbym czekał na nich. Mija mnie wiele osób. Fantastycznie.
Przed Kowalem droga pusta od samochodów, choć przez kilka kilometrów przed jakąś wojewódzką drogą był korek.
Może i nie jest mi zimno, ale i tak jestem mokry.
No i coraz bardziej brakuje mi moich słodyczy.
Trochę się denerwuję, bo na ten odcinek trasy, czyli z Solca nic nie wziąłem, a z kilometrów na książeczce wynikało, że będzie mniej niż 100 km do Kowala, a było więcej. Wiedziałem, czułem, że w m. Kowal na punkcie będzie fajnie.
Bo wiedziałem, że organizuje go grupa WTR z Włocławka, a wśród niej mam kilku kolegów, z Rebe na czele.
Jak się okazało potem Rebe nie było, ale też było zajebiście.
Do m. Kowal zalogowałem się o godzinie 19:08, żywność była tu dla mnie najlepsza.
składak grzecznie stoi przed budynkiem, i czeka na mnie.
Przed nami kolejne doświadczenie...druga wspólna nieprzespana noc.
Bo ja pojadę dalej.
a tymczasem mamy już 440 kilometrów !! kolejny rekord !!
ogromnie boli mnie myśl, że to wszystko mogło się nie wydarzyć.
nie zastanawiajcie się nad tym, co czujecie, ani przez chwilę,
choćby to była tylko jakaś słodycz, jakieś Wasze łakocie, albo wycieczka o długości 20 km..
To nie o to chodzi, że życie krótkie jest itd.
Musimy mieć wokół siebie dokładnie wszystko to, co czujemy inaczej, wyjątkowo.
I pamiętajcie o tym, że nie może być żadnych prób, a i to, że staneliście na starcie też nie jest czymś wyjątkowym.
Wszystko będzie niczym, póki nie staniecie na mecie.
Kochasz Ją ? To powiedz lub napisz Jej o tym ?
Chcesz tam być ? To jedź.
Dotknij to, co nie jest w zasięgu Twojej ręki.
No i nie może być łatwo. wszystko, albo nic.
...przypomniała mi się jedna z sytuacji na starcie, w Świnoujściu.
Kilka Osób nagle przy mnie stanęło, niemal wszyscy naraz coś mówili.
Nagle Ktoś powiedział do swojego kolegi...słuchaj, jak będzie Ci trudno na trasie
to pomyśl o Robercie, o tym, że on jedzie na składaku i od początku aż do końca ma na pewno trudniej niż ty.
a ja, w takich trudnych chwilach, kiedy wszystko zdaje się działać przeciwko mnie przypominam sobie
o tym, że samolot zawsze startuje pod wiatr.

.
- DST 113.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
KSIĘŻYC - PLUTON
Piątek, 4 września 2020 · dodano: 04.09.2020 | Komentarze 3
Pluton jest moją inspiracją widzę Go coraz bardziej większego jest ode mnie w odległości zaledwie 5 miliardów 739 milionów 578 tysięcy 583 kilometrów....dacie wiarę ? jadę dalej.
kolejny etap nie wydaje się być długi.
Wszystko jest dobrze, jestem normalnie zmęczony.
Nie wyprzedza mnie jakoś dużo osób, każdy z nich zamienia ze mną kilka słów.
Nadal nie słucham muzyki. To nie możliwe do wykonania.
A pomogła by mi, choćby w zabiciu znużenia.
Ktoś mnie dogania, podjeżdża, odjeżdża i...głównie jadę samemu.
Senność mnie ogarnia, we właściwym momencie.
Radzę sobie z tym uczuciem nade łatwo. W prosty sposób...bo przede mną są Białe Błota.
To moje miejsce. Ileż ja tu razy spałem, przejeżdżałem, jechałem. Mnóstwo.
Główną ulicą jest techniczna droga przy ekspresówce Bydgoszczy.
Mijam kilku Bikerów odpoczywających na przystankach autobusowych.
jestem w Białych Błotach i...nagle zatrzymał się nagle czas.
Zawsze, kiedy tu jestem, nie chcę być sam. A jestem.
Jakoś nie udaje mi się tego miejsca zapomnieć.
Zawsze staram się wracać do domu przez ten punkt właśnie,
staram się jechać w Polskę przez to właśnie miejsce.
Tu jest mi cudnie, nawet bez czekolady.
Jadę jak po nitce, bez nawigacji.
no i stało się, ta nieszczęsna krajowa "dziesiątka".
Dacie wiarę, że nie słyszałem żadnego klaksonu ze strony Tirów ?
Ależ to musiało komicznie wyglądać. Tu właśnie wyglądałem jak "czterdziestolatek"...
prosta postawa i szybkie machnięcia pedałami, po czym nogi w bez ruchu. Takie nieregularne pedałowanie.
Tak jechał Karwowski na czołówce filmu, zwróćcie na to uwagę. Oglądał się na przemian szybko raz w lewo, raz w prawo.
Próbowałem przyspieszać gdy tylko pojawił się boczny pas, by Tiry nie musiały zwalniać do minimum.
nie lubię ich, ale taki nie jestem, by być najważniejszym na drodze.
Jeśli jednak boczny pas mi się kończył to bez wahania wyjeżdżałem na drogę, nie wymuszając, ale też nie
czekając na to aż przejedzie stado ciężarówek. Była godzina południowa, ruch totalny.
Naprawdę skrupulatnie odliczałem każdy upływający kilometr do Solca Kujawskiego.
Miałem dosyć tej krajówki, zgiełku na drodze, wypatrywałem z niecierpliwością tego skrętu w lewo, na Solec właśnie...
Zacząłem też tęsknić za moimi bliskimi, za kolegami, których tu nie ma, a którzy byli i znają tę drogę.
...no i zjechałem z krajówki.
Poczułem się w tym momencie jak Ktoś. Nagle zacząłem jechać 30 km/h. te ostatnie kilka kilometrów do punktu
naprawdę pędziłem jak na szosówce.
Dlaczego ? Deszcz zaczął nagle padać. Nagle pojawiło się we marzenie... o zjedzeniu posiłku w suchości.
Deszcz mnie tylko wystraszył. Wjechałem do hali suchy. Jest sobota, godzina 13:15.
344 kilometry, kolejny rekord !!
Wywołałem ogromne poruszenie. Pozowanie do zdjęć, rozmowy, dopiero później jedzenie.
Mnóstwo osób tu było.
...po wszystkim usiadłem sobie w samotności i zacząłem czytać komentarze w telefonie...
ależ mnie poruszyły, przeszyły moje ciało całkowicie, w pełni.
Jest naprawdę dobrze, rower spisuje się wyśmienicie, mi spać się znowu nie chce, normalnie jestem zmęczony.
To, co piszecie do mnie...czytam, to mnie wzmacnia.
Ale nie staram się być na siłę Mistrzem.
Nie mogę zmienić stylu jazdy, za żadne skarby nie mogę popełnić tego błędu.
Szosówki męczę na maksa, na nie płacę, od nich żądam i wymagam.
Full? On sam jedzie po terenie...wystarczy, że będę się go trzymał, a dojadę na miejsce.
...Na Wigry mogę tylko grzecznie siedzieć. Od niego nie mam prawa nic wymagać.
Jest jak dziecko, co zrobi to zrobi dobrze. Nie krzyczę, nie denerwuję się, ani trochę.
Jest ważny, ale nie beze mnie, jak dziecko nie może być samotny.
Robi coś, a ja tylko tego pilnuję.
Czemu tak jest, że na coś trzeba czekać całe życie ?
Tak czułem, od początku mojej drogi na Księżyc, że to wszystko nie będzie na marne, że coś się wreszcie wydarzy.
tak więc teraz zdradzę swoją tajemnicę. Ten ultramaraton traktuję jako najbliższy mojemu sercu.
teraz Wam to piszę, choć jeszcze mnóstwo napiszę słów na jego temat.
zaproście mnie do siebie, dajcie krzesło, a będę Wam opowiadać o nim godzinami.
Bo to co dotychczas o nim napisałem jest niczym w porównaniu do tego, co jest we mnie.
Czułem Was wszędzie, naprawdę tak było, nawet Tych, którzy nie pisali...
nie będę starał się wymieniać wszystkich Waszych imion, które były we mnie. Tutaj, tu było mi najlepiej.
...byłem ciekaw jak daleko ten sen sięga ?

- DST 101.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
KSIĘŻYC - PLUTON
Czwartek, 3 września 2020 · dodano: 03.09.2020 | Komentarze 0
Pluton jest moją inspiracją widzę Go coraz bardziej większego jest ode mnie w odległości zaledwie 5 miliardów 739 milionów 578 tysięcy 696 kilometrów....a tak, a co, jadę dalej.
Samotnie wyjeżdżam z punktu w Pile.
I już na pierwszym kilometrze przemiła niespodzianka.
Podjeżdża samochód z mojej lewej strony, zwalnia, kierowca opuszcza szybę pasażera i...zadaje mi pytanie...
"Pan też jedzie do Ustrzyk ? ( kontynuuje ) pytam bo poznaję strój, ale...na tym rowerze ?
Uśmiech na mojej twarzy był właściwą odpowiedzią.
Pogratulował, powiedział jeszcze kilka przemiłych słów i odjechał. A było to wcześnie nad ranem. W Pile.
Zmierzam do kolejnego punktu, do m. Nakło n. Notecią.
Dojadę tam.
Odcinek taki sobie, główne ulice. Wiem, że muszę być czujny mając na uwadze ruch samochodowy na krajówce.
Noc nie wytworzyła we mnie znużenia ani zmęczenia.
Nic mnie nie boli.
Ale łatwo nie jest.
Po pierwsze, zaczynam się zastanawiać nad tym, jak znieść do samego końca to, że wszyscy mnie wyprzedzają ?
Oczywiście doganiam Bikerów, gdy stoją na światłach lub gdy mylą trasę, ale gdy tylko zrównamy się...natychmiast jestem wyprzedzany.
No i ta postawa.
Mam nieodparte wrażenie, że nadal używam wyłącznie tych mięśni, których zwykle nie używam.
Pojawiają się pierwsze podjazdy, które na Wigry nie sprawiają większego wrażenia.
I nadal mnie uczestnicy BB Tour pozdrawiają podczas wyprzedzania. tak będzie do samego końca.
...ale były jednak emocje na tym odcinku.
Wjechałem do m. Wyrzysk.
To tu właśnie w grudniu 2018 roku urodziło się dla mnie Wigry.
Wtedy sypał lekki śnieg, było zimno, a ja miałem nogę w gipsie.
dziś nie miałem zamiaru zjeżdżać Wigry pod jego były dom, choć brakowało nam zaledwie kilkaset metrów.
Ba, ja nawet nie spojrzałem w tamtym kierunku.
Myśli tak, były tam, ale my pruliśmy razem w całkiem innym kierunku.
Bo to jest nasz czas, nasza droga, nasz cel i nasza radość. Byliśmy tylko dla siebie.
Kiedyś pewnie nim tutaj jeszcze nie raz przyjadę, ale muszą być to całkiem odmienne okoliczności.
No to już wiecie, jak dla mnie ważny jest ten rower...
przed Nakłem kolejne pozdrowienia z...samochodu.
Młody Gość wyprzedzał mnie kilkukrotnie, aż w efekcie zatrzymał się przy głównej drodze w okolicy Nakła i stojąc na poboczu...klaskał mi.
Nawet teraz to uczucie jest we mnie. Tyle setek tysięcy samotnych kilometrów, a dziś całkiem odmiennie.
Dlaczego miałbym tego nie pisać ? Dlaczego mam ukrywać te emocje ?
Pewnie się stało coś, co się już nigdy nie powtórzy.
Życzę Wam takich uczuć z całego serca.
Wtedy po raz pierwszy mijałem Kogoś ze łzami w oczach.
Bo widząc tego Gościa poczułem lekki strach, że jednak tyle kilometrów jeszcze przede mną, a ja już nie mogę tego zawalić.
On stał się kolejną osobą, której nie mogłem zawieść.
Być może jeszcze sto kilometrów wcześniej miałem na to szansę.
Pewnie gdybym przed Piłą zsiadł z roweru to nikogo bym nie rozczarował.
A teraz ? Zacząłem czuć odpowiedzialność.
do Nakła przyjechałem o godzinie 10:39.
Taką godzinę mi wpisali.
Na wolontariuszach tego punktu nie zrobiłem wrażenia. To pierwszy taki punkt, gdzie nikt nie zareagował na moją obecność.
Z prostego powodu. Wigry zostało przed budynkiem, nie mogłem go wnieść do środka.
Smutno? Nie. Bo tu właśnie, po przejechaniu już 290 kilometrów poczułem się jak w bajce.
Wierzyć w Ustrzyki Górne to jedno, ale przejechać na Wigry 300 kilometrów to całkiem inna sprawa.
Właśnie dowiedziałem się, że "znawcy" rowerowania pisali już dawno w internecie, że po dwustu kilometrach będę spawał rowerek,
obstawiali, że na pewno mi się złamie.
Nie złamał się.
290 kilometrów. rekord !! kolejny rekord.
...w tym punkcie nie spędziłem dużo czasu.
A to z tego powodu, że całkowicie nie miałem możliwości widzenia Wigry.
Po wyjściu z budynku moje spojrzenie na składak powiedziało to,
czego nigdy nie były w stanie wypowiedzieć usta.
Jaki ja byłem w tamtym momencie szczęśliwy, że byłem tu i teraz właśnie.
...Białe Błota przede mną, one też odegrają znaczącą rolę.
Ale o tym jutro.

- DST 110.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
KSIĘŻYC - PLUTON
Środa, 2 września 2020 · dodano: 02.09.2020 | Komentarze 4
Pluton jest moją inspiracją widzę Go coraz bardziej większego jest ode mnie w odległości zaledwie 5 miliardów 739 milionów 578 tysięcy 797 kilometrów....dobrze przed trzecią nad ranem wyjechałem z Drawska Pomorskiego w kierunku Piły. Odległość niemal stukilometrowa.
Wyjechałem w totalnie ciemną noc samemu. Kogoś dogoniłem, a nawet wyprzedziłem, jednak już do samej Piły
byłem wyłącznie ja wyprzedzany. Ależ to było wspaniałe. Te kilka słów od każdego z nich, mnóstwo spojrzeń, zainteresowań,
oczywiście również od tych osób, których kompletnie nie znałem. Kilku z nich nawet zwalniało, by przejechać ze mną
choćby kilkaset metrów. Niesamowite, nigdy dotąd czegoś takiego nie doświadczyłem, nie przez tak długi czas.
Nie wiem, co było lepsze...to właśnie, czy proces zmiany nocy na dzień podczas jazdy na składaku.
Ileż ja nocy przejechałem, ileż ich nie przespałem z tego powodu, a ta noc mimo wszystko mnie poruszyła...jak niegdyś.
Oczywiście, że to z powodu składaka. W dzieciństwie nie miałem takich możliwości, wcale.
Jak sobie teraz pomyślę, że coś takiego istniało, a ja o tym nie wiedziałem, to trochę mi smutno.
Ale niczego nie żałuję. Bo kiedyś mimo wszystko przecież nie miałem takich możliwości.
Ten odcinek jest dla mnie najnudniejszy, sześciokrotnie pokonywałem go od godzin południowych do wieczornych.
Najgorszy, bo totalnie nie można się wbić w porę obiadową. A pędzić trzeba było, zawsze, za każdym razem.
A tego dnia, tej soboty było zupełnie inaczej. Nadal jadę ze średnią 20 km/h, nadal coś mi brzęczy jak długo pedałuję i
nadal gwałtownie to brzęczenie ustaje, gdy pedałować przestaję. To mnie jednak nie niepokoi.
Nic mnie nie niepokoi. Szczęśliwy jestem, jeszcze nie wzruszony i nie ukrywam tych uczuć.
My oboje robimy swoje. Nie ma mowy o zaliczaniu kolejnych punktów celem tworzenia rekordu trasy.
Ale wyjeżdżając z jednego punktu rzeczywiście jestem długo myślami z tym kolejnym.
Ale tylko z zastanowieniem, jak tam zostanę przywitany...
Piszę to wszystko, ...gdy jest już po wszystkim. Teraz już to wiem, ale wtedy tego nie wiedziałem.
Na każdym punkcie do którego się zbliżałem pytano tych przyjeżdżających przede mną, czy mnie widzieli, pytali czy ja jeszcze jadę, i...czy do nich dojadę.
Nawet teraz się wzruszam tym, co piszę. Ależ to cudne dla mnie było i jest. Tyle przejechałem kilometrów i prawie nic, nawet Księżyc chyba
nie poruszył innych jak za pierwszym razem robiło to Wigry.
Dla mnie najważniejsze jest to, że to Wigry, to moje Wigry 3, czerwone. I kolor ma tu dla nas ogromne znaczenie.
Do miasta Piły wjechałem gdy było już widno.
Jadę spokojnie, konsekwentnie tylko równo do przodu.
nie przyśpieszam, nie ma mowy o agresywnej jeździe. Jazda grzeczna, w stylu szosowego patataj.
W punkcie kontrolnym pojawiłem się o godzinie 7:27.
Jest oczywiście sobota.
I od razu...pozowanie do zdjęć. Wigry 3 poruszył nawet Bikerów leżących na trawie pod stadionem.
Od początku pobytu w punkcie miałem równe zero czasu na odpoczynek, zjedzenie, picie...wspaniale.
Ktoś chciał się karnąć, przejechać, ale w efekcie Wigry tylko oglądano.
A on czekał na mnie, gotowy do dalszej jazdy.
I wyjechaliśmy po około dwudziestu minutach.
Bo jest nowy dzień, mój własny, przejadę go od samego początku, aż do końca.
I to było bardzo przyjemne.
Zrobiłem naprawdę wiele, by to dziś dla mnie istniało, bym dziś właśnie był tu, gdzie byłem.
Jestem uczestnikiem Ultramaratonu kolarskiego Bałtyk Bieszczady Tour.
Jadę na składaku. Dasz wiarę ?
to już 230 kilometr. rekord !!
Kłamstwem z mojej strony byłoby to, że dopiero od tego poranka podczas jazdy myślami byłem
z moimi kolegami z elbląskiego świata rowerowego.
Martwiłem się trochę, czy już Wszyscy z Nich się obudzili, czy już wiedzą na którym etapie trasy jadę...
Martwiłem się niepotrzebnie. Bardzo mi zależało aby byli ze mną, jak nigdy.
Bo to trochę smutne, ale chyba po raz ostatni reprezentowałem Elbląg.

- DST 100.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
KSIĘŻYC - PLUTON
Wtorek, 1 września 2020 · dodano: 01.09.2020 | Komentarze 0
Pluton jest moją inspiracją widzę Go coraz bardziej większego jest ode mnie w odległości zaledwie 5 miliardów 739 milionów 579 tysięcy 108 kilometrów.
...a więc jadę dalej. Kolejny cel to Drugi Punkt Kontrolny w m. Drawsko Pomorskie.
Bardzo bliska odległość. 54 kilometry. Bardzo przyjemnie się jechało.
Ciemno, cieplutko, bezdeszczowo, no i Ci, którzy mnie zdążyli wyprzedzić bardzo serdecznie ze mną rozmawiali.
Oczywiście zdecydowaną większość trasy jadę samemu, raz widząc czerwone migające lampki przed sobą,
raz bielutkie za sobą. Ogólnie cichutko. Nie słucham muzyki. I ta cisza jakoś specjalnie mi nie przeszkadza.
Wigry jedzie, ale coś szwankuje. Może i dobrze, że nie słucham muzyki bo nie usłyszałbym tej nieprawidłowości.
A mianowicie, pedałuję, pedałuję, pedałuję i tak po jakichś około dwudziestu kilku obrotach korby nagle coś mi zaczyna
brzęczeć. I wystarczy, że przestaję pedałować to brzęczenie nagle ustaje.
To powtarzało mi się jeszcze wielokrotnie w sobotę, trochę w niedzielę, ale później ogólnie to przestało.
nie mam pojęcia co to było, ale przyznam, że trochę mnie to zaniepokoiło biorąc pod uwagę to, że byłem raczej na
początku trasy BB Tour. Mimo to płynnie korba się kręciła.
Dobre kilka kilometrów przed Drawskiem jechałem samemu, nikt mnie nie wyprzedzał.
A na punkcie ? Wspaniała atmosfera.
Wigry 3 zaparkowany w centralnym jego miejscu, tak, by każdy mógł go zobaczyć.
Porozmawiałem sobie długo z Sołkiem.
Już coraz śmielej i częściej zadawane są mi pytania, czy coś wzmocniłem w składaku, czy coś ulepszyłem i
...najważniejsze: "na ilu jadę przełożeniach?"
Już wierzą, że jadę na składaku, ale teraz nie wierzą, że jadę tylko na jednym przełożeniu.
No cóż. O awarie jeszcze nikt nie pyta, no bo przejechałem zaledwie 131 kilometrów.
Takie dystanse Wigry przejeżdżał i ta odległość nie zrobiła na nim wrażenia.
Ale on wie, że to, co najważniejsze jest daleko przed nim.
W m. Drawsko Pomorskie pojawiłem się o godzinie 2:20. Była już sobota.
W Płotach wyjątkowo punkt był w innym miejscu, w Drawsku ciągle jest w tym samym miejscu.
Niby zwykłe miejsce, a już mi niesie ze sobą niezwykłe wspomnienia.
- DST 101.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
KSIĘŻYC - PLUTON
Poniedziałek, 31 sierpnia 2020 · dodano: 31.08.2020 | Komentarze 3
...dziś rozpocznę relacje z BB Tour. Ale najpierw Kosmos:W Kosmosie przejechałem już 420 tysięcy 993 kilometrów.
wszystkie moje rowery mają przejechane łącznie 461 tysięcy 962 km
1) szosowy GIANT TCR ma 186 tysięcy 077 km - 40,3%
2) górski GIANT ma 116 tysięcy 990 km - 25,3%
3) szosowy WHEELER ma 100 tysięcy 256 km - 21,7%
4) szosowy Giant advanced ma 29 tysięcy 405 km - 6,4%
5) szosowy GIANT propel ma 17 tysięcy 850 km - 3,8%
6) górski ANTHEM ma 8 tysięcy 810 km - 1,9%
7) kultowe WIGRY 3 ma 2 tysiące 574 km - 0,6%
miesiące:
1) CZERWIEC: 46.756 km- 11,1 %
2) SIERPIEŃ: 41.775 km
3) maj: 41.731 km
4) marzec: 40.905 km
5) kwiecień: 36.915 km
6) październik: 35.990 km
7) lipiec: 34.109 km
8) wrzesień: 32.321 km
9) listopad: 30.979 km
10) luty: 30.548 km
11) styczeń: 28.800 km
12) grudzień: 20.164 km- 4,8 %
dni tygodnia:
1) SOBOTA: 80.630 km- 19,2 %
2) NIEDZIELA: 72.252 km
3) poniedziałek: 58.455 km
4) środa: 56.560 km
5) czwartek: 55.638 km
6) piątek: 49.397 km
7) wtorek: 48.061 km- 11,4 %
pory roku:
1) LATO: 122.643 - 29,1%
2) WIOSNA: 119.548 km
3) jesień: 99.290 km
4) zima: 79.512 km- 18,9 %
Wreszcie mogę się do czegoś porównać.


...wyszedłem z hotelu po godzinie 18- tej, miałem blisko do miejsca startu.
Przy promie Bielika byłem przed 19- tą. W tym momencie było tam zaledwie kilku ultramaratończyków, takich jak ja.
Minuty mijają, jest nas po chwili więcej, reporterzy coraz śmielej robią mi zdjęcia, przeprowadzają ze mną wywiady, czuję, że wszyscy są jakoś mimo wszystko zdezorientowani tą sytuacją, jaką stworzyłem. Widzę, że widzą, ale czuję, że Oni jakoś tego nie czują...że to żart,
że to kolejna atrakcja organizatora. Ależ szybko dla mnie upływały te minuty do startu.
Za zgodą Roberta Janika nie z numerem 1, ale jako pierwszy miałem wystartować na trasę BB Tour, dokładnie o godzinie 19:55, by w ten sposób na trasie przed metą wszyscy mogli mnie wyprzedzić.
tymczasem nadeszła już godzina 19:52...a na promie nie było nawet Janika. Totalna klapa organizacyjna.
Nie tylko ja się denerwowałem. Pierwsza grupa nie wchodzi więc na prom, ja tak. Idę na jego zaplecze, aby założyli mi GPS.
Panie, które to obsługiwały widząc mnie z numerem 96 nakrzyczały na mnie typu "co ja tu robię?".
Po wytłumaczeniu nagle pojawił się Robert Janik i zaczęto mnie obsługiwać. Tyle, że...źle, bo Pani zakładała mi wyłączonego GPS-a.
Robert widząc to trochę się wściekł, ba...nawet nie źle, ale sytuacja szybko się uspokoiła.
Po tym wszystkich stanąłem na starcie z "pierwszą" grupą.
To właśnie w tym momencie zaczęły się budzić we mnie emocje.
Brakowało mi muzyki, bardzo mi jej brakowało. Nie mogłem jednak i nie chciałem zagłuszyć tych emocji.
Bo wiedziałem, że dzieje się coś, co nigdy się nie powtórzy. Bo to jest pierwsze...i takie właśnie będzie.
to uczucie pozostanie we mnie, na zawsze.
Wystartowałem dokładnie o godzinie 20:06.
Ale czad !!!!!!!!!!!!!!!! To się dzieje, naprawdę.
To uczucie, które narodziło się we mnie ponad rok temu, właśnie teraz eksplodowało na zewnątrz.
Cały Kosmos patrzył na mnie, gdy zjeżdżałem z promu Bielik.
Jak się można było domyśleć...pierwsi Bikerzy wyprzedzili mnie jeszcze przed torami kolejowymi...później, co kilka kilometrów mijała mnie jakaś grupa kilku kolarzy. Na uwagę zasługuje fakt, że każdy uczestnik BB Tour pozdrawiał mnie, niektórzy nawet zwalniali, by przez chwilę obok mnie pojechać. Już zdradzam tajemnicę, że tak było do samego Końca !!!!!! Niesamowite.
Dwóch z nich tak krzyknęło motywująco do mnie, że po moim ciele, aż dreszcze przeszły.
jeden z Nich krzyknął, że najbardziej będzie kibicował mi i Kurierowi na tandemie, wiadomo z jakiego względu.
Krzyknął,...że jesteśmy niesamowici, wspaniali. Ale czad. To naprawdę przeszyło całe moje ciało.
Nie mogłem zawalić.
Mało, w pierwszej z miejscowości na trasie, dokładnie w m. Dargobądz pozdrawiali mnie mieszkańcy z przydomowych ogródków,
oczywiście ze względu na to, że widzieli mnie na Wigry 3. Byłem pewien, że nie posłucham sobie na trasie muzyki. każdy ze mną rozmawiał, lub przynajmniej coś miłego krótkiego powiedział.
...a ja sobie jechałem i jechałem, a wszyscy mnie wyprzedzali.
A ja ich doganiałem na czerwonej sygnalizacji przed Płotami, gdzie były dwa duże zwężenia jezdni z uwagi na remonty.
Było ciemno, cicho. Dla Wigry 3 ten pierwszy etap nie był niczym szczególnym.
Czułem ten rower od samego początku, więc i on czuł i wiedział to co się dzieje.
Nie oszukiwałem go nic a nic. Znał pełną odległość.
77 kilometrów do pierwszego punktu kontrolnego miał pokonać bez żadnych problemów. Przecież jeździł już takie dystanse.
Pamiętam, że w większości na tym odcinku jechałem samemu, oczywiście w ciemnościach.
Znałem to uczucie. Po drodze, w Golczewie dorwała mnie pięciominutowa totalna ulewa, całkowite oberwanie chmury.
Ktoś przed Płotami odpadł ze swojej grupy, był bez nawigacji...dogoniłem go i zaprowadziłem do PK.
W Płotach zameldowałem się o godzinie 23:30, tego samego dnia, w piątek.
I co ? Od razu poruszenie nie tylko wśród uczestników BB, ale także wśród wolontariuszy na punkcie kontrolnym.
Ależ to było bardzo miłe, bo zarówno ja, jak i mój rower byliśmy w totalnym zainteresowaniu.
Bardziej jednak oglądano Wigry, niż mnie.
tylko jeden z Bikerów widząc mnie z numerem 96 zapytał z niedowierzaniem : "co ja tu robię?".
jego brat z numerem 97 startuje przecież jutro nad ranem...odpowiedziałem mu, że wszystko jest Ok bo ja jadę w innej kategorii.
Gość spytałem mnie: "w jakiej ?" odpowiedziałem mu wskazując palcem na mój rowerek...zaniemówił.
Usiadłem na krzesełku, zacząłem coś jeść, jeszcze nie zacząłem pić.
Wiedziałem, że pojadę jeszcze dalej.
składak Wigry 3 na ultramaratnie Bałtyk Bieszczady Tour ?
To nigdy nie zdarzyło się w przeszłości.
Wszystko działo się teraz.
Czy to wydarzy się w przyszłości?
Wszystko dzieje się teraz.
- DST 100.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
KSIĘŻYC - PLUTON
Niedziela, 30 sierpnia 2020 · dodano: 30.08.2020 | Komentarze 2
Pluton jest moją inspiracją widzę Go coraz bardziej większego jest ode mnie w odległości zaledwie 5 miliardów 739 milionów 579 tysięcy 108 kilometrów....znowu jadę na Pluton, a tymczasem trochę popiszę.
Opiszę swoją bajkę, czyli udział w ultramaratonie Bałtyk Bieszczady na składaku Wigry 3, koloru czerwonego.
Łącznie mam przejechanych 12 ultramaratonów o długości minimum 1000 km.
Od 01 stycznia 2011 roku przejechałem ponad 400 tysięcy kilometrów.
I to były moje argumenty na starcie.
Co dało mi Wigry 3 ? W zasadzie nic sportowego.
Bo ten rower nie ma nic rowerowego, poza duszą.
Jego jedynym argumentem jest wyłącznie obraz dziecięcych lat, odległych wspomnień, jakże miłych.
To wszystko.
Zanim pokazałem mu Świnoujście, tym rowerkiem przejechałem zaledwie 1370 km.
Nie sprawdzałem go przed BB Tour, ba, nawet obawiałem się tego robić. Z prostego powodu, aby się za wcześnie nie rozsypał.
Przejechałem więc zaledwie dwie stu kilometrowe wycieczki i jedną o długości 200 km. I to wszystko.
Wiedziałem, że jedyną szansą na przejechanie takiego dystansu na Wigry 3 będzie to, że grzecznie wsiądę na ten rower i grzecznie będę nim jechał, aż do mety.
Bo w przeciwieństwie do moich pozostałych rowerów od Wigry 3 nie miałem prawa nic wymagać.
Podczas jazdy nie myślałem o jakichkolwiek ewentualnych awariach, kontrolowałem się jedynie, by
spokojnie, acz konsekwentnie jechać wciąż do przodu, patrzeć przed siebie i nie przejmować się wszystkimi, którzy mnie wyprzedzają.
Bo i tak, mimo to, miałem nieodparte wrażenie, że w efekcie to ja będę Zwycięzcą.
Od Birczy coś mi zaczęło trzeszczeć w napędzie.
napisałem wtedy, że albo Wigry 3 się rozsypie, albo oboje zostaniemy Mistrzami Świata.
...zostaliśmy Mistrzami Świata.
Przyjechałem do Świnoujścia 20 lipca, w czwartek.
Mało Kto wiedział, że zabrałem ze sobą Wigry 3.
Ci, którzy wiedzieli o tym, też nie za bardzo wierzyli w to, że mimo wszystko ruszę na nim w trasę.
Więc po co miałem to nagłaśniać ?
Ba, mnóstwo uczestników widząc mnie na Bieliku przed rozpoczęciem myślało, że to jakiś pic, wyróżnik, albo kolejna atrakcja Organizatora, że co prawda ruszę, ale potem zejdę z tego rowerku i wsiądę na jakąś szosówkę.
Różne były opinie Bikerów, różne przemyślenia. Ja natomiast miałem w głowie tylko jedno: metę w Ustrzykach Górnych.
Nawet naklejki z numerami na składaku nie były dla Wszystkich dowodem na to, że to, co robię jest prawdą.
i to mnie nawet cieszyło.
Bo to czwarty rower z moich wszystkich, którym ukończyłem BB Tour.
te wcześniejsze na Nikim nie zrobiły wrażenia.
A Wigry 3 zrobiło. I to za pierwszym razem !!
I najbardziej cieszyło mnie na trasie to, że i składak był traktowany jak gwiazda, i mnie traktowano jak gwiazdę.
Nie przesadzam, bo tak się czułem.
To jak patrzono na Wigry 3, i na mnie z tym podziwem, niedowierzaniem, to w jaki sposób do mnie mówili Ci, którzy mnie wyprzedzali...dawało mi powody do tego, bym czuł się na tej trasie kimś wyjątkowym.
I tak było. A jak dokładnie ?
O tym, zacznę pisać od jutra.
dodam tylko, że Wigry 3 miało dokładnie takie możliwości, jak w roku 1979, kiedy się urodził.
Jedno przełożenie, lizak na bagażniku i w pełni działające dynamo dające oświetlenie z przodu i z tyłu. No i pedały miałem normalne bo te Retro wytrzymują jakieś 300 km.
nie chciało mi się brać czterech kompletów.
Siodełko co prawda wymieniłem na Brooksa, ale tylko dlatego, aby wytrzymało nacisk tyłka, Brooks jest idealny i wygodny wyłącznie na krótkich dystansach, nawet na tym siodełku boli dupa, gdy jedzie się 1000 km, wtedy i ono przestaje być kanapą.
Oczywiście lakier i naklejki nowe, koła i opony też.
Bez żadnych udogodnień, taki jak kiedyś.
Pozdrowienia dla Fish'a.
Kupując rower- Wigry 3 był niby na "chodzie", ale trzeba było zrobić mu mały przegląd.
Przyniosłem więc go do Fish'a.
Pukając do drzwi jego domu w jednej ręce trzymałem ramę, w drugiej ręce zaś reklamówkę ze stertą części do Wigry 3.
i Fish mi go złożył.
- DST 123.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
ELBLĄG
Sobota, 29 sierpnia 2020 · dodano: 30.08.2020 | Komentarze 0
...jestem w domu.Przywitano mnie bardzo serdecznie.
I Wigry 3 też.
- DST 100.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
WARSZAWA
Piątek, 28 sierpnia 2020 · dodano: 28.08.2020 | Komentarze 1
...dziś Warszawa, jutro Elbląg.Plac Katedralny godzina 16.00.

- DST 50.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
WARSZAWA to moje miasto.
Czwartek, 27 sierpnia 2020 · dodano: 27.08.2020 | Komentarze 0
...a po górach miałem Wigry 3 pokazać Warszawę.
relację z BB TOUR zacznę pisać od soboty lub niedzieli.








