Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Styczeń22 - 33
- 2025, Grudzień31 - 28
- 2025, Listopad30 - 10
- 2025, Październik31 - 13
- 2025, Wrzesień30 - 20
- 2025, Sierpień31 - 17
- 2025, Lipiec31 - 12
- 2025, Czerwiec30 - 5
- 2025, Maj31 - 0
- 2025, Kwiecień30 - 6
- 2025, Marzec31 - 12
- 2025, Luty28 - 1
- 2025, Styczeń31 - 22
- 2024, Grudzień31 - 17
- 2024, Listopad30 - 10
- 2024, Październik31 - 19
- 2024, Wrzesień30 - 14
- 2024, Sierpień31 - 20
- 2024, Lipiec31 - 10
- 2024, Czerwiec30 - 7
- 2024, Maj31 - 9
- 2024, Kwiecień30 - 14
- 2024, Marzec31 - 16
- 2024, Luty29 - 7
- 2024, Styczeń31 - 7
- 2023, Grudzień31 - 9
- 2023, Listopad30 - 6
- 2023, Październik31 - 7
- 2023, Wrzesień30 - 5
- 2023, Sierpień31 - 12
- 2023, Lipiec31 - 10
- 2023, Czerwiec30 - 1
- 2023, Maj31 - 5
- 2023, Kwiecień30 - 2
- 2023, Marzec31 - 8
- 2023, Luty28 - 21
- 2023, Styczeń31 - 7
- 2022, Grudzień31 - 5
- 2022, Listopad30 - 1
- 2022, Październik31 - 0
- 2022, Wrzesień30 - 6
- 2022, Sierpień31 - 14
- 2022, Lipiec31 - 13
- 2022, Czerwiec30 - 6
- 2022, Maj31 - 4
- 2022, Kwiecień30 - 5
- 2022, Marzec31 - 3
- 2022, Luty28 - 11
- 2022, Styczeń31 - 6
- 2021, Grudzień31 - 5
- 2021, Listopad30 - 7
- 2021, Październik31 - 8
- 2021, Wrzesień30 - 20
- 2021, Sierpień31 - 33
- 2021, Lipiec31 - 6
- 2021, Czerwiec30 - 9
- 2021, Maj31 - 18
- 2021, Kwiecień30 - 17
- 2021, Marzec31 - 21
- 2021, Luty28 - 8
- 2021, Styczeń31 - 26
- 2020, Grudzień31 - 25
- 2020, Listopad30 - 10
- 2020, Październik31 - 15
- 2020, Wrzesień30 - 28
- 2020, Sierpień31 - 62
- 2020, Lipiec31 - 28
- 2020, Czerwiec30 - 16
- 2020, Maj31 - 20
- 2020, Kwiecień30 - 55
- 2020, Marzec31 - 26
- 2020, Luty29 - 14
- 2020, Styczeń31 - 15
- 2019, Grudzień31 - 1
- 2019, Listopad31 - 79
- 2019, Październik31 - 84
- 2019, Wrzesień30 - 90
- 2019, Sierpień31 - 186
- 2019, Lipiec31 - 76
- 2019, Czerwiec30 - 35
- 2019, Maj31 - 86
- 2019, Kwiecień30 - 52
- 2019, Marzec31 - 32
- 2019, Luty28 - 48
- 2019, Styczeń31 - 71
- 2018, Grudzień31 - 178
- 2018, Listopad30 - 183
- 2018, Październik31 - 163
- 2018, Wrzesień30 - 129
- 2018, Sierpień31 - 118
- 2018, Lipiec31 - 107
- 2018, Czerwiec30 - 135
- 2018, Maj31 - 183
- 2018, Kwiecień30 - 184
- 2018, Marzec31 - 184
- 2018, Luty28 - 191
- 2018, Styczeń31 - 73
- 2017, Grudzień31 - 26
- 2017, Listopad30 - 39
- 2017, Październik31 - 29
- 2017, Wrzesień30 - 21
- 2017, Sierpień31 - 19
- 2017, Lipiec31 - 33
- 2017, Czerwiec30 - 75
- 2017, Maj32 - 33
- 2017, Kwiecień28 - 13
- 2017, Marzec31 - 50
- 2017, Luty28 - 30
- 2017, Styczeń31 - 75
- 2016, Grudzień31 - 29
- 2016, Listopad30 - 18
- 2016, Październik31 - 11
- 2016, Wrzesień30 - 9
- 2016, Sierpień31 - 3
- 2016, Lipiec31 - 5
- 2016, Czerwiec30 - 52
- 2016, Maj31 - 27
- 2016, Kwiecień30 - 34
- 2016, Marzec31 - 26
- 2016, Luty29 - 76
- 2016, Styczeń31 - 195
- 2015, Grudzień31 - 83
- 2015, Listopad30 - 91
- 2015, Październik31 - 72
- 2015, Wrzesień30 - 55
- 2015, Sierpień31 - 41
- 2015, Lipiec31 - 69
- 2015, Czerwiec30 - 22
- 2015, Maj31 - 40
- 2015, Kwiecień30 - 65
- 2015, Marzec31 - 39
- 2015, Luty28 - 54
- 2015, Styczeń31 - 62
- 2014, Grudzień31 - 160
- 2014, Listopad30 - 1
- 2014, Październik31 - 0
- 2014, Wrzesień30 - 0
- 2014, Sierpień31 - 0
- 2014, Lipiec31 - 0
- 2014, Czerwiec30 - 0
- 2014, Maj31 - 52
- 2014, Kwiecień30 - 26
- 2014, Marzec31 - 55
- 2014, Luty28 - 95
- 2014, Styczeń31 - 89
- 2013, Grudzień31 - 20
- 2013, Listopad30 - 0
- 2013, Październik31 - 0
- 2013, Wrzesień30 - 0
- 2013, Sierpień31 - 0
- 2013, Lipiec31 - 0
- 2013, Czerwiec30 - 0
- 2013, Maj31 - 0
- 2013, Kwiecień30 - 0
- 2013, Marzec31 - 0
- 2013, Luty28 - 0
- 2013, Styczeń31 - 0
- 2012, Grudzień31 - 1
- 2012, Listopad30 - 0
- 2012, Październik31 - 0
- 2012, Wrzesień30 - 0
- 2012, Sierpień31 - 11
- 2012, Lipiec31 - 37
- 2012, Czerwiec30 - 56
- 2012, Maj31 - 24
- 2012, Kwiecień30 - 51
- 2012, Marzec31 - 120
- 2012, Luty29 - 15
- 2012, Styczeń31 - 34
- 2011, Grudzień31 - 11
- 2011, Listopad30 - 14
- 2011, Październik31 - 2
- 2011, Wrzesień30 - 5
- 2011, Sierpień31 - 31
- 2011, Lipiec31 - 19
- 2011, Czerwiec30 - 36
- 2011, Maj31 - 34
- 2011, Kwiecień30 - 51
- 2011, Marzec31 - 31
- 2011, Luty28 - 34
- 2011, Styczeń31 - 0
- DST 110.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
- 23,4 stopni Celsjusza, a moje ciało i tak wie lepiej niż termometr
Czwartek, 22 stycznia 2026 · dodano: 22.01.2026 | Komentarze 2
110 góral...znowu mam ( prawie ) pełną możliwość codziennego korzystania z roweru.
więc jeżdżę.
Niezależnie od pogody, a deszcz, śnieg, wiatr, mróz są tłem tego pięknego obrazu.
Sprawdzam pogody, tak. Nie interesuje mnie jednak to,
jaka podczas jazdy jest aktualna temperatura.
Nie pamiętam, kiedy na liczniku włączyłem sobie temperaturę...po co ?
będzie - 50, a ciało moje wie i tak lepiej niż termometr.
Od kilku dni czuję, że z dnia na dzień jest mi zimniej tam gdzie jeżdżę.
Nie potrzebuję do tego aplikacji, abym to wiedział.
Wystarczy mi kolor asfaltu, komin bardziej przymarznięty do brody,
dźwięk obracających się opon...zresztą to wszystko pierwsze zaczynają czuć moje dłonie.
Wczoraj było zimniej niż przedwczoraj, a dziś było mi jeszcze zimniej niż wczoraj.
Zimno było we mnie już tak głęboko, że musiałem się w pewnym miejscu zatrzymać.
Już byłem zamarznięty, całkowicie...no, nie zamarzła jedynie moja ciekawość, więc poprzez
nią spojrzałem na licznik garmina, który pokazał mi taki właśnie obraz.

...a potem, po chwili już byłem w sklepie.
to był jedyny sklep w Marzęcinie.
gdyby był zamknięty to wlazłbym komuś na chatę. tyle.
byłem dokładnie 25 km od domu.
- DST 110.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
295 267 powodów, aby jechać dalej
Środa, 21 stycznia 2026 · dodano: 21.01.2026 | Komentarze 0
110 góralod kilku dni mróz wita mnie jako pierwszy,
to on jest przy mnie codziennie od 5 nad ranem...
jak lodowaty oddech poranka wdziera się we mnie już od samego początku naszego spotkania,
jakby chciał przypomnieć kto tu rządzi.
a przecież ciepło to mój żywioł, ciepło to dla mnie bezpieczeństwo ponad wszystko.
"czym cieplej, tym lepiej". a teraz ? teraz nawet w pięciu warstwach czuję, jak to
zimno próbuje mnie przebić.
od wielu dni, do 8 nad ranem, całkowicie zamarzam.
zawsze, każdego dnia, albo codziennie.
tego zimna nie da się nauczyć, nie da się polubić,
ja mimo wielu lat nie potrafiłem się nawet do niego przyzwyczaić.
uczucie to tłumaczę sobie tylko w ten sposób, że tylko na rowerze jakoś ten mróz znoszę.
prawda jednak jest taka, że inaczej się nie da.
...dzieje się we mnie coś, co się nigdy nie powtórzy.
- DST 120.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
295 377 powodów, aby jechać dalej
Wtorek, 20 stycznia 2026 · dodano: 20.01.2026 | Komentarze 0
120 góralLIST do zimy.
zimo. Nie znoszę cię. Z całego serca.
nie chodzi o to, że jesteś zimą.
nie chodzi nawet o to, że jesteś ciemna, mokra i nieprzyjazna.
chodzi o to, że za każdym razem, gdy przychodzisz próbujesz odebrać mi to,
co kocham najbardziej...jazdę na rowerze.
zabierasz mi asfalt, który znika pod śniegiem i lodem,
zmieniasz moje drogi w ślizgawki na których każdy zakręt
to gra o kości.
wpychasz się w moje rękawice, w moje buty, w moje płuca.
każdy kilometr z tobą to walka, nie z dystansem lecz z tobą właśnie.
I żeby było jasne...moje rowery nienawidzą cię tak samo, jak ja. A jak.
rdza wgryza się w łańcuch, przerzutki w ogóle nie reagują, a hamulce przestają ufać moim dłoniom.
każda jazda kończy się czyszczeniem, suszeniem, naprawianiem.
a mimo to jadę bo nie potrafię inaczej.
zimo, nie tylko niszczysz sprzęt, ty podcinasz skrzydła, niszczysz we mnie
pozytywne emocje, zniechęcasz. Wpychasz mnie z powrotem do domu,
każesz patrzeć przez okno na świat, który nagle stał się nieprzejezdny.
zabierasz zwyczajnie motywację, radość, zostawiając frustrację i tęsknotę.
a jednak nie wygrywasz, mimo wszystko.
Bo choć jesteś silna...ja też jestem. I choć próbujesz mnie zatrzymać, ja wciąż jadę,
może wolniej, może krócej, ale jadę. Bo wiem, że nie jesteś wieczna...
do końca ciebie pozostało 39 dni.
czyli nie jesteś wieczna, wiem, że przyjdzie wiosna i wtedy zostawię cię w tyle.
zimo, i wiesz co jeszcze ?
Najgorsze jest to, że to ty decydujesz, gdzie mam jechać,
zabierasz mi prawo wyboru.
wsiadam na rower i ...nie wiem.
Nie wiem, czy pojadę tam gdzie chcę, czy tam gdzie pozwolisz.
Nie wiem, która droga w jakim jest stanie i czy w ogóle jest przejezdna, czy zamieniona
w lodowisko, czy będzie sucha, czy znowu zasypana błotem pośniegowym.
ty rozdajesz karty, a ja mogę tylko reagować.
zimo, nie znoszę cię.
ale dzięki tobie wiem, jak bardzo kocham to, co robię.
- DST 116.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
295 497 powodów, aby jechać dalej
Poniedziałek, 19 stycznia 2026 · dodano: 19.01.2026 | Komentarze 3
116 góralkiedyś uwielbiałem sobie robić przerwy od roweru. Potrzebowałem ich.
Dni bez jazdy były dla mnie jak reset fizyczny i mentalny jednocześnie.
Czasem po prostu chciałem zatęsknić za jazdą na rowerze, poczuć ten głód,
który sprawiał, że każda kolejna jazda smakowała jakoś lepiej.
A jeśli zdarzył się jakiś uraz to mówiłem sobie, że to nic, przecież organizm odpocznie,
a przecież odpocząć kiedyś musi, wrócę silniejszy. Tak było.
dziś, już od dłuższego czasu jest zupełnie odmiennie.
Bo mam kolejny cel. Kolejny taki, który mogę zrealizować tylko sam.
I tylko na rowerze.
Cóż można było wymyślić potężniejszego od Księżyca ?
...stworzyłem MILION.
więc teraz nie chodzi już o rekreację, nie chodzi o formę, nie chodzi nawet o zdrowie.
Chodzi o coś głębszego. O coś, co mnie napędza. Coś, co sprawia, że każda przerwa boli,
nie tylko w nogach, ale również w głowie.
Wypadek, nie pierwszy, pewnie nie ostatni. Ale tym razem nie było we mnie tej starej myśli
"odpocznij, przyda się". Była tylko frustracja. Bo każdy dzień bez jazdy to nie regeneracja,
to dla mnie zwyczajnie strata czasu. To wręcz krok wstecz, kiedy ja chcę jechać do przodu.
Sam, w swoim tempie, w swoim kierunku.
Na szczęście już wracam. Powoli już wpadam w rytm, noga jeszcze nie kręci, jest chora, ale
dla mnie najważniejsze, że dzisiaj po raz kolejny byłem świadkiem przeistaczania się nocy w dzień...
jak ja uwielbiam te poranki i wschody słońca...nawet zimą.
Uwielbiam jeździć wtedy, gdy pół elbląga jeszcze śpi, gdy ulice są puste, a cisza ma w sobie
coś świętego. Wsiadam na rower zanim niebo zacznie się rumienić, gdy tylko nieliczne ptaki
śpiewają...zaczynam już jeździć wtedy zanim dzień przypomni o wszystkim, co trzeba.
Być na rowerze w moim ulubionym momencie- czyli w chwili przeistaczania się nocy w dzień.
Wtedy właśnie, gdy niebo zaczyna się rozjaśniać, a pierwsze promienie słońca, tak jak dzisiaj
przecinały potężny mróz...tylko wtedy czuję, że to co robię ma sens.
Że wszystkie dotychczasowe jazdy od piątej nad ranem, każdy ból mięśni, każda wątpliwość,
ta tytaniczna praca nad samym sobą, ta walka o czas do jazdy, że te jazdy w ulewach, i te wszystkie kilometry przejechane w zimie,
której tak bardzo przecież nienawidzę... że to wszystko doprowadziło mnie właśnie tu.
Na tę pustą drogę, na której jestem sam, gdzie noc oddaje miejsce dniowi, a ja jestem świadkiem tej cichej zmiany.
I choć nikt ze mną tego nie widzi, choć nikt nie klaszcze...dla mnie to najpiękniejszy spektakl świata.
I czasem, naprawdę czasem, zakręci mi się w tej chwili łza w oku.
Bo wiem, że żyję.
I, że jestem dokładnie w tym miejscu, w którym powinienem być.
- DST 135.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
295 613 powodów, aby jechać dalej
Niedziela, 18 stycznia 2026 · dodano: 18.01.2026 | Komentarze 1
69 wheeler66 góral
...wyjechałem o 5 nad ranem i...po przejechaniu równych 500 metrów złapałem kapcia.
- w przednim kole, w nowej oponie, która przejechała trochę ponad 100 km.
było potężnie zimno, ale sucho, nadal ciemno, w porównaniu do dnia wczorajszego dziś asfalt był
całkowicie suchy. Po śniadaniu przesiadłem się więc nawet na rower szosowy, bez żadnego zagrożenia oczywiście.
Byłem dziś wyłącznie na miejscu tragedii...robiąc tam ponad 100 km..
a więc dziś jest rekord od wypadku. Kręciłem jak szalony, czasem nawet prawą
nogą, która nadal nie jest w pełni sił, którą miałem oszczędzać.
...to był plan rehabilitacyjny mojego mózgu bez konsultacji z resztą ciała.
udało się.
- DST 103.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
Daleko za Księżycem
Sobota, 17 stycznia 2026 · dodano: 17.01.2026 | Komentarze 2
103 góral...od 5 nad ranem.
- DST 110.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
Daleko za Księżycem
Piątek, 16 stycznia 2026 · dodano: 16.01.2026 | Komentarze 1
110 góral...jeszcze ja to nie ja.
kiedyś wstawałem dokładnie 0 4:15, jak automat,
często nawet bez budzika. Zawsze bez jęków, bez dramatu.
Otwierałem oczy, zakładałem ciuchy rowerowe i znikałem w takiej zimie w ciemności
jak cień na dwóch kółkach. A dziś ?
dziś budzik zadzwonił dokładnie o 4:15. A jak.
Otworzyłem jedno oko..."jeszcze sekundka"- pomyślałem.
Sekundka trwała dość długo bo obudził mnie...drugi budzik.
potem oczywiście trzeci, a potem, nie zgadniecie... czwarty.
Każdy z nich próbował wyrwać mnie z objęć mojej poduszki, która najwyraźniej podpisała
pakt z grawitacją i nie chciała mnie wypuścić.
otwierałem oczy, ale zanim zdążyłem pomyśleć "rower", już był z powrotem
w objęciach Morfeusza. I tak cztery razy.
Cztery nokauty, cztery porażki, cztery razy "jeszcze chwilka".
Nie wiem, co się stało. Może to efekt powypadkowy, może to
nowa wersja mnie - Księżycowy 2.0 z funkcją "drzemka bez końca".
a może po prostu moja poduszka zyskała AI i teraz wie, jak mnie przechytrzyć.
Tak czy inaczej- dziś znowu nie było świtu na dwóch kółkach.
Była za to bitwa stulecia, czyli ja kontra budziki.
I przegrałem.
ale spokojnie, jutro rewanż.
skoro w dniu dzisiejszym nie obudził mnie Jean Michel Jarre swoim przepięknym OXYGENE
to może jutro uda to się Kasi Kowalskiej piosenką...straciłam swój rozsądek.
- DST 104.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
Księżycowe 100 km i trzy POSIŁKI
Czwartek, 15 stycznia 2026 · dodano: 15.01.2026 | Komentarze 3
104 góralCodziennie walczę. I mam nadzieję, że to widać.
nie z wiatrem, nie z zimnem, nie ze śniegiem.
walczę z czymś znacznie trudniejszym- z własną głową.
Bo po wypadku znowu to wszystko stało się dla mnie jakieś inne.
ciało znowu nie budzi się same o 4:15, nie chce jeść i jakoś wielu jeszcze rzeczy nie chce ode mnie.
Każdy kilometr to potężny dla mnie wysiłek, i fizyczny i mentalny.
już same wyjście na rower to mała bitwa z lękiem przed samochodami.
w dodatku na tak trudne i najgorsze warunki mam tylko jeden rower,
ten rower, który kolejną część zdrowia swojego oddał za mnie.
rower z jednym przełożeniem, przełożeniem do najszybszej jazdy, a ja nadal
mogę kręcić tylko jedną nogą. I nie mam o to do niego pretensji, to i tak cud,
że sam na nic się dotychczas nie poskarżył.
...więc wychodzę z domu co raz wcześniej.
Bo jestem przecież księżycowy. A Księżyc do czegoś zobowiązuje.
zmuszam się do jedzenia, smaruję kolano, okładam je lodem,
tak, jakbym na dworze miał za mało przenikliwego w sobie zimna.
Po kilku dniach udało się, pierwsza setka w ciągu dnia. Jedną nogą, a jak !!
Dosłownie, bo ta druga jeszcze potrzebuje pomocy i czasu...dobre i to,
że dała się przekonać do tego, że odpoczynek na świeżym powietrzu też jest formą
powrotu do zdrowia....ostatni kilometr przed domem wracam pieszo z uwagi na podjazd.
bardzo wiele potrzebuję do dojechania do swojego absolutnego minimum,
a o tym jak wiele mi brakuje...mógłbym pisać przez kilka kolejnych dni,
wyjść z domu...ba, położyć się dzień wcześniej z olbrzymimi pokładami siły, które mam na co dzień.
dzień wcześniej mieć tyle pewności w sobie, takiej, jaką mam przed każdym letnim ultra właśnie.
musi być i 100 km i jeszcze kilkanaście rzeczy we mnie zrealizowanych, aby dzień był dla mnie zwykły,
wspaniały, normalny, aby był księżycowy.
ale jednocześnie wiem, że bardzo wiele uczyniłem przez ostatni tydzień bo dziś właśnie pojawiło się
we mnie małe zmęczenie, pojawił się również apetyt, dziś trzy pełne posiłki zjadłem,
Niesamowite !! pierwszy taki dzień od tygodnia. no i słodycze też były, mnóstwo.
Bo przecież muszę mieć z czego kręcić kolejne kilometry.
na razie jeżdżę tylko po mieście - paradoksalnie - czuję się w nim najbezpieczniej.
Jeszcze nikt nigdy tu mnie nie rozjechał. Jeszcze.
a dziś nad ranem, zanim zdążyłem zjeść śniadanie, spotkała mnie miła niespodzianka.
Pani z samochodu uśmiechała się do mnie, machała w moim kierunku z wielką serdecznością.
I pewnie nie tak po prostu. Bez klaksonu, bez złości, bez pośpiechu.
I pomyślałem wtedy: "to jest dowód na to, że kobiety mnie nie tylko rozjeżdżają, że
są i takie, które chcą abym dojechał do swoich marzeń".
i szkoda tylko, że nadal nie wyjeżdżam o 5 nad ranem.
bo za ciemno, za ślisko, bo boję się wyjechać za miasto.
szkoda, że jeszcze nie mogę być taki jaki jestem na co dzień,
ale jeżdżę bo nie wyobrażam sobie leczyć się inaczej niż w taki właśnie sposób.
Dlaczego ?
Bo nadal jestem częścią Księżyca, choć pewnie obecnie tylko jego ciemną stroną...
- DST 20.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
Księżyc...coś pięknego, wymarzony, mój
Środa, 14 stycznia 2026 · dodano: 14.01.2026 | Komentarze 2
20 góralostatnie dni są dla mnie bardzo trudne.
po wypadku, który wywrócił moje życie do góry nogami, próbuję
wrócić do formy, i fizycznie, i psychicznie.
Rower, znaczy dla mnie wiele, a dziś stoi częściej niż jeździ.
A ja w tych dniach zapominam, że trzeba jeść.
Zauważyłem to znowu, że im mniej jeżdżę, tym mniej jem.
Nie jeżdżę wcale...nie jem. To tak, jakby mój organizm był przekonany o tym, że
skoro nie jeżdżę to nie muszę jeść, tak jakbym żywność potrzebował tylko do jeżdżenia na rowerze.
A może to głowa nie daje sygnału, że warto sięgnąć po widelec, że warto zjeść coś
wyjątkowego, pysznego, skoro nie mam obecnie żadnej radości z jazdy, radości ze zmęczenia,
które kiedyś tak pięknie smakowało po treningu.
to błędne koło.
Mniej jazdy- mniej apetytu - mniej energii - mniej jazdy - i tak w kółko.
dosłownie.
Nie potrafię czuć się inaczej, ulubione napoje i słodycze nie są mi teraz
w stanie pomóc. Bez roweru nie mam smaku na nic.
dziś przejechałem zaledwie 20 km, i tylko nad ranem,
bo tylko wtedy było na ulicach trochę ślisko...
zjadłem więc tylko śniadanie. tak to wygląda.
- DST 50.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
Księżyc był moją największą inspiracją
Wtorek, 13 stycznia 2026 · dodano: 13.01.2026 | Komentarze 3
50 góralznowu jestem sam, więc piszę do ciebie z nadzieją, że jeszcze mnie pamiętasz.
Że pamiętasz, jak razem pędziliśmy po asfalcie, a nawet po lesie,
jak wspinaliśmy się na wszystkie możliwe podjazdy i te chwile, gdy zjeżdżaliśmy z gór w Szklarskiej Porębie,
z wiatrem w oczach, nie tylko w słońcu, ale też w wielkich strugach deszczu, a nawet w ulewie.
Pamiętasz ?
Bo ja pamiętam to wszystko.
Pamiętam każdy dzień od piątej nad ranem z tobą, kiedy nogi rwały się do pedałowania,
a serce biło rytmem szosy. Pamiętam zmęczenie, które zawsze było słodkie, bo zasłużone.
pamiętam ciszę pól, zapach asfaltu po deszczu, stukot łańcucha, te wszystkie poranne chwile przeistaczania się nocy w dzień
i również ten moment kiedy świat zanikał, a pojawiała się noc, kiedy nadal byłem ja, rower, droga, no i ty przede wszystkim.
Pamiętasz ?
bo ja pamiętam to wszystko.
a teraz jest mi smutno, i trudno mi jest, bo zostałem nagle bez ciebie.
czekam, aż wrócisz. czekam na to, aż znowu będziemy razem.
wróć do mnie bo bez ciebie trudno mi jeździć.
dziś także nie było mi łatwo, no i przede wszystkim było mi smutno, bo to był kolejny dzień,
kolejna próba bez ciebie,
napisz mi gdzie jesteś, przyjadę do ciebie, przyjadę.
nie rozumiem, chyba nikt z nas na siebie się nie obraził ?
a może coś pękło, może coś się nadwyrężyło ?
ale ja się nie poddaję, dbam o ciebie mimo wszystko, jeżdżę, więcej odpoczywam,
choć to właśnie jest dla mnie teraz najtrudniejsze.
jeżdżę, choć nie jestem w pełni silny, a tak bardzo bym chciał.
Będę silny tylko wtedy, kiedy do mnie wrócisz. Naprawdę.
więc wróć do mnie, nie na chwilę. Na dobre. Bo czeka na nas jeszcze długa droga.
Tyle kilometrów. Tyle wschodów słońca.
ja... ja naprawdę tęsknię za tobą.
Zdrowie- wróć do mnie, proszę cię.








