Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 665302.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



294 387 powodów, aby jechać dalej

Środa, 28 stycznia 2026 · dodano: 28.01.2026 | Komentarze 0

100 góral

...po wypadku dochodzę do siebie, powoli, uparcie,
już jestem dość daleko od swojego łóżka.
Noga się regeneruje, głowa ma coraz mniej blokad, a rower...
cóż, rower po wypadku już przeszedł metamorfozę godną programu
"PIMP MY RIDE" - wersja księżycowa.

w wypadku uszkodzone zostało tylne koło...wszystko: obręcz, opona, dętka.
co z tylnym kołem ? Poszło w zapomnienie.
Rowerek ma dwie nowe obręcze, czerwone, tej samej firmy, dwie nowiuśkie
opony z obiema nowymi dętkami oczywiście, dwie nowe piasty ze szprychami  ( za które oczywiście zapłaci sprawca )
dlaczego czerwone ? a bo te obręcze kolega ze sklepu zamówił mi do pierwszego czerwonego
GIANT'a Chicago którego mi złożył Heniu w roku ubiegłym...a którego wolałem ubrać w czarne obręcze
z czerwonym nyplami :) zresztą tej firmy nowych obręczy do kół 26 nie mogłem znaleźć.

a skoro już wymieniamy, to czemu nie zaszaleć. Nowe opony, nowe dętki,
nowe koła - bo przecież symetria to podstawa. Korba z suportem ? Też świeżutka,
jakby dopiero co zeszła z rowerowego Olimpu.
A napęd ? ma dopiero dwa tygodnie, więc też chyba jest nowy...cichutki
jak szept i sprawny jak barista o poranku.


Mój rower również wraca do życia na nowo, myślę, że jest jeszcze
bardziej aerodynamiczny niż wcześniej.
A ja ? wraz z rowerem z każdym kilometrem jestem bliżej normalności.
I choć czasem coś jeszcze zgrzytnie ( w nodze, nie w napędzie ) to jadę dalej.
Musimy się trzymać razem, osobno do Miliona nie dojedziemy...
nie ma takiej możliwości.

i tak dla formalności przypominam tylko, że ten rowerek
GIANT terrago 3 przejechał ze mną ponad 166 tysięcy kilometrów,
czysty jest tylko przed kolejną jazdą. Dla niego taki ubiór to normalność.


294 487 powodów, aby jechać dalej

Wtorek, 27 stycznia 2026 · dodano: 27.01.2026 | Komentarze 1

140 góral

...jeszcze niedawno do domu po treningu
wracałem pieszo bo mam pod górkę - szedłem z jedną nogą
w trybie "turbo", a drugą w trybie "czy ja w ogóle istnieję?".

to wszystko, to wszystko już ma za sobą.

Wracam do domu na rowerze, a wcześniej jeżdżę dalej,
dłużej i w ogóle inaczej, płynniej bo coraz częściej
zapominam się i równomiernie kręcę obiema nogami.
dzisiaj kręciłem, kręciłem, aż poczułem zmęczenie,
nie tylko w tej zdrowej nodze- o nie !
Nawet ta druga, ta zbuntowana, ta, co do niedawna była bardziej ozdobą niż napędem...
też się zmęczyła. I to jak !.

zmęczenie symetryczne- nowy poziom mojego luksusu.



294 627 powodów, aby jechać dalej

Poniedziałek, 26 stycznia 2026 · dodano: 26.01.2026 | Komentarze 0

110 wheeler 

dziś północna Polska zamieniła się w lodowisko.
Ale ja ? Ja byłem sprytniejszy. Kiedy inni jeszcze się nawet nie obudzili ja już swoje przejechałem...do 5 nad ranem.
...potem to już tylko można było założyć łyżwy.


Bo każdy dzień zaczyna się o północy.
O północy, kiedy wszystko śpi, a świat jeszcze nie wie, co go czeka.



294 737 powodów, aby jechać dalej

Niedziela, 25 stycznia 2026 · dodano: 26.01.2026 | Komentarze 1

100 wheeler
50 góral

...wczoraj był opis mojego stawu kolanowego prawego sporządzony przez specjalistę...
a jak to ma się po prostemu ?

kolano moje jest spuchnięte od wewnętrznej strony, nie mogę 
zakładać na nogę spodni, które poruszają się wraz z poruszaniem się nogi bo wtedy
bardzo mnie boli bo ból wywoływany jest przez dotyk lub zwykłe ocieranie odzieży,
a więc tylko...spodnie rowerowe.

nie mogę biegać, nie mogę kucać, nie mogę nawet udawać,
że mogę. Po prostych powierzchniach chodzę normalnie, jednak kiedy chcę
chodzić po schodach to kolano mi mówi: "zrobisz krok, a pożałujesz".
Więc robię krok. I żałuję.

ale nie to jest najgorsze....

bo, oto ja, potem stoję przy rowerze jak rycerz przy smoku.
Patrzę na siodełko jak na Mount Everest. i kalkuluję, "czy jak podniosę
nogę to kolano się nie obrazi ?" A jak się obrazi, to czy tylko trochę ?"
w końcu próbuję....i bez znaczenia jest to, która nogę dam przez ramę -  kolano i tak mi powie:
" a nie mówiłem ?" a ja mu na to : "cicho tam, zimno jest :) "
Zsiadanie ? 
To już nie zsiadanie.
To ceremonialne osuwanie się z godnością,
zakończone jękiem, grymasem i próbą udawania, że tak miało być.



294 887 powodów, aby jechać dalej

Sobota, 24 stycznia 2026 · dodano: 24.01.2026 | Komentarze 1

150 wheeler

WYNIK BADANIA REZONANSU MAGNETYCZNEGO STAWU KOLANOWEGO PRAWEGO
z dnia 23 stycznia 2026 roku:

w tkance podskórnej w okolicy tylnej przyśrodkowej widoczny osełkowaty 
rozległy obszar płynowy o wymiarach 36 X 11 X 58 mm- ganglion w tkance podskórnej.
Zwiększona ilość płynu w stawie kolanowym - w zachyłku nadrzepkowym warstwa grubości do 5 mm.
Błona maziowa bez cech obrzęku.
Struktury kostne bez cech obrzęku szpiku.
Rzepka typ I wg Wiberga. Ustawienie rzepki prawidłowe.
Chrząstka rzepki o niejednorodnie podwyższonym sygnale z płytkim ubytkiem
nie przekraczającym połowy grubości  chrząstki - chondropatia II stopnia.

poza tym chrząstki stawowe stawu rzepkowo - udowego zmian nie wykazują.
Ścięgno mięśnia czworogłowego uda, więzadło właściwe i troczki rzepki
oraz pasmo biodrowo piszczelowe w normie.
Więzadło krzyżowe przednie o prawidłowym przebiegu i podwyższonym sygnale - 
zmiany przeciążeniowe, ciągłość zachowana prawidłowo.
Więzadło krzyżowe tylne o zachowanej ciągłości, prawidłowym sygnale i przebiegu. 
Chrząstki stawowe przedziału bocznego i przyśrodkowego zmian nie wykazują.

W rogu tylnym łąkotki przyśrodkowej i bocznej śródłąkotkowe pasemka podwyższonego
sygnału nie dochodzące do powierzchni stawowych - zmiany degeneracyjne I stopnia.
Poza tym obie łąkotki o prawidłowym kształcie i sygnale.
Więzadło boczne strzałkowe, ścięgno mięśnia dwugłowego uda oraz
ścięgno mięśnia podkolanowego w normie.
Więzadło poboczne piszczelowe oraz ścięgna tworzące "gęsią stopkę" w normie.
Ciało tłuszczowe Hoffy o prawidłowym sygnale.
Kaletka brzuchato - półbłotnista nieposzerzona.
Struktury dołu podkolanowego zmian nie wykazują.

WNIOSKI :
w obu łąkotkach śródłąkotkowe zmiany degeneracyjne.
Więzadło krzyżowe przednie o prawidłowym przebiegu i
podwyższonym sygnale - zmiany przeciążeniowe,
ciągłość zachowana prawidłowo.
Chrząstka rzepki o niejednorodnie podwyższonym sygnale z płytkim ubytkiem 
nie przekraczającym połowy grubości chrząstki - chondropatia II stopnia


- a teraz wybaczcie bo już leżę z lodem na kolanie.


295 037 powodów, aby jechać dalej

Piątek, 23 stycznia 2026 · dodano: 23.01.2026 | Komentarze 2

120 góral 


Niektórzy moi kibice napisali, że przesadziłem z tymi wczorajszymi -23 stopniami Celsjusza, Faktycznie, w miejscowości odległej o 10 km były dwa stopnie mniej...rzeczywiście, różnica dwóch stopni to science fiction.

Przepraszam, że nie zamarzalem z ich oczekiwaniami.


- 23,4 stopni Celsjusza, a moje ciało i tak wie lepiej niż termometr

Czwartek, 22 stycznia 2026 · dodano: 22.01.2026 | Komentarze 6

110 góral

...znowu mam ( prawie ) pełną możliwość codziennego korzystania z roweru.
więc jeżdżę. 
Niezależnie od pogody, a deszcz, śnieg, wiatr, mróz są tłem tego pięknego obrazu.
Sprawdzam pogody, tak. Nie interesuje mnie jednak to,
jaka podczas jazdy jest aktualna temperatura.
Nie pamiętam, kiedy na liczniku włączyłem sobie temperaturę...po co ?
będzie - 50, a ciało moje wie i tak lepiej niż termometr.

Od kilku dni czuję, że z dnia na dzień jest mi zimniej tam gdzie jeżdżę.
Nie potrzebuję do tego aplikacji, abym to wiedział.
Wystarczy mi kolor asfaltu, komin bardziej przymarznięty do brody,
dźwięk obracających się opon...zresztą to wszystko pierwsze zaczynają czuć moje dłonie.

Wczoraj było zimniej niż przedwczoraj, a dziś było mi jeszcze zimniej niż wczoraj.
Zimno było we mnie już tak głęboko, że musiałem się w pewnym miejscu zatrzymać.
Już byłem zamarznięty, całkowicie...no, nie zamarzła jedynie moja ciekawość, więc poprzez
nią spojrzałem na licznik garmina, który pokazał mi taki właśnie obraz.


...a potem, po chwili już byłem w sklepie.
to był jedyny sklep w Marzęcinie.
gdyby był zamknięty to wlazłbym komuś na chatę. tyle.
byłem dokładnie 25 km od domu.



295 267 powodów, aby jechać dalej

Środa, 21 stycznia 2026 · dodano: 21.01.2026 | Komentarze 0

110 góral

od kilku dni mróz wita mnie jako pierwszy,
to on jest przy mnie codziennie od 5 nad ranem...
jak lodowaty oddech poranka wdziera się we mnie już od samego początku naszego spotkania,
jakby chciał przypomnieć kto tu rządzi.

a przecież ciepło to mój żywioł, ciepło to dla mnie bezpieczeństwo ponad wszystko.
"czym cieplej, tym lepiej". a teraz ? teraz nawet w pięciu warstwach czuję, jak to
zimno próbuje mnie przebić.
od wielu dni, do 8 nad ranem, całkowicie zamarzam.
zawsze, każdego dnia, albo codziennie.

tego zimna nie da się nauczyć, nie da się polubić,
ja mimo wielu lat nie potrafiłem się nawet do niego przyzwyczaić.
uczucie to tłumaczę sobie tylko w ten sposób, że tylko na rowerze jakoś ten mróz znoszę.
prawda jednak jest taka, że inaczej się nie da.

...dzieje się we mnie coś, co się nigdy nie powtórzy.





295 377 powodów, aby jechać dalej

Wtorek, 20 stycznia 2026 · dodano: 20.01.2026 | Komentarze 0

120 góral

LIST do zimy.

zimo. Nie znoszę cię. Z całego serca.

nie chodzi o to, że jesteś zimą.
nie chodzi nawet o to, że jesteś ciemna, mokra i nieprzyjazna.
chodzi o to, że za każdym razem, gdy przychodzisz próbujesz odebrać mi to,
co kocham najbardziej...jazdę na rowerze.
zabierasz mi asfalt, który znika pod śniegiem i lodem,
zmieniasz moje drogi w ślizgawki na których każdy zakręt
to gra o kości.
wpychasz się w moje rękawice, w moje buty, w moje płuca.
każdy kilometr z tobą to walka, nie z dystansem lecz z tobą właśnie.

I żeby było jasne...moje rowery nienawidzą cię tak samo, jak ja. A jak.
rdza wgryza się w łańcuch, przerzutki w ogóle nie reagują, a hamulce przestają ufać moim dłoniom.
każda jazda kończy się czyszczeniem, suszeniem, naprawianiem.
a mimo to jadę bo nie potrafię inaczej.

zimo, nie tylko niszczysz sprzęt, ty podcinasz skrzydła, niszczysz we mnie
pozytywne emocje, zniechęcasz. Wpychasz mnie z powrotem do domu,
każesz patrzeć przez okno na świat, który nagle stał się nieprzejezdny.
zabierasz zwyczajnie motywację, radość, zostawiając frustrację i tęsknotę.
a jednak nie wygrywasz, mimo wszystko.
Bo choć jesteś silna...ja też jestem. I choć próbujesz mnie zatrzymać, ja wciąż jadę,
może wolniej, może krócej, ale jadę. Bo wiem, że nie jesteś wieczna...
do końca ciebie pozostało 39 dni.
czyli nie jesteś wieczna, wiem, że przyjdzie wiosna i wtedy zostawię cię w tyle.

zimo, i wiesz co jeszcze ? 
Najgorsze jest to, że to ty decydujesz, gdzie mam jechać,
zabierasz mi prawo wyboru.
wsiadam na rower i ...nie wiem.
Nie wiem, czy pojadę tam gdzie chcę, czy tam gdzie pozwolisz.
Nie wiem, która droga w jakim jest stanie i czy w ogóle jest przejezdna, czy zamieniona
w lodowisko, czy będzie sucha, czy znowu zasypana błotem pośniegowym.
ty rozdajesz karty, a ja mogę tylko reagować.

zimo, nie znoszę cię.
ale dzięki tobie wiem, jak bardzo kocham to, co robię.


295 497 powodów, aby jechać dalej

Poniedziałek, 19 stycznia 2026 · dodano: 19.01.2026 | Komentarze 3

116 góral

kiedyś uwielbiałem sobie robić przerwy od roweru. Potrzebowałem ich.
Dni bez jazdy były dla mnie jak reset fizyczny i mentalny jednocześnie.
Czasem po prostu chciałem zatęsknić za jazdą na rowerze, poczuć ten głód,
który sprawiał, że każda kolejna jazda smakowała jakoś lepiej.
A jeśli zdarzył się jakiś uraz to mówiłem sobie, że to nic, przecież organizm odpocznie,
a przecież odpocząć kiedyś musi, wrócę silniejszy. Tak było.

dziś, już od dłuższego czasu jest zupełnie odmiennie.
Bo mam kolejny cel. Kolejny taki, który mogę zrealizować tylko sam.
I tylko na rowerze.
Cóż można było wymyślić potężniejszego od Księżyca ?
...stworzyłem MILION.
więc teraz nie chodzi już o rekreację, nie chodzi o formę, nie chodzi nawet o zdrowie.
Chodzi o coś głębszego. O coś, co mnie napędza. Coś, co sprawia, że każda przerwa boli,
nie tylko w nogach, ale również w głowie.

Wypadek, nie pierwszy, pewnie nie ostatni. Ale tym razem nie było we mnie tej starej myśli
"odpocznij, przyda się". Była tylko frustracja. Bo każdy dzień bez jazdy to nie regeneracja,
to dla mnie zwyczajnie strata czasu. To wręcz krok wstecz, kiedy ja chcę jechać do przodu.
Sam, w swoim tempie, w swoim kierunku.

Na szczęście już wracam. Powoli już wpadam w rytm, noga jeszcze nie kręci, jest chora, ale 
dla mnie najważniejsze, że dzisiaj po raz kolejny byłem świadkiem przeistaczania się nocy w dzień...
jak ja uwielbiam te poranki i wschody słońca...nawet zimą.
Uwielbiam jeździć wtedy, gdy pół elbląga jeszcze śpi, gdy ulice są puste, a cisza ma w sobie 
coś świętego. Wsiadam na rower zanim niebo zacznie się rumienić, gdy tylko nieliczne ptaki
śpiewają...zaczynam już jeździć wtedy zanim dzień przypomni o wszystkim, co trzeba.
Być na rowerze w moim ulubionym momencie- czyli w chwili przeistaczania się nocy w dzień.
Wtedy właśnie, gdy niebo zaczyna się rozjaśniać, a pierwsze promienie słońca, tak jak dzisiaj
przecinały potężny mróz...tylko wtedy czuję, że to co robię ma sens.
Że wszystkie dotychczasowe jazdy od piątej nad ranem, każdy ból mięśni, każda wątpliwość,
ta tytaniczna praca nad samym sobą, ta walka o czas do jazdy, że te jazdy w ulewach, i te wszystkie kilometry przejechane w zimie,
której tak bardzo przecież nienawidzę... że to wszystko doprowadziło mnie właśnie tu.
Na tę pustą drogę, na której jestem sam, gdzie noc oddaje miejsce dniowi, a ja jestem świadkiem tej cichej zmiany.

I choć nikt ze mną tego nie widzi, choć nikt nie klaszcze...dla mnie to najpiękniejszy spektakl świata.
I czasem, naprawdę czasem, zakręci mi się w tej chwili łza w oku.
Bo wiem, że żyję.
I, że jestem dokładnie w tym miejscu,  w którym powinienem być.