Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 688681.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



273 969 kilometrów do MILIONA

Czwartek, 25 czerwca 2026 · dodano: 26.06.2026 | Komentarze 2

140 propel 

Gdańsk.

W centrum Świętego Jana w Gdańsku spadł Księżyc.
Monumentalna 7 metrowa instalacja "Museum of thr Moim". Pierwsza prezentacja w Polsce...do dnia 4 lipca.
Kosmiczny spektakl stworzony na podstawie zdjęć NASA 


274 109 kilometrów do MILIONA

Środa, 24 czerwca 2026 · dodano: 24.06.2026 | Komentarze 0

30 wigry 3
10 advanced

...dzień bez roweru.
bo musiałem trochę zdrowia nazbierać.


274 149 kilometrów do MILIONA

Wtorek, 23 czerwca 2026 · dodano: 23.06.2026 | Komentarze 1

56 advanced
44 propel

było jeszcze coś na zlocie, taka jedna rzecz, która uderzyła mnie
chyba najmocniej: kaski miało zaledwie kilka osób.
Nie dlatego, że byli lekkomyślni. To było coś innego.
Jakby wszyscy wrócili do wieku, w którym strach jeszcze nie miał imienia.


Trasa nie była łatwa.
podjazdy takie, że na niektórych wszyscy podchodzili pchając składak.
A potem zjazdy - nie tylko po asfalcie, ale po leśnej drodze  pełnej korzeni,
piachu i niespodzianek, które potrafią wywinąć numer każdemu, kto choć na chwilę
straci czujność.

Jestem przekonany, że nikt się nie bał.

Patrzyłem na te osoby ze wszystkich stron i widziałem w nich coś,
czego mi właśnie brakuje na co dzień: czystą, bez strachu, nieprzetworzoną radość z jazdy.
Taką, jaką pamięta się z dzieciństwa, kiedy człowiek pędził przed siebie nie zastanawiając się,
czy to rozsądne, bezpieczne, odpowiedzialne.
po prostu dzieciak jechał ile mógł.


Było coś jeszcze - poczucie wspólnoty.
nie tej wymuszonej, nie tej zorganizowanej, ale takiej,
która rodzi się sama, kiedy ludzie robią coś z pasją.
każdy jechał swoim tempem, wszyscy byli częścią jednego organizmu.
jakby te stare składaki miały w sobie magię, która łączy ludzi bardziej niż najnowszy karbonowy sprzęt.
Nikt nie kalkulował.
Nikt nie analizował.



minęły już dwa dni, a ja nadal jest pod wrażeniem.


274 249 kilometrów do MILIONA

Poniedziałek, 22 czerwca 2026 · dodano: 22.06.2026 | Komentarze 1

146 nextbike
4 wigry 3

Gdańsk. ale o nim dziś nic nie napiszę.

21 czerwca 2026 roku
godzina 9.00.
START: parking przy muzeum WIGRY
m. Stary Folwark ( Suwałki )


oficjalnie trasa wokół jeziora Wigry wyniosła 47, 53 km.
Niemal do samego końca było przepięknie gorąco i słonecznie.
Czas przejazdu...normalnie to był dzień wakacyjny, jakby jutro nikt nie musiał iść do szkoły.
Pierwsi do osady na Cyplu ( 4 km przed metą )  wjechali po jakichś sześciu !! godzinach.
Przerw na trasie było kilka ( każda trwała i trwała :).
pierwsza z nich była już po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów w samym sercu
Pokamedulskiego Klasztoru Kamedułów.
pozostałe były w najbardziej krajobrazowych miejscach szlaku zielonego, który w pełni przejechaliśmy.


Była sterta awarii na trasie...Organizator w jednej sytuacji był zdziwiony tym,
że nikt nie wziął ze sobą...spawarki :)!!!!!! Tak było.
Komuś odpadł pedał, klinu nie można było wbić mimo posiadania większego i mniejszego młotka.
Poza tym trochę śrubek się ludziom poodkręcało...jak ktoś coś znalazł to jechał dalej normalnie,
inni pedałowali jednym pedałem.
Ja w połowie trasy złapałem kapcia w przednim kole....tak długa była przerwa, że
nikt nie musiał na mnie czekać, w ogóle nikt na nikogo nie czekał.
ale czasem ktoś w kogoś wjechał bo nie miał hamulców. Tak było. 


Nikt nie ogłaszał żadnych przerw, żadnego startu z przerwy.
Wszyscy się jakoś dopasowywaliśmy do sytuacji.
Zlot zakończony na przepięknej polanie z widokiem na jezioro oczywiście...
w małych strugach deszczu, który nie stanowił żadnego problemu.
Były kiełbaski, mnóstwo kiełbasek...mnóstwo białej i czerwonej oranżady.
...mnóstwo ciekawych rozmów, na tematy rowerowe oczywiście.


W zdecydowanej większości królowały wigry od 2 do 4.
były flamingi, pelikany, jubilaty i inne tego typu wspaniałe wynalazki.
Większość rowerów, a na pewno połowa...to był normalnie złom :)
czasem spoglądałem na swojego patrząc co mi nowego skrzypi, a okazywało się, że ktoś 
złomem :) dojeżdżał do mnie....niesamowite !!
Zardzewiałe ramy, a nawet brązowe łańcuchy...to cud, że w ogóle jechały.
Ale były też piękne takie jak mój, choć tylko ja posiadałem czerwony łańcuch.
Moją uwagę zwrócił taki oto Flaming.


Było też dużo nastolatków, młodzieży i osób dużo młodszych ode mnie.
Było wspaniale...a na nogach uczestników nawet klapki plażowe.
SPD miała tylko Beata :) amazing.
a osób było minimum 150.
to oficjalny rekord 8 edycji.


...minął już dzień, a ja nadal jestem pod wrażeniem.


zlot WIGRY nad jeziorem WIGRY

Niedziela, 21 czerwca 2026 · dodano: 21.06.2026 | Komentarze 1

53 wigry 3

kiedy wsiadam na swojego wigry 3 czas przestaje płynąć tak, jak powinien.
Łańcuch brzęczy jak dawniej, kierownica leży w dłoniach
tak samo nieporadnie jak wtedy, gdy miałem kilka lat, gdy cały świat mieścił się
między blokiem a podwórkiem.
Tak.
Ale dziś wydarzyło się coś więcej.
Coś, co trudno opisać jednym oddechem.
To, co wydarzyło się dziś przebiło wszystko.


Pierwszy !! ( mój ) zlot składaków, nad jeziorem Wigry.
Ponad setka ludzi, którzy tak, jak ja - wrócili na chwilę do czasów, kiedy życie 
było proste, a największym problemem było to, starczy dnia na jeszcze jedną rundę wokół osiedla.
Jechaliśmy razem, dorosłe ciała na dziecięcych wspomnieniach, i nagle wszystko stało się lekkie.
Jakby ktoś zdjął z nas ciężar lat, obowiązków, dorosłych trosk.
Normalnie inna epoka.
Inne tempo jazdy, inne rozmowy, inne awarie, wszystko inne.


Patrzyłem na te wszystkie wigry - czerwone, niebieskie, zielone, żółte i białe - 
i poczułem coś, czego nie spodziewałem się już poczuć: czystą, nieskrępowaną radość.
Poczułem się jak na kolonijnej wycieczce, gdzie każdy po prostu wybiera swój kolor i
rusza przed siebie. Bez tego całego "muszę", które tak często goni
mnie w teraźniejszości.

To był dzień, który zostanie ze mną na zawsze.
To był dzień, który cię zmienia. 
Bo nie tylko wróciłem do dzieciństwa.
Ja je na chwilę odzyskałem.


SUWALSZCZYZNA

Sobota, 20 czerwca 2026 · dodano: 20.06.2026 | Komentarze 0

100 wigry 3

Hańcza - Góra Leszczynowa - Kiepojcie - Stańczyki - Bolcie - Wiżajny - Hańcza 

Hańcza j. Hańcza  g. Leszczynowa 


Kiepojcie 



Stańczyki 



Bolcie 


Wiżajny 


GDAŃSK - SUWAŁKI

Piątek, 19 czerwca 2026 · dodano: 19.06.2026 | Komentarze 0

125 propel 
15 wigry 3

Poranne Świbno w Gdańsku 


Na Przegalinie byłem mnóstwo razy, a mimo to po raz pierwszy zobaczyłem śluzę w takiej postaci 


Wieczorem z Księżyca spadłem na Suwałki...miasto składakowo objechane 




Maria Konopnicka z Beatą 




274 692 kilometrów do MILIONA

Czwartek, 18 czerwca 2026 · dodano: 19.06.2026 | Komentarze 0

116 propel 
20 wigry 3

.. pozostało 274 tysiące 692 kilometry.
I to będzie naprawdę koniec.


274 828 kilometrów do MILIONA

Środa, 17 czerwca 2026 · dodano: 17.06.2026 | Komentarze 2

73 propel
30 wigry 3

eLBLĄG na rowerze...ale tylko w czerwcu.

OFICJALNIE JESTEM NAJBARDZIEJ NIEAKTYWNYM
ROWERZYSTĄ W APLIKACJI, KTÓRA NIE JEST MI DO NICZEGO POTRZEBNA.

W Polsce jest taka piękna tradycja:
przez jedenaście miesięcy w roku rowerzysta jest jak YETI - 
niby istnieje, ale nikt go nie widział. A jeśli już jakoś go odnajdziesz i
zaczynasz namawiać na jakiś lansik to słyszysz jedynie to, że...jednak nie ma on czasu.
A potem przychodzi CZERWIEC, pojawia się magiczna aplikacja i nagle...BUM !
Miasta i gminy pełne kolarzy, peletony na ścieżkach, tłumy na ulicach, na miejskich wycieczkach,
a urzędnicy robią sobie zdjęcia z rowerami, jakby odkryli właśnie nowy kontynent.

a ja ?
Ja, rodowity elblążanin, który jeździ przez cały rok, bez względu na pogodę,
w dziurach wielkości jeziora Drużno - nie przejechałem w tej aplikacji dla elbląga ani jednego kilometra.
I to z ogromną DUMĄ.
Dlaczego ?
Bo zanim zacznę reprezentować to miasto, chciałbym, żeby ono najpierw reprezentowało mnie.
A póki co na drogach dla rowerów częściej widzę piasek, samochody i wybrzuszone kostki.
To teren dla czołgów, a nie dla moich rowerów.

urzędnicy z elbląga zachęcają do jazdy...ale tylko przez miesiąc.
potem do maja znowu będzie cisza.
To trochę tak, jakby miasto mówiło:
"Rowerzyści ? Kochamy Was. Ale tylko w czerwcu.
W pozostałe miesiące na trasie...powodzenia, aha, załóżcie kask, 
wtedy będziecie bezpieczniejsi :)

Bo czasem największym protestem jest nie robić NIC.
...nawet jednego kilometra.



274 931 kilometrów do MILIONA

Wtorek, 16 czerwca 2026 · dodano: 16.06.2026 | Komentarze 0

200 propel

są miejsca, które człowiek kocha tak bardzo, że aż odlatuje.
Dzisiaj jeździłem w tej części świata, gdzie Braniewo spotyka Frombork,
a asfalt wspina się tak wysoko, jakby chciał dotknąć gwiazd...dlatego to miejsce
nazywam wysoczyzną kopernikowsko - kosmiczną.
W końcu to teren Kopernika, więc Kosmos jest tu jak najbardziej na miejscu.

Ale jest tam też jedno miejsce...takie które uwielbiam, choć nocą potrafi mnie
przerazić bardziej niż pęknięta dętka podczas ulewy na ultra.
Żelazna Góra jest najbliżej.
Cisza tak gęsta, że aż dzwoni w uszach.
Droga tak pusta, że zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie zjechałeś z mapy.
Po lewej stronie trasa tych, którzy jeżdżą królewskie ultra, po prawej - już tylko Rosja.
I nagle człowiek czuje, że naprawdę jest na końcu świata.


Za dnia to miejsce jest inne - dla mnie piękne, a jakie zwykłe dla innych.
Nocą - piękne inaczej.
Tak inaczej, że człowiek pedałuje szybciej pod górkę, choć udaje, że to tylko dla treningu.

Lubię tutaj przyjeżdżać.
Bo cały tutaj asfalt jest kawałkiem mojego Kosmosu.
Mój Kosmos leży na wysoczyźnie kopernikowsko kosmicznej, gdzie Kopernik patrzy z góry, a rower stojący w głębi 
tego miejsca wie, że...po chwili trzeba pojechać dalej.