<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:trip="http://xc.bikestats.pl/tripModuleRSS/">
    <channel>
        <title>bikestats.pl robert1973 | Wycieczki | </title>
        <description><![CDATA[robert1973.bikestats.pl  | Nowe wycieczki rowerowe]]></description>
        <link>http://robert1973.bikestats.pl</link>
        <lastBuildDate>Tue, 04 Aug 2026 13:52:40 GMT</lastBuildDate>
        <generator>bikestats.pl</generator>
        <image>
            <url>https://www.bikestats.pl/images/logo/bikestats-logo-ns_2x.png</url>
            <title>bikestats.pl logo</title>
            <link>https://www.bikestats.pl/</link>
            <description>Feed wygenerowany przez bikestats.pl</description>
        </image>
        <pubDate>Tue, 04 Aug 2026 13:52:40 GMT</pubDate>
        <item>
            <title>KOSMOS, mój KOSMOS</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2604078,KOSMOS-moj-KOSMOS.html</link>
            <description><![CDATA[137 propel<br>20 chicago<br>8 nextbike<br><br>W Kosmosie przejechałem już 692 tysiące 366 kilometrów<br>wszystkie moje rowery mają przejechane 732 tysiące 677 kilometrów<br><br>rowery:<br>1) szosowy GIANT tcr ma 200 tysięcy !! - 27,3%<br>2) szosowy WHEELER route ma 200 tysięcy !! - 27,3%<br>3) górski GIANT terrago ma 170 tysięcy 370 km - 23,2%<br>4) szosowy GIANT advanced ma 85 tysięcy 695 km - 11,7%<br>5) szosowy GIANT propel ma 37 tysięcy 364 km - 5,1%<br>6) górski GIANT anthem ma 16 tysięcy 641 km - 2,3%<br>7) kultowe WIGRY 3 ma 14 tysięcy 458 km - 2,0%<br>8) pierwszy GIANT Chicago 6 tysięcy 291 km - 0,9%<br>9) miejski NEXTBIKE ma 1 tysiąc 858 km - 0,2%<br><br>dni tygodnia:<br>1) SOBOTA: 119.949 km- 17,3%<br>2) NIEDZIELA: 113.323 km- 16,4%<br>3) poniedziałek: 95.496 km- 13,8%<br>4) środa: 91.980 km- 13,3%<br>5) wtorek: 91.787 km - 13,3%<br>6) czwartek: 90.176 km- 13,0%<br>7) piątek: 89.655 km- 12,9%<br><br>miesiące:<br>1) MAJ: 66.382 km - 9,6%<br>2) CZERWIEC: 65.599 - 9,5%<br>3) sierpień: 65.349 km - 9,4%<br>4) lipiec: 64.277 km - 9,3%<br>5) marzec: 63.920 km - 9,2%<br>6) kwiecień: 60.670 km - 8,8 %<br>7) październik: 59.947 km - 8,6%<br>8) wrzesień: 53.517 km - 7,7%<br>9) listopad: 51.829 km - 7,5%<br>10) luty: 48.904 km - 7,1%<br>11) styczeń: 48.876 km - 7,1%<br>12) grudzień: 43.096 km - 6,2%<br><br>pory roku:<br>1) LATO: 195.228 km - 28,2 %<br>2) WIOSNA: 190.969 km - 27,6%<br>3) jesień: 165.293 km- 23,9%<br>4) zima: 140.876 km- 20,3%<br><br>konstelacja gwiazd 3516- 3709- 5320- 5841<br>asteryzm 6626<br>obszar nieba 17827<br>orbita 30294<br><br><br><br>1 miejsce) 2016 czerwiec - 10000 km<br>2 miejsce) 2018 listopad - 6224 km<br>3 miejsce) 2015 maj - 6032 km<br>4 miejsce) 2024 lipiec - 5700 km<br>5 miejsce) 2024 maj - 5634 km<br>6 miejsce) 2025 sierpień - 5608 km<br>7 miejsce) 2023 lipiec - 5536 km<br>8 miejsce) 2017 sierpień - 5533 km<br>9 miejsce) 2018 kwiecień - 5528 km<br>10 miejsce) 2018 październik - 5448 km<br>11) 2024 grudzień - 5410 km<br>12) 2018 maj - 5409 km<br>13) 2020 październik - 5332 km<br>14) 2021 sierpień - 5329 km<br>15) 2026 lipiec - 5300 km<br>16) 2025 lipiec - 5264 km<br>17) 2023 grudzień - 5216 km<br>18) 2020 kwiecień - 5215 km<br>19) 2019 czerwiec - 5205 km<br>20) 2024 marzec - 5200 km<br>21) 2023 październik - 5116 km<br>22) 2019 maj - 5115 km<br>23) 2014 maj - 5114 km<br>24) 2018 marzec - 5040 km<br>25) 2025 styczeń - 5036 km<br>26) 2020 maj - 5031 km<br>27) 2024 sierpień - 5001 km<br>28) 2014 czerwiec - 5000 km<br>29) 2019 kwiecień - 4962 km<br>30) 2017 lipiec - 4936 km<br>31) 2020 marzec - 4905 km<br>32) 2017 październik - 4875 km<br>33) 2014 listopad - 4835 km<br>34) 2018 wrzesień - 4831 km<br>35) 2021 czerwiec - 4709 km<br>36) 2018 sierpień - 4707 km<br>37) 2019 marzec - 4695 km<br>38) 2017 marzec - 4666 km<br>39) 2022 lipiec - 4623 km<br>40) 2015 październik - 4584 km<br>41) 2024 kwiecień - 4577 km<br>42) 2014 marzec - 4566 km<br>43) 2026 maj - 4555 km<br>44) 2015 czerwiec - 4520 km<br>45) 2026 kwiecień - 4519 km<br>46) 2017 styczeń - 4515 km<br>47) 2023 sierpień - 4505 km<br>48) 2024 luty - 4501 km<br>49) 2016 marzec - 4500 km<br>50) 2026 czerwiec - 4458 km<br>51) 2023 kwiecień - 4431 km<br>52) 2026 marzec - 4426 km<br>53) 2015 sierpień - 4402 km<br>54) 2014 październik - 4400 km<br>55) 2020 czerwiec - 4389 km<br>56) 2014 wrzesień - 4368 km<br>57) 2019 sierpień - 4329 km<br>58) 2025 maj - 4300 km<br>59) 2018 czerwiec - 4295 km<br>60) 2014 kwiecień - 4280 km<br>61) 2025 grudzień - 4261 km<br>62) 2017 luty - 4247 km<br>63) 2024 styczeń - 4238 km<br>64) 2014 sierpień - 4217 km<br>65) 2015 lipiec - 4213 km<br>66) 2025 październik - 4200 km<br>67) 2020 sierpień - 4186 km<br>68) 2012 maj - 4175 km<br>69) 2025 kwiecień - 4143 km<br>70) 2013 sierpień - 4142 km<br>71) 2014 lipiec - 4101 km<br>72) 2024 wrzesień - 4100 km<br>73) 2020 listopad - 4097 km<br>74) 2015 marzec - 4095 km<br>75) 2020 lipiec - 4088 km<br>76) 2016 luty - 4074 km<br>77) 2017 listopad - 4069 km<br>78) 2020 grudzień - 4047 km<br>79) 2025 czerwiec - 4043 km<br>80) 2018 luty - 4029 km<br>81) 2012 lipiec - 4026 km<br>82) 2012 czerwiec - 4018 km<br>83) 2018 styczeń - 4015 km<br>84) 2011 wrzesień - 4005 km<br>85) 2025 listopad - 4003 km<br>86) 2023 kwiecień - 4002 km<br>87) 2023 listopad - 4001 km<br>88) 2021 maj - 4000 km<br>89) 2016 kwiecień - 3965 km<br>90) 2016 maj - 3894 km<br>91) 2020 wrzesień - 3891 km<br>92) 2012 październik - 3845 km<br>93) 2016 grudzień - 3833 km<br>94) 2015 wrzesień - 3805 km<br>95) 2021 lipiec - 3745 km<br>96) 2012 kwiecień - 3739 km<br>97) 2013 maj - 3731 km<br>98) 2017 grudzień - 3727 km<br>99) 2019 lipiec - 3714 km<br>100) 2023 wrzesień - 3665 km<br>101) 2011 czerwiec - 3660 km<br>102) 2016 styczeń - 3642 km<br>103) 2021 kwiecień - 3640 km<br>104) 2025 marzec - 3636 km<br>105) 2025 wrzesień - 3606 km<br>106) 2017 wrzesień - 3593 km<br>107) 2014 luty - 3554 km<br>108) 2024 październik - 3547 km<br>109) 2022 marzec - 3530 km<br>110) 2016 sierpień - 3520 km<br>111) 2015 listopad - 3501 km<br>112) 2012 sierpień - 3500 km<br>113) 2013 październik - 3467 km<br>114) 2012 wrzesień - 3453 km<br>115) 2019 wrzesień - 3422 km<br>116) 2026 luty - 3416 km<br>117) 2015 grudzień - 3319 km<br>118) 2019 luty - 3301 km<br>119) 2014 styczeń - 3300 km<br>120) 2011 lipiec - 3241 km<br>121) 2011 sierpień - 3239 km<br>122) 2011 maj - 3230 km<br>123) 2011 kwiecień - 3216 km<br>124) 2011 październik - 3205 km<br>125) 2024 listopad - 3200 km<br>126) 2022 wrzesień - 3195 km<br>127) 2021 marzec - 3193 km<br>128) 2019 październik - 3166 km<br>129) 2015 styczeń - 3163 km<br>130) 2022 sierpień - 3131 km<br>131) 2025 luty - 3100 km<br>132) 2012 marzec - 3084 km<br>133) 2015 luty - 3067 km<br>134) 2021 listopad - 3049 km<br>135) 2020 luty - 3048 km<br>136) 2023 marzec - 3030 km<br>137) 2016 listopad - 3029 km<br>138) 2021 październik - 3017 km<br>139) 2015 kwiecień - 3010 km<br>140) 2022 luty - 3009 km<br>141) 2024 czerwiec - 3004 km<br>142) 2023 styczeń - 3002 km<br>143) 2016 październik - 3000 km<br>144) 2013 kwiecień - 3000 km<br>145) 2012 listopad - 2900 km<br>146) 2022 styczeń - 2864 km<br>147) 2017 czerwiec - 2839 km<br>148) 2013 czerwiec - 2830 km<br>149) 2020 styczeń - 2800 km<br>150) 2011 marzec - 2764 km<br>151) 2022 październik - 2745 km<br>152) 2021 wrzesień - 2739 km<br>153) 2026 styczeń - 2670 km<br>154) 2021 grudzień - 2602 km<br>155) 2013 marzec - 2590 km<br>156) 2012 styczeń - 2577 km<br>157) 2016 wrzesień - 2576 km<br>158) 2022 listopad - 2500 km<br>159) 2011 listopad - 2470 km<br>160) 2012 luty - 2457 km<br>161) 2022 kwiecień - 2445 km<br>162) 2013 lipiec - 2427 km<br>163) 2019 styczeń - 2318 km<br>164) 2012 grudzień - 2302 km<br>165) 2013 wrzesień - 2268 km<br>166) 2021 styczeń - 2266 km<br>167) 2014 grudzień - 2265 km<br>168) 2021 luty - 2230 km<br>169) 2022 maj - 2160 km<br>170) 2023 luty - 2100 km<br>171) 2013 listopad - 2045 km<br>172) 2019 grudzień - 2022 km<br>173) 2019 listopad - 1906 km<br>174) 2022 czerwiec - 1712 km<br>175) 2018 lipiec - 1685 km<br>176) 2016 lipiec - 1678 km<br>177) 2011 styczeń - 1458 km<br>178) 2011 luty - 1438 km<br>179) 2022 grudzień - 1396 km<br>180) 2013 luty - 1333 km<br>181) 2013 grudzień - 1231 km<br>182) 2011 grudzień - 1074 km<br>183) 2013 styczeń - 1012 km<br>184) 2023 czerwiec - 917 km<br>185) 2018 grudzień - 391 km<br>186) 2017 kwiecień - 0 km<br>187) 2017 maj - 0 km<br><br><br>1 miejsce - 24 sierpnia - 3661 km<br>2 miejsce - 25 sierpnia - 3603 km<br>3 miejsce - 26 sierpnia - 3243 km<br>4 miejsce - 22 sierpnia - 3100 km<br>5 miejsce - 23 sierpnia - 3068 km<br>6 miejsce - 24 lipca - 2930 km<br>7 miejsce - 03 maja - 2910 km<br>8 miejsce - 25 lipca - 2860 km<br>9 miejsce - 01 maja - 2820 km<br>10 miejsce - 27 sierpnia - 2709 km<br>11) 04 czerwca - 2700 km<br>12) 08 maja - 2700 km<br>13) 28 czerwca - 2634 km<br>14) 05 lipca - 2628 km<br>15) 25 kwietnia - 2620 km<br>16) 21 sierpnia - 2610 km<br>17) 07 czerwca - 2600 km<br>18) 20 sierpnia - 2600 km<br>19) 29 czerwca - 2587 km<br>20) 26 marca - 2580 km<br>21) 11 czerwca - 2550 km<br>22) 18 kwietnia - 2540 km<br>23) 13 kwietnia - 2510 km<br>24) 31 maja - 2500 km<br>25) 13 maja - 2490 km<br>26) 05 czerwca - 2480 km<br>27) 28 marca - 2430 km<br>28) 07 lipca - 2418 km<br>29) 03 czerwca - 2410 km<br>30) 16 lipca - 2400 km<br>31) 08 czerwca - 2400 km<br>32) 09 maja - 2400 km<br>33) 02 sierpnia - 2400 km<br>34) 29 marca - 2370 km<br>35) 11 listopada - 2370 km<br>36) 21 września - 2370 km<br>37) 28 sierpnia - 2367 km<br>38) 09 marca - 2360 km<br>39) 11 października - 2350 km<br>40) 06 kwietnia - 2340 km<br>41) 20 marca - 2340 km<br>42) 19 maja - 2330 km<br>43) 13 lipca - 2320 km<br>44) 11 maja - 2320 km<br>45) 26 maja - 2320 km<br>46) 23 kwietnia - 2320 km<br>47) 15 kwietnia - 2320 km<br>48) 25 marca - 2320 km<br>49) 02 lipca - 2316 km<br>50) 13 czerwca - 2310 km<br>51) 30 kwietnia - 2310 km<br>52) 27 marca - 2310 km<br>53) 01 czerwca - 2300 km<br>54) 30 maja - 2300 km<br>55) 01 lipca - 2280 km<br>56) 18 marca - 2280 km<br>57) 15 sierpnia - 2279 km<br>58) 15 maja - 2271 km<br>59) 14 kwietnia - 2270 km<br>60) 23 czerwca - 2260 km<br>61) 21 maja - 2260 km<br>62) 27 lutego - 2260 km<br>63) 27 czerwca - 2247 km<br>64) 04 lipca - 2241 km<br>65) 05 kwietnia - 2240 km<br>66) 28 lipca - 2230 km<br>67) 26 czerwca - 2230 km<br>68) 22 września - 2230 km<br>69) 06 lipca - 2224 km<br>70) 07 maja - 2220 km<br>71) 22 marca - 2220 km<br>72) 10 czerwca - 2210 km<br>73) 14 czerwca - 2210 km<br>74) 12 października - 2200 km<br>75) 17 października - 2200 km<br>76) 09 września - 2200 km<br>77) 18 maja - 2180 km<br>78) 28 kwietnia - 2180 km<br>79) 08 października - 2170 km<br>80) 24 marca - 2160 km<br>81) 24 września - 2160 km<br>82) 24 czerwca - 2150 km<br>83) 04 marca - 2150 km<br>84) 24 października - 2150 km<br>85) 08 lipca - 2143 km<br>86) 27 lipca - 2140 km<br>87) 19 marca - 2140 km<br>88) 30 czerwca - 2133 km<br>89) 06 czerwca - 2130 km<br>90) 22 kwietnia - 2130 km<br>91) 08 marca - 2130 km<br>92) 18 października - 2130 km<br>93) 01 sierpnia - 2130 km<br>94) 10 kwietnia - 2110 km<br>95) 06 marca - 2110 km<br>96) 23 lipca - 2100 km<br>97) 15 czerwca - 2100 km<br>98) 12 czerwca - 2100 km<br>99) 04 maja - 2100 km<br>100) 23 września - 2100 km<br>101) 17 lipca - 2090 km<br>102) 03 kwietnia - 2090 km<br>103) 25 czerwca - 2080 km<br>104) 02 maja - 2070 km<br>105) 15 marca - 2070 km<br>106) 27 października - 2070 km<br>107) 25 lutego - 2060 km<br>108) 06 sierpnia - 2060 km<br>109) 10 września - 2057 km<br>110) 26 lipca - 2050 km<br>111) 17 marca - 2050 km<br>112) 05 marca - 2050 km<br>113) 23 października - 2050 km<br>114) 05 maja - 2040 km<br>115) 04 października - 2040 km<br>116) 05 listopada - 2021 km<br>117) 17 maja - 2020 km<br>118) 29 maja - 2020 km<br>119) 02 kwietnia - 2020 km<br>120) 03 października - 2015 km<br>121) 30 lipca - 2010 km<br>122) 24 kwietnia - 2010 km<br>123) 09 października - 2010 km<br>124) 14 maja - 2000 km<br>125) 10 maja - 2000 km<br>126) 10 marca - 2000 km<br>127) 15 października - 2000 km<br>128) 14 października - 2000 km<br>129) 19 października - 2000 km<br>130) 10 października - 2000 km<br>131) 09 sierpnia - 2000 km<br>132) 03 lipca - 1992 km<br>133) 06 maja - 1990 km<br>134) 22 czerwca - 1980 km<br>135) 12 marca - 1980 km<br>136) 30 sierpnia - 1961 km<br>137) 09 czerwca - 1960 km<br>138) 30 września - 1960 km<br>139) 31 października - 1952 km<br>140) 11 lipca - 1950 km<br>141) 16 maja - 1950 km<br>142) 07 kwietnia - 1950 km<br>143) 18 lutego - 1950 km<br>144) 29 września - 1950 km<br>145) 29 sierpnia - 1942 km<br>146) 16 marca - 1940 km<br>147) 01 października - 1940 km<br>148) 26 września - 1935 km<br>149) 19 kwietnia - 1930 km<br>150) 02 marca - 1930 km<br>151) 03 sierpnia - 1922 km<br>152) 28 maja - 1920 km<br>153) 16 kwietnia - 1920 km<br>154) 07 września - 1916 km<br>155) 19 czerwca - 1915 km<br>156) 12 lipca - 1910 km<br>157) 16 czerwca - 1910 km<br>158) 31 lipca - 1905 km<br>159) 20 lipca - 1900 km<br>160) 02 czerwca - 1900 km<br>161) 23 lutego - 1900 km<br>162) 25 listopada - 1900 km<br>163) 06 października - 1900 km<br>164) 29 października - 1900 km<br>165) 20 kwietnia - 1890 km<br>166) 21 kwietnia - 1890 km<br>167) 21 czerwca - 1883 km<br>168) 27 maja - 1880 km<br>169) 01 marca - 1880 km<br>170) 11 marca - 1880 km<br>171) 14 marca - 1880 km<br>172) 15 listopada - 1880 km<br>173) 25 października - 1880 km<br>174) 11 sierpnia - 1880 km<br>175) 16 września - 1870 km<br>176) 27 września - 1870 km<br>177) 29 lipca - 1860 km<br>178) 29 kwietnia - 1860 km<br>179) 17 kwietnia - 1860 km<br>180) 26 lutego - 1860 km<br>181) 20 września - 1860 km<br>182) 10 lipca - 1850 km<br>183) 26 kwietnia - 1850 km<br>184) 28 stycznia - 1850 km<br>185) 30 stycznia - 1850 km<br>186) 22 października - 1850 km<br>187) 17 sierpnia - 1849 km<br>188) 19 lipca - 1840 km<br>189) 09 listopada - 1840 km<br>190) 13 października - 1840 km<br>191) 17 czerwca - 1830 km<br>192) 21 marca - 1830 km<br>193) 05 października - 1830 km<br>194) 22 maja - 1821 km<br>195) 14 lipca - 1810 km<br>196) 23 marca - 1810 km<br>197) 07 marca - 1810 km<br>198) 22 lutego - 1810 km<br>199) 18 czerwca - 1800 km<br>200) 12 maja - 1800 km<br>201) 13 marca - 1800 km<br>202) 25 stycznia - 1800 km<br>203) 14 listopada - 1800 km<br>204) 26 listopada - 1800 km<br>205) 18 listopada - 1800 km<br>206) 07 listopada - 1800 km<br>207) 28 listopada - 1800 km<br>208) 25 września - 1800 km<br>209) 28 września - 1800 km<br>210) 20 maja - 1790 km<br>211) 22 listopada - 1790 km<br>212) 08 listopada - 1780 km<br>213) 21 listopada - 1780 km<br>214) 26 października - 1780 km<br>215) 19 września - 1780 km<br>216) 29 stycznia - 1770 km<br>217) 12 kwietnia - 1760 km<br>218) 09 lutego - 1760 km<br>219) 21 stycznia - 1760 km<br>220) 20 października - 1760 km<br>221) 15 września - 1760 km<br>222) 03 marca - 1750 km<br>223) 04 lutego - 1750 km<br>224) 30 października - 1750 km<br>225) 01 listopada - 1740 km<br>226) 21 października - 1740 km<br>227) 17 września - 1740 km<br>228) 13 września - 1740 km<br>229) 13 lutego - 1730 km<br>230) 19 lutego - 1730 km<br>231) 29 listopada - 1730 km<br>232) 02 listopada - 1730 km<br>233) 04 listopada - 1722 km<br>234) 30 marca - 1720 km<br>235) 14 stycznia - 1720 km<br>236) 15 lipca - 1710 km<br>237) 25 maja - 1700 km<br>238) 11 kwietnia - 1700 km<br>239) 01 kwietnia - 1700 km<br>240) 07 lutego - 1700 km<br>241) 14 lutego - 1700 km<br>242) 08 lutego - 1700 km<br>243) 27 stycznia - 1700 km<br>244) 11 września - 1700 km<br>245) 07 października - 1690 km<br>246) 11 lutego - 1680 km<br>247) 19 stycznia - 1680 km<br>248) 17 lutego - 1670 km<br>249) 06 września - 1666 km<br>250) 24 maja - 1660 km<br>251) 22 lipca - 1650 km<br>252) 12 lutego - 1650 km<br>253) 20 lutego - 1650 km<br>254) 01 lutego - 1650 km<br>255) 04 stycznia - 1650 km<br>256) 13 stycznia - 1650 km<br>257) 23 listopada - 1650 km<br>258) 31 marca - 1640 km<br>259) 05 lutego - 1640 km<br>260) 10 lutego - 1630 km<br>261) 24 lutego - 1630 km<br>262) 04 sierpnia - 1630 km<br>263) 06 lutego - 1620 km<br>264) 13 grudnia - 1620 km<br>265) 03 września - 1611 km<br>266) 28 lutego - 1610 km<br>267) 16 lutego - 1610 km<br>268) 02 lutego - 1610 km<br>269) 01 stycznia - 1610 km<br>270) 22 stycznia - 1610 km<br>271) 10 listopada - 1610 km<br>272) 16 listopada - 1610 km<br>273) 21 lipca - 1600 km<br>274) 20 czerwca - 1600 km<br>275) 23 maja - 1600 km<br>276) 04 kwietnia - 1600 km<br>277) 09 kwietnia - 1600 km<br>278) 27 kwietnia - 1600 km<br>279) 18 stycznia - 1600 km<br>280) 06 listopada - 1600 km<br>281) 20 listopada - 1600 km<br>282) 27 listopada - 1600 km<br>283) 13 listopada - 1600 km<br>284) 02 października - 1600 km<br>285) 16 października - 1600 km<br>286) 31 sierpnia - 1588 km<br>287) 05 grudnia - 1580 km<br>288) 23 stycznia - 1570 km<br>289) 24 listopada - 1570 km<br>290) 07 stycznia - 1570 km<br>291) 14 sierpnia - 1565 km<br>292) 17 stycznia - 1560 km<br>293) 26 stycznia - 1560 km<br>294) 08 kwietnia - 1550 km<br>295) 15 lutego - 1550 km<br>296) 21 lutego - 1550 km<br>297) 01 grudnia - 1550 km<br>298) 16 grudnia - 1550 km<br>299) 17 listopada - 1550 km<br>300) 19 listopada - 1550 km<br>301) 12 listopada - 1550 km<br>302) 28 października - 1550 km<br>303) 06 grudnia - 1540 km<br>304) 05 stycznia - 1536 km<br>305) 30 listopada - 1536 km<br>306) 19 sierpnia - 1532 km<br>307) 08 września - 1530 km<br>308) 18 września - 1530 km<br>309) 07 sierpnia - 1530 km<br>310) 18 sierpnia - 1530 km<br>311) 20 stycznia - 1520 km<br>312) 03 listopada - 1520 km<br>313) 15 stycznia - 1510 km<br>314) 16 stycznia - 1510 km<br>315) 05 sierpnia - 1510 km<br>316) 10 sierpnia - 1510 km<br>317) 18 lipca - 1500 km<br>318) 03 lutego - 1500 km<br>319) 17 grudnia - 1500 km<br>320) 03 grudnia - 1500 km<br>321) 14 września - 1500 km<br>322) 12 września - 1500 km<br>323) 08 sierpnia - 1500 km<br>324) 06 stycznia - 1500 km<br>325) 08 stycznia - 1460 km<br>326) 31 stycznia - 1450 km<br>327) 24 stycznia - 1450 km<br>328) 12 grudnia - 1450 km<br>329) 10 grudnia - 1450 km<br>330) 09 grudnia - 1450 km<br>331) 09 lipca - 1420 km<br>332) 02 stycznia - 1420 km<br>333) 04 grudnia - 1420 km<br>334) 21 grudnia - 1410 km<br>335) 14 grudnia - 1410 km<br>336) 09 stycznia - 1410 km<br>337) 01 września - 1402 km<br>338) 12 stycznia - 1400 km<br>339) 03 stycznia - 1400 km<br>340) 15 grudnia - 1400 km<br>341) 05 września - 1400 km<br>342) 10 stycznia - 1400 km<br>343) 11 stycznia - 1400 km<br>344) 02 grudnia - 1373 km<br>345) 19 grudnia - 1370 km<br>346) 16 sierpnia - 1370 km<br>347) 20 grudnia - 1350 km<br>348) 23 grudnia - 1350 km<br>349) 18 grudnia -1350 km<br>350) 13 sierpnia - 1350 km<br>351) 12 sierpnia - 1350 km<br>352) 07 grudnia - 1345 km<br>353) 27 grudnia - 1320 km<br>354) 08 grudnia - 1315 km<br>355) 31 grudnia - 1313 km<br>356) 30 grudnia - 1310 km<br>357) 22 grudnia - 1310 km<br>358) 28 grudnia - 1300 km<br>359) 29 grudnia - 1300 km<br>360) 11 grudnia - 1300 km<br>361) 04 września - 1300 km<br>362) 02 września - 1280 km<br>363) 24 grudnia - 1250 km<br>364) 26 grudnia - 1210 km<br>365) 25 grudnia - 1200 km<br>366) 29 lutego - 744 km<br>...dzieje się coś, co się nigdy nie powtórzy.<br><br><br><strong>Data wpisu:</strong> 31.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 165]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Fri, 31 Jul 2026 10:43:59 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-31</trip:date>
        <trip:distancetotal>165</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>267 488 pozostało do MILIONA</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2603766,267-488-pozostalo-do-MILIONA.html</link>
            <description><![CDATA[170 propel<br><br>Właśnie w takich momentach widać, że kolarskie pamiątki mają największą wartość, gdy niosą ze sobą wdzięczność.<br>Na zdjęciu jest oczywiście Beata, która dumnie i z uśmiechem prezentuje wymagającą pamiątkę Race Around Poland.<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260730,496089,497444,orig.jpg"><br><br><br>nic więcej nie napiszę...zdjęcie pisze więcej niż tysiąc słów.<br><strong>Data wpisu:</strong> 30.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 170]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 14:27:51 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-30</trip:date>
        <trip:distancetotal>170</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>267 658 kilometrów do MILIONA</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2603382,267-658-kilometrow-do-MILIONA.html</link>
            <description><![CDATA[128 propel<br>15 wigry 3<br>7 advanced<br><br>Podzielę się dzisiaj  z Wami głęboką, szczerą i poruszającą refleksją, która wypływa ze mnie oraz z kolarskiego kosmosu.<br>Otóż fizyka i biologia zaczynają upominać się o swoje. Mam nadzieję, że moja rezygnacja z presji na rzecz czystej radości z jazdy, przy jednoczesnym zachowaniu wielkich celów, to będzie wyraz mojej ogromnej dojrzałości, a nie słabości. <br><br>Kosmiczny lot, śniadania w Gdańsku i moment, w którym muszę zmienić wersję oprogramowania.<br>Zostało mi dokładnie 267 tysięcy kilometrów do Miliona. Liczba, która dla większości ludzi jest abstrakcją, barierą nie do pokonania w trakcie całego życia...a mi tylko "tyle" pozostało. Rocznie kręcę ponad 50 tysięcy kilometrów. I właśnie w tej mojej głowie, teraz, w trakcie wykręcania "szóstego" takiego wyniku zrodziła się myśl, przed którą nie mam siły uciec.<br>JESTEM ZMĘCZONY<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260729,495980,497334,orig.jpg"><br>Nie, to nie jest nagły atak paniki na trasie ultra. To nie jest kryzys, który mija po zjedzeniu dwóch batonów i wypiciu coli. To głębokie, codzienne zmęczenie materiału. Wszystko jest w porządku, dopóki jestem w ruchu. Kryzys pojawia się w ułamku sekundy, gdy w zasięgu mojego wzroku pojawi się jakikolwiek poziomy mebel. Łóżko? Kanapa? Poduszka? To dla mojego mózgu sygnał do natychmiastowego odcięcia zasilania.<br>I tu muszę Wam się do czegoś przyznać. Wiecie, dlaczego tak często wrzucam zdjęcia i wpisy z moich słynnych kolarskich śniadań w Gdańsku? Wszyscy myślicie: „O, chłopak kocha morze, jodek, architekturę Trójmiasta”. Prawda jest znacznie bardziej prozaiczna. W Gdańsku po prostu nie mam swojego łóżka ani poduszek. Gdybym został w Elblągu, pewnie uciąłbym sobie drzemkę. A w Gdańsku? W Gdańsku jestem tak samo zmęczony, ale że nie mam gdzie się położyć, to jem jajecznicę i udaję twardziela.<br><br>Ta moja kolarska bezsenność kontrolowana bywa jednak zdradliwa bo byłem dotychczas przekonany o tym, że mimo wszystko potrafię to kontrolować.  Ostatnio odwaliłem niezły numer w Warszawie. Dwa dni po morderczym Race Around Poland poszedłem do Planetarium. Usiadłem w fotelu. Fotel – jak na złość – rozłożył się niemal do pozycji leżącej. Moje oczy zobaczyły nade mną kosmos, gwiazdy i galaktyki. I wiecie co? Cała ta procedura startowa trwała krócej niż znieczulenie przed poważną operacją. Minęła dosłownie minuta, a ja już spałem w najlepsze, zwiedzając galaktykę snu. Oczywiście nie widziałem z seansu absolutnie nic, więc z czystego wstydu przed kosmosem od razu kupiłem bilet na kolejną godzinę. Na drugim seansie siedziałem już sztywno jak kołek, wbijając paznokcie w dłonie.<br>No to chyba potrafię to kontrolować. Ale czuję, że coś we mnie pęka. Czasem jest mi po prostu głupio przed rodziną i znajomymi, bliskimi mi osobami, kiedy na spotkaniach muszę się nagle położyć. Na dłużej niż zwykle. Nie wiem, czy to wiek, a może to ta kosmiczna liczba kilometrów, których nie da się już zatrzymać w kościach ?<br>Wiem jedno: to jest moje ostatnie 50 000 kilometrów w roku. Zdejmuję z siebie tę presję.<br>Może mi się uda. Wszystkie moje rowery wciąż dają mi kosmiczną, absolutną radość. Co więcej, ja nadal mam cele. Mam w głowie trasę i miejsca do zobaczenia, które leżą gdzieś daleko „za księżycem”. Moja motywacja, by gonić ten upragniony milion kilometrów, jest dziś większa niż kiedykolwiek.<br>Nie mogę się zatrzymać. Nie potrafię zwolnić. Ale muszę zmienić wersję mojego lotu kosmicznego. Czas przeprogramować komputer pokładowy, odpuścić chore parcie, które jest we mnie codziennie i zacząć jeździć odrobinę mniej, ale mądrzej, by mieć czas dla wszystkich rowerów solidarnie...a może dla świętego spokoju, dla zdrowia i dla tych, którzy czekają na mnie w domu. <br>Zmęczenie to nie wstyd – to znak, że pora na nowy, lepszy rozdział tej podróży.<br><br>Milion wciąż jest moim celem. Po prostu dojadę do niego na własnych, nieco bardziej humanitarnych warunkach. <br>Dzięki, że jedziecie w tę trasę razem ze mną.<br><br>PS. zmęczony jastrząb to wciąż nie jest gołąb.<br><br><strong>Data wpisu:</strong> 29.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 150]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Wed, 29 Jul 2026 15:27:49 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-29</trip:date>
        <trip:distancetotal>150</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>TO KONIEC</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2602848,TO-KONIEC.html</link>
            <description><![CDATA[138 propel<br>12 wigry 3<br><br>Dzień dwunasty - 8 lipca 2026 roku. OSŁOWO<br><br>Osłowo. Miejscowość tak mała, że gdyby Google Maps miało mrugnąć<br>to by ją zgubiło. Ale dla mnie to nie jest "mała miejscowość".<br>To jest punkt startu Końca, to jest miejsce, w którym zaczyna się ostatni dzień mojego Rap-u<br><br>Budzik ? Niepotrzebny. <br>Organizm sam wie, że o 3;00 trzeba wstać bo Warszawa czeka.<br>Pierwsze, co słyszę, to deszcz walący w parapet, jakby ktoś z konewką robił mi psikusa.<br>Drugie, co widzę, to moje ciuchy - mokre jakby ktoś je wyprał, ale zapomniał o wirowaniu.<br>Nic nie wyschło.<br>Nic.<br>Zero.<br>...prześpij wspaniałą noc, obudź się, nawet w domu, potem wejdź od razu w mokre ciuchy...to jest właśnie ultra.<br><br>Ultra nie pyta "czy wyschło",<br>nawet nie mam możliwości rozważyć tego, czy "da się to założyć",<br>po prostu wkładam to na siebie.<br><br>Wyjazd - przed godziną 4:00.<br>i nagle niespodzianka. przestało padać, całe ciało miałem przygotowane idealnie na pół dnia w deszczu,<br>a tu zaraz po wyjściu z budynku taka niespodzianka...jakby ktoś na górze powiedział: "dobra chłopie, dziś masz finał,<br>nie będę cię już dobijał, to, co miałeś wystarczy ".<br>...bo ja w głowie mam teraz tylko jedno: META, 165 km, prosta droga na Warszawę.<br>prosta, ale z wiatrem takim w twarz, że rower zatrzymuje się po dwóch nieobróconych korbach,<br>dosłownie wtedy staje w miejscu.<br>Las? <br>Zabudowania ?...nic nie pomaga, wiatr wali we mnie jak w ścianę...<br>ale ja ma na to wywalone. Nie walczę z nim, nie staram się być bohaterem.<br>Jadę swoje, w kilkusekundowych okienkach pogodowych przyspieszam, w reszcie jadę jak człowiek,<br>który wie, że i tak dojedzie.<br><br>Zero śniadania. jakaś cukiernia, coś do picia. To wystarczy.<br>To jest ostatni dzień - dziś się nie celebruje jedzenia, dziś jeść nie muszę, dziś muszę celebrować wyłącznie drogę.<br>nikt z zawodników mnie już nie dogoni, ja także nie dogonię już nikogo, na przestrzeni 100 km jestem dosłownie sam<br>z uczestników.<br>Każdy jedzie swoje. Ja jadę na Finał.<br><br>Drohiczyn - Sokołów Podlaski - Węgrów - Stanisławów, zaledwie kilometr przewyższeń.<br><br>SULEJÓWEK - wspomnienia<br><br>przed południem wjeżdżam już w te wąskie osiedlowe uliczki.<br>Skręt w lewo, skręt w prawo, skręt w lewo, skręt w prawo - jakby ktoś<br>nie przyłożył się do projektowania tego odcinku trasy...a ja mimo to jadę, nie rozpraszam się, wspominam, nic nie <br>jest w stanie wytrącić mnie z tych emocji...przypominam sobie najpierw każdy dzień obecnego rapu, <br>wszystkie osoby będące na nim blisko mnie...w rytmie ekspresowym, wszystko pozytywnie przelatuje mi<br>przed oczami, by po kilku minutach przypominać sobie...<br>każdy RAP<br>każdą edycję.<br>każdą pogodę.<br>każdą emocję...i nagle dociera do mnie coś ważnego:<br>że nie da się wybrać tego jednego najlepszego RAP- u.<br>Każdy jest inny.<br>każdy jest mój.<br>każdy jest częścią tej historii, którą buduje od lat.<br><br>Myślałem tylko, że dzisiaj będzie troszeczkę inaczej, że po pięciu edycjach będę "twardy", że wjazd na metę przyjmę na chłodno,<br>że będzie uśmiech, ale bez wzruszeń.<br>Nic z tego.<br><br>Dlaczego ? bo przede mną wybudowali most nad Wisłą - zbudowano moment, który łamie.<br><br>Przed godziną 12 w południe wjeżdżam na serpentyny prowadzące na most.<br>Widzę Wisłę.<br>Widzę Warszawę.<br>Widzę moje miasto, które kiedyś dało mi coś bardzo ważnego.<br>i wtedy właśnie "pękam".<br>rozklejam się na maksa.<br>Nie ma udawania.<br>nie ma twardości.<br>nie ma "szósta edycja" jestem przyzwyczajony...może za rok się uda :)<br>...ale dziś w tym miejscu jest moment, który bierze mnie za serce i nie puszcza...<br>a jeszcze bardziej cieszy mnie to, że teraz właśnie najwięcej osób patrzy na moją "kropkę".<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260728,495921,497270,orig.jpg"><br><br>a zaraz po zjeździe z mostu stoi Mateusz - Prezes.<br>Świadek wszystkich moich wjazdów na metę.<br>Człowiek, który pamięta każde moje słowo z pierwszego finiszu...i to dobija moje emocje jeszcze bardziej.<br>Obejmujemy się...ale roweru nie odkładam jeszcze na bok, jeszcze nie teraz, wciąż jest ze mną...<br><br>od teraz jadę w eskorcie.<br>OSTATNIE TRZY KILOMETRY...jak wyglądają ?<br><br>To jest coś, czego nie da się opisać tak, żeby ktoś, kto tego nie przeżył, naprawdę to zrozumiał.<br>To jest jak wjazd do innego świata. Świata, w którym liczy się tylko to, że dojechałem, że wytrwałem,<br>że nie odpuściłem, że znów jestem tu w miejscu, które jest dla mnie czymś więcej niż metą...ktoś powie,<br>że to mu nie potrzebne...a ja potrzebuję takiej chwili, choćby raz w roku, takiej właśnie i tylko w tym miejscu.<br>Bo moje marzenia rowerowe są daleko za Księżycem, dlatego muszę tak wiele jeździć, tak mnóstwo przejeżdżać kilometry<br>i wybierać tylko te królewskie dystanse...życzę Każdemu rowerowemu z Was, żeby choć raz w pełni poczuł to, co ja czuję w tym miejscu.<br>Bo to nie jest zwykła META.<br>To jest moja META...na którą wjeżdżam o godzinie 13:04<br><br>Wynik - oficjalnie..<br>dystans królewski - 3600 km bez wsparcie.<br>Startujących: 39 osób<br>Ukończyło: 13 osób.<br>Moje miejsce: 11.<br>Mój czas: 10 dni 23 godziny 4 minuty 40 sekund.<br><br>Rap to ultra międzynarodowe.<br>a ja jestem Jedynym człowiekiem , który ukończył wszystkie edycje.<br>Wszystkie sześć.<br>Każdą. <br>Bez wyjątku.<br>Każdą z uśmiechem na twarzy.<br><br>to nie jest przypadek.<br>to nie jest szczęście.<br>to jest charakter.<br>to jest serce.<br>to jest moje miejsce.<br>I właśnie dlatego ten finał jest tak mocny.<br>Bo TO NIE JEST KONIEC.<br>to kolejny dowód na to, że jestem ULTRA.<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260728,495919,497275,orig.jpg"><br><br>...minęło już tak wiele czasu od tej chwili, a ja wciąż tym żyję,<br>wciąż jestem szczęśliwy.<br><br><br><br><strong>Data wpisu:</strong> 28.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 150]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 12:53:42 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-28</trip:date>
        <trip:distancetotal>150</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>RAP - wspomnienia dzień 11</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2602570,RAP-wspomnienia-dzien-11.html</link>
            <description><![CDATA[80 propel<br>19 wigry 3<br><br>DZIEŃ 11 - dzień 7 lipca 2026 roku, godzina 3:00.<br>Szypliszki...wspaniałe szypliszki.<br><br>To był moment, kiedy człowiek budzi się w środku nocy i zadaje sobie jedno pytanie:<br>"czy ja naprawdę jestem tu z własnej woli ?"<br>Bo leje. Jest ciemno. Jest zimno.<br>a ja muszę wyjść z hotelu i pojechać dalej.<br><br>To już nie jest jazda - to jest moje trwanie.<br>Wszystko, co mam na sobie, jest na sobie. Kaptur na głowie,<br>ręce sztywne, ciało jakby ktoś zanurzył w lodowatej wodzie.<br>W Sejnach robię sobie selfie bo jeszcze nie jest tak źle...tu na chwilę przestało padać,<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260727,495841,497191,orig.jpg"><br>ale tu właśnie marzę już o gorącej herbacie, ale o 4 nad ranem wszystko jest pozamykane,<br>jak ma być otwarte skoro ludzie jeszcze śpią w domach.<br>Giby, Płaska, Rubcowo - wszystkie sklepy zamknięte. Świat śpi, a ja jadę jak poranny listonosz,<br>który dostarcza tylko jedną przesyłkę: swoją własną determinację.<br><br>Po przejechaniu 80- ciu kilometrów w Lipsku wjeżdżam na przystanek,<br>żeby w czymś osłoniętym złapać choć odrobinę ciepła.<br>I wtedy - cud.<br>Przestaje lać.<br>nie jest to może cud na miarę objawienia, ale w tej sytuacji to jakby ktoś z góry powiedział do mnie:<br>" Dobra, chłopie, jedź dalej, zobaczymy, czy to naprawdę chcesz skończyć".<br><br>Granica, Nowy Dwór, Kuźnica, Krynki...<br>droga pusta, taka jak lubię. za Lipskiem dogania mnie Maciek Sala - wczoraj odjechał, dziś znów jest obok.<br>Ale nie razem. Porozmawialiśmy chwilę, to nie jest dzień na wspólne rozmowy.<br>To jest dzień na przejechanie.<br>W Nowym Dworze jemy nawet pod sklepem śniadanie...to wszystko.<br>nic pożywnego, ale trzeba było cos kupić i wrzucić do żołądka.<br>W Krynkach po 150- ciu kilometrach robi się nawet gorąco, ale tylko po to, żeby za godzinę znowu lało.<br>I to nie tak "lało" jak rano. Nie, nie.<br>To było lało 2.0 - wersja premium, czyli ulewa z funkcją przenikliwego wiatru.<br>Wiatr jest niby boczny, ale odczucie takie, jakby wiał prosto w twarz. jakby ktoś specjalnie <br>ustawił wentylator na maksymalna moc i powiedział: "no to teraz sprawdzimy, czy się poddasz".<br><br>kolejne są BOBROWNIKI, GRÓDEK, MICHAŁOWO<br><br>tu mam swoje wspomnienia, mnóstwo przemiłych wspomnień.<br>MRDP, deszcz, kontuzja, hotel, koledzy, to są moje miejsca, moje drogi, moje historie.<br>I właśnie tutaj wspomnienia trzymają mnie w trudnościach, bo ciało już dawno mi powiedziało:<br>"stary, ja bym gdzieś w pościeli poleżało".<br>jadę dalej, bo jutro jest finał.<br>Jutro o tej porze będę już w hotelu. <br>Jutro będzie koniec.<br>myślę o tym ostrożnie, jak o czymś kruchym, co można łatwo zepsuć.<br>ale ta myśl właśnie niesie mnie dalej.<br><br>NAREWKA.<br>15:00. Maciej jest tu od godziny, śpi.<br>Jesteśmy sami...no z panią, która mi przyrządza ciepły posiłek, a nawet daje słodycze.<br>Jem i potem też się kładę w pościel.<br>Plan był na 1,5 godziny, wyszło 2.<br>Jestem zły, bo zostało mi jeszcze 100 km, a pogoda ma zamiar zrobić ze mnie mokrą wersję człowieka.<br>wyjeżdżam o 17.<br>kropi od samego początku, ale jest ciepło, nawet jest dobrze.<br>Do czasu.<br><br>KLESZCZELE - godzina jakoś przed 19.<br>- ulewa Apokaliptyczna.<br><br>to już nie jest deszcz.<br>to jest atak wodny.<br>Wiatr jakby ktoś włączył tryb "zamrażarka".<br>Zimno takie, że nawet wspomnienia zaczynają marznąć<br>Jadę sam, Maciej z punktu nie wyjeżdża.<br>A ja w tej ulewie staram się czuć jak bohater filmu, który zapomniał, <br>że nie ma ekipy filmowej, nie ma muzyki w tle i nie ma efektów specjalnych.<br>jestem tylko ja i pogoda, która chce mnie dosłownie zjeść.<br><br>CZEREMCHA - cud kolejowy.<br><br>Widzę zamykające się w oddali szlabany. I myślę wtedy:<br>"mam do nich jakiś kilometr, jeśli się one nie otworzą, to tam właśnie zamarznę"<br>Czuję, że nie mogę się zatrzymać.<br>Ba, nie mogę nawet zwolnić. Muszę jechać...pociąg przejeżdża.<br>Dojeżdżam, szlabany się otwierają. Przejeżdżam, szlabany się zamykają.<br>to nie był przypadek. To był cud kolejowy. Ktoś tam na kamerach, których nie widziałem<br>musiał mnie zobaczyć, ktoś pomyślał: " dobra, otworzymy mu bo inaczej będzie dramat".<br><br>tak bardzo było mi zimno, ale abyście mieli pełny obraz tego, co wtedy czułem opiszę jeszcze coś innego.<br>ZUBACZE, KLUKOWICZE...przed tą miejscowością było totalne pustkowie, sam las, zero samochodów, zero domów,<br>brak ludzi, nikogo. Jadę w tym wszystkim longiem już od jakichś trzech godzin, jestem zmęczony, ale wiem,<br>że nie mogę się zatrzymać, zresztą gdzie ? tu nic nie ma oprócz asfaltu i drzew...<br>widzę przystanek, Klukowicze...<br>ja się zatrzymuję i...przestaje padać. Kolejny cud.<br>wchodzę w przystanek. wyciągam wszystko z kieszeni bo już sam nie wiem, gdzie mam jesienne kominy,<br>gdzie telefon, gdzie godność...i wtedy nagle nie wiadomo skąd podjeżdża gość w osobowym mercedesie, otwiera szybę i mówi:<br>"Pan mówi tylko gdzie, a ja pana z tym rowerkiem tam zawiozę".<br>bez "dzień dobry"<br>bez "co się stało"...wszystko rozumiał, całą sytuację...<br><br>tak było, naprawdę i na pewno.<br><br>a potem? <br>blisko MIELNIK, a za nim zaraz OSŁOWO.<br><br>jestem mokry, zmęczony, głodny.<br>dojeżdżam po godzinie 21. Dostaję nawet kolację.<br>W pokoju zdejmuję wszystko, co mokre...czyli wszystko i kładę się nago w pościel<br>bo tylko w ten sposób mogę odzyskać ciepło.<br>I zasypiam prawdopodobnie jako najszczęśliwszy obywatel kraju.<br><br>...bo jutro jest ten poranek, który jest najwspanialszy ze wszystkich poranków<br>na Race Around Poland.<br>Poranek Finału.<br><br>337 km<br>1400 metrów przewyższeń.<br>Najtrudniejszy dzień całej trasy, nie przez dystans, nie przez profil.<br>przez pogodę, samotność, zimno.<br><br>ostatnio w Internecie czytałem post z tematem, kiedy zaczyna się ultra,<br>po przejechaniu ilu kilometrów, jakich miejsc i na jakim rowerze ?...<br>według mnie ultra nigdy nie powinno być wyznaczane głównie w wyniku pewnej ilości przejechanych kilometrów.<br>Bo ultra dzieje się wtedy, kiedy jedziesz, a na ciebie nikt nie patrzy, kiedy jedziesz w ulewie,<br>w ciemnościach, w zimnie, w samotności, w chwilach, kiedy jedyną rzeczą, która Cię trzyma, jest myśl, że<br>od jutra...znowu będzie to samo. <br>to jest ultra.<br><strong>Data wpisu:</strong> 27.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 99]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 15:50:12 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-27</trip:date>
        <trip:distancetotal>99</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>RAP- wspomnienia dzień 10</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2602274,RAP-wspomnienia-dzien-10.html</link>
            <description><![CDATA[75 propel<br>45 chicago<br><br>Dziesiąty dzień.<br>Ten moment, kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze ultra, czy już jakaś<br>prywatna pielgrzymka po własnych wspomnieniach. A tu nagle - słońce. I Kopernik.<br><br>Podobno wstrzymał słońce, ruszył Ziemię, ale tej nocy zrobił wyjątek: zatrzymał to wszystko dla mnie,<br>żebym mógł ruszyć o świcie, jak człowiek, a nie jak nocny stwór z czołówką na czole.<br>W końcu spałem u Niego, więc wypadało okazać gościnność.<br>Gdybym Mu powiedział że jadę najdłuższe ultra w Polsce, pewnie by jeszcze orbitę poprawił,<br>abym miał lekki wiatr w plecy.<br><br>Ruszam i od razu czuję, że to nie będzie zwykły etap. Mało samochodów, asfalty jakby świeżo wyprasowane, a we mnie<br>uczucie, że jadę...jakby do domu. Chociaż przecież jestem w samym środku gigantycznej trasy, która normalnie wywołuje<br>w człowieku mieszankę euforii, zmęczenia i lekkiej paniki. <br>Ale jak jest dziś ? Jak jest dzisiaj właśnie ?<br>Dziś jest inaczej.<br>Od Górowa Iławeckiego zaczyna się ta dziwna miękka emocja - jakbym właśnie wyjechał z własnego <br>podwórka na ukochaną Suwalszczyznę.<br>Potem Bartoszyce, Kętrzyn, Węgorzewo.<br>Moje miejsca, moje drogi, moje rytuały.<br><br>W Węgorzewie obiad - obowiązkowo - i nie byle jaki,<br>tylko ten Mój, ten właściwy, ten który smakuje najlepiej właśnie wtedy, kiedy jestem tu o <br>odpowiedniej porze. I jeszcze maciek Sala, tylko on pojawia się mi w tej części trasy, jak taki ultra kolega widmo:<br>raz ja go wyprzedzam, raz on mnie. Do Węgorzewa.<br>Bo ja tu zostaję na dłużej. Bo mogę. Bo chcę.<br><br>Węgorzewo - Banie Mazurskie - Gołdap - odcinek, który mógłby być<br>moją prywatną pętlą życia.<br>To jest ta droga właśnie, na której mógłbym jeździć przez cały dzień. W tą i z powrotem...<br>z przerwą na kultowe lody w Baniach, bo inaczej byłaby to profanacja.<br>Jest słońce, jest ciepło, jest asfalt gładki, który znam jak własna kieszeń.<br>To nie jest zwykły etap - to jest emocjonalny powrót do miejsc, które mnie<br>ukształtowały jako ultrasa.<br><br>W Gołdapi mamy punkt kontrolny.<br>Pokój jak z katalogu - wysoki standard, cisza, miękka świeża pościel.<br>Wchodzę tylko na chwilę, a zostaję na dłużej. Prysznic, pięć minut na łóżku...<br>i budzę się przestraszony, bo pięć minut snu ultra to jak teleportacja.<br>Ale jednocześnie było mi tak wygodnie, że gdyby meta była w Gołdapi...to nie miałbym nic przeciwko.<br>ale nie, pojadę dziś jeszcze dalej.<br><br>i tu pojawia się zgrzyt.<br>Remont drogi przez Kiepojcie i Stańczyki, więc wszyscy jedziemy naokoło...albo w gorszym asfalcie bez samochodów,<br>albo w lepszym w stercie blachosmrodów...kurz, nerwy - ciężko. Dopiero Wiżajny przynoszą spokój, tu trafiamy na stary ślad, <br>na pierwotną dotychczasową drogę. I znowu jestem w miejscu, w którym przejechałem tyle kilometrów, byłem tu tak wiele razy,<br>że asfalt powinien mieć moje imię.<br><br>Jest wieczór, na drodze jestem sam.<br>Plan: Sejny<br>Realizacja: Szypliszki.<br><br>dlaczego Szypliszki ? <br>Bo czasem człowiek musi zrobić coś inaczej niż zwykle.<br>Bo byłem tu wiele razy, ale nigdy tu nie spałem.<br>A w Sejnach i pobliskich miejscowościach już tak, po kilka razy.<br>Więc tu zostaję.<br>Bo ultra dla mnie to nie tylko kilometry.<br>To budowanie nowych wspomnień w miejscach, które już znam.<br>Kolacja w hotelowym barze, wczesna godzina 20, ale decyzja zapada jednogłośnie: <br>KONIEC na DZIŚ.<br><br>nic mnie ni boli, zero otarć, a rower jedzie jakby też był z Suwalszczyzny i wiedział, że tu trzeba się spisać.<br>Ale w głowie - przygotowania ciała do jutrzejszej ulewy...całodziennej.<br>takiej, która potrafi zmyć uśmiech z twarzy nawet najbardziej zaprawionemu zawodnikowi.<br>Budzik nastawiony na 2:00.<br>Bo jutro nie będzie łatwo.<br>Ale jutro stworzę kolejną część historii na tym królewskim etapie Race Around Poland.<br><br>I tak kończy się mój dziesiąty dzień  - nie z krzykiem, nie z euforią, tylko cichą,<br>głęboką zgodą na to, że jestem tu, gdzie chciałem być.<br>309 kilometrów przejechane z sumą przewyższeń 2300 metrów.<br><br>( mój dziesiąty dzień królewskiego ultra...z dedykacją dla Piotrka )<br><strong>Data wpisu:</strong> 26.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 120]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 15:08:56 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-26</trip:date>
        <trip:distancetotal>120</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Dzień bez roweru</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2601843,Dzien-bez-roweru.html</link>
            <description><![CDATA[80 propel <br><br>... dzień bez roweru.<br>Bez rowerowych myśli nawet.<br><br>Jak to się w ogóle stało?<br>...nie mam pojęcia <br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260725,495648,497003,orig.jpg"><br><strong>Data wpisu:</strong> 25.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 80]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Sat, 25 Jul 2026 15:02:45 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-25</trip:date>
        <trip:distancetotal>80</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>MIKOŁAJ KOPERNIK</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2601260,MIKOLAJ-KOPERNIK.html</link>
            <description><![CDATA[200 propel<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260724,495512,496857,orig.jpg"><br><br>Dzisiaj ta sama trasa, którą jechałem trzy dni temu, czyli wypad do Kopernika na obiad...tym razem elegancko, na sucho, w Słońcu, w garniturze, z pysznym śniadaniem nad Motławą w Gdańsku, no i szybciej....<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260724,495510,496853,orig.jpg"><br><br>Włożyłem mu kask i okulary Rudy Project...i napiszę tak: jeśli Mikołaj marzył kiedyś o jeździe na rowerze to właśnie spełniłem Jego renesansowe fantazje.<br><strong>Data wpisu:</strong> 24.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 200]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 10:14:08 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-24</trip:date>
        <trip:distancetotal>200</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>RAP - wspomnienia dzień 9</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2601097,RAP-wspomnienia-dzien-9.html</link>
            <description><![CDATA[194 propel<br>3 nextbike<br><br>Dzień dziewiąty. Powrót do domu. Powrót do siebie.<br><br>dziewiąty dzień.<br>A ja już wiem od nocy, że będzie wyjątkowy.<br>Nie dlatego, że jest łatwiej - bo nie jest.<br>Nie dlatego, że pogoda sprzyja - bo nie sprzyja.<br>Ale dlatego, że dziś wracam na swoje podwórko, dosłownie.<br>A to zmienia wszystko.<br><br>Wyjeżdżam z Mielenka o pierwszej w nocy.<br>Na tym pasie wybrzeża jazda o tej porze to czysta magia.<br>W dzień nienawidzę tych miejsc - samochody, tłumy, turystyczny chaos,<br>który potrafi zabić każdą przyjemność z jazdy. Ale nocą ? <br>Nocą to jest mój świat.<br>Pusto. Cicho.<br>Wiatr wieje w plecy, co oznacza jedno: że będzie źle.<br>Doświadczenie mnie nauczyło, że jak wiatr pomaga to wystawia rachunek.<br>Mi nikt i nic nie musi pomagać, to dużo, że coś nie przeszkadza.<br>Mielno, Darłowo, Ustka - wszystko puste.<br>Przez wiele kilometrów jadę środkiem drogi, jak król szos, który ma własna autostradę.<br>Niedzielny poranek, trzecia, może czwarta - świat jeszcze śpi, nie wstał, a ja jestem już daleko.<br>Minus ? Orleny.<br>Są, ale jakby ich nie było.<br>Nic do jedzenia.<br>Pierwszy hot dog dopiero po ponad stu kilometrach w Główczycach.<br>A od godziny już leje.<br><br>Nie tak, że "pada". <br>Leje.<br>Tak, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie jedzie w środku jakiegoś<br>eksperymentu meteorologicznego.<br>na chwilę przestaje. Robi się gorąco.<br>Zaczynam się rozbierać....a za dwie minuty już - ulewa jak z filmu<br>katastroficznego.<br>I wtedy ten wiatr, który wcześniej pomagał, zaczyna współpracować z deszczem.<br>Zamiast pchać mnie do przodu, pcha mi zimno pod kurtkę, potężne zimno.<br>mam już na sobie wszystko, wszystko założyłem na siebie, co miałem...włącznie z kapturem na głowę.<br>Jest mi bardzo zimno, przenikliwie. Trasa zmienia kierunki, więc czas jedzie się pod wiatr,<br>ponadto podjazdy, zjazdy - wszystko tak ułożone, żeby nas sprawdzić, kto ile wytrzyma...<br>bo ja uwielbiam się gotować...trudno, dawno tak nie cierpiałem.<br><br>W rejonie Krokowej i jeziora Żarnowieckiego było mi najgorzej.<br>Tu byłem w istnej walce, drogi były tak zalane, że samochód jadący z przeciwka kołami swoimi lał całą wodę z asfaltu na bok...na mnie,<br>dodatkowa dawka zimnej wody. Było trudno...robiłem wszystko, aby się tylko nie zatrzymać na drodze.<br>Bałem się zatrzymać na wolnym powietrzu, a schować się nie było gdzie...sklepy to nie był dobry pomysł, musiałem coś ciepłego wypić.<br>Na trasie tasuję się z Dawidem Horn i Maćkiem Sala - nie jedziemy razem, ale widzimy się chwilami, jak duchy na trasie.<br>W końcu spotykamy się na Orlenie w okolicy Rybna.<br>Dwieście kilometrów przejechane, a ja nadal nie mogę zjeść coś pożywnego...nadal jade na jednym Hot dogu.<br>Kupuję czekolady, stertę czekolad i herbatę.<br>To trochę pomaga... ludzie ze zdziwieniem na mnie patrzą jak wykręcam rękawiczki z których woda leci jak z wiadra...<br>jestem przemoczony do suchej nitki.<br>naprawdę dawno tak nie cierpiałem.<br>Dużo wpływ na ten dyskomfort miał fakt, że droga tu był bardzo ruchliwa, sterta samochodów,<br>nie można było poluzować, ale ciągle uważać...zero prostych odcinków, ciągle jakieś zakręty, tragedia.<br><br>Po orlenie zmieniam kominy na jesienne, grubsze.<br>jadę dalej, już nie pada, a będzie padać potem tylko chwilami, tyle, że nadal jest<br> mi zimno i teraz muszę szybciej jechać, aby się rozgrzać, aby wjechać w swoje ciepło...udaje się po kilkunastu minutach.<br>Takie chwile kojarzą mi  się z MRDP na ścianach wschodnich...dobrze, że w tych miejscach jest dużo podjazdów.<br>Prawie jak w górach. I to mnie ratuje - bo podjazd to gwarancja ciepła, a ciepło to życie.<br>Już długo nie pada...koledzy zmieniają ciuchy na przystankach. Ja schnę w ruchu, nie mam innej opcji.<br>A lało ze trzy godziny.<br><br>Straszyn.<br>290 km na hot dogu. Za to powinni dać mi już medal.<br>Dopiero tutaj jem poważny, odżywczy posiłek.<br>To moje miejsce. To mój teren...zostało 70 km.<br>I wtedy włącza się we mnie coś, czego nie da się zatrzymać, i opisać inaczej niż: dom.<br>Nie wiem kto będzie czekał.<br>Z nikim się nie umawiam.<br>Ale wiem, że ktoś będzie.<br>I tego właśnie nie mogę się doczekać.<br><br>jadę jak pod domem, choć do mety mam jeszcze 1000 km to czuję się już teraz,<br>jakbym wracał do domu z Trójmiasta.<br>Dziwne uczucie - bo czasem jadą tu pod domem myślami jestem jak bym był na RAP- ie.<br>wszystko może się poplątać.<br><br>Nie pada.<br>Jest ciepło.<br>Teraz wiatr pomaga.<br><br>W Rychnowach Żuławskich nie zajeżdżam na punkt kontrolny.<br>Zatrzymuję się na rondzie, sprawdzam Garmina i jadę dalej bo wiem, że co najmniej kilka osób<br>obserwuje moją kropkę zastanawiając się czy pojedzie dalej, czy tez nie ?<br>Jadę dalej.<br><br>Elbląg. Około 19- tej.<br>Na wlocie stoją pierwsi Kibice: Jola, Sławek, Mario.<br>Zatrzymuję się. Rozmawiamy długo. Czas ?<br>A co mnie obchodzi czas ? Oni są ważniejsi.<br>Potem Siostra ze Szwagrem, kawałek za Elblągiem, w Jagodnie, gdzie dojeżdża również Piotrek Dylewski.<br>Szkoda tylko, że Henia nie zobaczyłem - źle odczytał kropkę. Nie zdążył.<br><br>To były spotkania rodzinne. Ważne. takie, które zostają w sercu na zawsze...a to jeszcze nie koniec dnia.<br>Plan był prosty: dojechać dziś na chatę do Kopernika.<br>A Kopernik ? no cóż. Zobowiązuje.<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260723,495495,496850,orig.jpg"><br>Dzisiejszy dzień był więc najdłuższy ze wszystkich na tegorocznym RAP- ie, pełne 398 kilometrów<br>z sumą przewyższeń 2500 metrów.<br>Czy spotkałem się z Kopernikiem ? ...widziało mnie nawet kilku Koperników.<br>I to było wyśmienite....we Fromborku spotkanie z Beatą - kilka godzin...taka wisienka na torcie, który jadłem cąły dzień.<br>Wjechałem tu po godzinie 21....było cudnie.<br><br>a więc jeszcze raz.<br>Mija dziewiąty dzień jazdy. A ja ?<br>Ja Jadę z tym samym numerem startowym, w tym samy ubraniu, na tym samym rowerze.<br>Mam wszystko to, co miałem na sobie i ze sobą na starcie w Warszawie...tylko wyglądam inaczej.<br><br>Jestem szczęśliwy. Zwłaszcza po spotkaniach z tymi wszystkimi osobami, które były<br>dziś ze mną na trasie.<br>I pomyśleć, że będąc we Fromborku często po godzinie jestem w domu,<br>A teraz ? Teraz mam w nogach 2800 km, a od jutra do przejechania jeszcze 800.<br><br>I to jest właśnie ultra.<br><br>( mój dziewiąty dzień królewskiego ultra...z dedykacją dla Siostry )<br><br><strong>Data wpisu:</strong> 23.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 197]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 16:41:19 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-23</trip:date>
        <trip:distancetotal>197</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>RAP - wspomnienia dzień 8</title>
            <link>http://robert1973.bikestats.pl/2600729,RAP-wspomnienia-dzien-8.html</link>
            <description><![CDATA[93 propel<br>20 nextbike<br>7 advanced<br><br>Ósmy dzień.<br>Godzina druga w nocy, Kostrzyn nad Odrą śpi, a ja już jestem w drodze.<br>Uwielbiam ten moment - ciemność, która nie straszy, tylko otula.<br>Droga z Kostrzyna do Osinowa Dolnego jest jak stary kolega, przejrzysta, spokojna, przewidywalna.<br>Las pojawia się tylko na chwilę, jakby nie chciał przeszkadzać. Pusto. Cicho. Idealnie rowerowo.<br>ale to, co dobre na RAP-ie nigdy nie trwa długo.<br><br>Po kilku godzinach, wcześnie nad ranem zaczyna się ta część, której nie lubię, którą wolałbym omijać szerokim łukiem.<br>Byłem tu tyle razy, że już nawet nie walczę z niechęcią. Pogodziłem się.<br>To tylko odcinek. To tylko zadanie.<br><br>Dzisiaj nie ma filozofii - trzeba ten dzień przejechać i tyle.<br>Robię więc absolutne minimum: 315 km, przewyższeń zaledwie 1500 metrów.<br>Za Goleniowem jest odmiennie, robi się pusto, jakby świat wreszcie przypomniał sobie, że jestem na trasie ultra,<br>a nie na wycieczce po województwie.<br>Mam tu swoje miejsca - te obiadowe, te relaksujące - wszystko na drodze do Kołobrzegu.<br>Ale prawda jest taka, że niewiele to zmienia.<br>Bo jutro nie będzie lepiej.<br>Wiatr nie pomaga, ale przynajmniej nie przeszkadza tak, jak wczoraj. Po tylu przejechanych kilometrach<br>i tak mnie szybciej nie popchnie na metę.<br>Nie jestem wycieńczony, ale swoje w nogach mam.<br>I nie chcę zmieniać systemu jazdy. Pogoda dobra, nic więcej nie trzeba.<br><br>Niektórzy po tylu dniach, po takiej odległości, po tylu kryzysach - rezygnują.<br>Nie oceniam. Każdy z nas ma swoją historię. Każdy z nas jest czymś więcej niż kropką na trasie.<br>Ja jadę z poczuciem, że jest coraz bliżej. Mam w głowie problemy, które mogą nadejść - i mam nadzieję, że<br>będą to tylko problemy pogodowe...<br><img src="//www.bikestats.pl/images/userimages,20260722,495423,496769,orig.jpg"><br><br>Wieczorem dojeżdżam do punktu kontrolnego w Mielenku. Cudowne warunki.<br>Cisza, spokój, znajome twarze.<br>Wybieram za totalne free pokój, jem to, co lubię i to co jest odżywcze.<br>Kładę się już o godzinie 20, z zamiarem spania do północy...krótki opis bo dla mnie krótki to był dzień.<br>Nadal pamiętam o kibicach, którzy są wpatrzeni w moją rowerową sytuację każdego dnia.<br>To poczucie i to przekonanie, że nie jestem w tym wszystkim sam...to bardzo miłe uczucie.<br><br>Takie jest moje Race Around Poland.<br>Nie sprawdzam pogody na kolejne dni - no bo po co ?<br>To mogę robić pod domem.<br>Tu trzeba jechać.<br>Tu trzeba poddać się każdej sytuacji.<br>Tu nie ma miejsc na słowo "nie".<br><br>( mój ósmy dzień królewskiego ultra...z dedykacją dla Sebastiana )<br><br><strong>Data wpisu:</strong> 22.07.2026<br><strong>Wszystkie km:</strong> 120]]></description>
            <author>robert1973</author>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 15:19:59 GMT</pubDate>
        <trip:date>2026-07-22</trip:date>
        <trip:distancetotal>120</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:00:00</trip:timenet>
        </item>
    </channel>
</rss>
