Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj13 - 2
- 2026, Kwiecień30 - 13
- 2026, Marzec31 - 21
- 2026, Luty28 - 17
- 2026, Styczeń31 - 44
- 2025, Grudzień31 - 28
- 2025, Listopad30 - 10
- 2025, Październik31 - 13
- 2025, Wrzesień30 - 20
- 2025, Sierpień31 - 17
- 2025, Lipiec31 - 12
- 2025, Czerwiec30 - 5
- 2025, Maj31 - 0
- 2025, Kwiecień30 - 6
- 2025, Marzec31 - 12
- 2025, Luty28 - 1
- 2025, Styczeń31 - 22
- 2024, Grudzień31 - 17
- 2024, Listopad30 - 10
- 2024, Październik31 - 19
- 2024, Wrzesień30 - 14
- 2024, Sierpień31 - 20
- 2024, Lipiec31 - 10
- 2024, Czerwiec30 - 7
- 2024, Maj31 - 9
- 2024, Kwiecień30 - 14
- 2024, Marzec31 - 16
- 2024, Luty29 - 7
- 2024, Styczeń31 - 7
- 2023, Grudzień31 - 9
- 2023, Listopad30 - 6
- 2023, Październik31 - 7
- 2023, Wrzesień30 - 5
- 2023, Sierpień31 - 12
- 2023, Lipiec31 - 10
- 2023, Czerwiec30 - 1
- 2023, Maj31 - 5
- 2023, Kwiecień30 - 2
- 2023, Marzec31 - 8
- 2023, Luty28 - 21
- 2023, Styczeń31 - 7
- 2022, Grudzień31 - 5
- 2022, Listopad30 - 1
- 2022, Październik31 - 0
- 2022, Wrzesień30 - 6
- 2022, Sierpień31 - 14
- 2022, Lipiec31 - 13
- 2022, Czerwiec30 - 6
- 2022, Maj31 - 4
- 2022, Kwiecień30 - 5
- 2022, Marzec31 - 3
- 2022, Luty28 - 11
- 2022, Styczeń31 - 6
- 2021, Grudzień31 - 5
- 2021, Listopad30 - 7
- 2021, Październik31 - 8
- 2021, Wrzesień30 - 20
- 2021, Sierpień31 - 33
- 2021, Lipiec31 - 6
- 2021, Czerwiec30 - 9
- 2021, Maj31 - 18
- 2021, Kwiecień30 - 17
- 2021, Marzec31 - 21
- 2021, Luty28 - 8
- 2021, Styczeń31 - 26
- 2020, Grudzień31 - 25
- 2020, Listopad30 - 10
- 2020, Październik31 - 15
- 2020, Wrzesień30 - 28
- 2020, Sierpień31 - 62
- 2020, Lipiec31 - 28
- 2020, Czerwiec30 - 16
- 2020, Maj31 - 20
- 2020, Kwiecień30 - 55
- 2020, Marzec31 - 26
- 2020, Luty29 - 14
- 2020, Styczeń31 - 15
- 2019, Grudzień31 - 1
- 2019, Listopad31 - 79
- 2019, Październik31 - 84
- 2019, Wrzesień30 - 90
- 2019, Sierpień31 - 186
- 2019, Lipiec31 - 76
- 2019, Czerwiec30 - 35
- 2019, Maj31 - 86
- 2019, Kwiecień30 - 52
- 2019, Marzec31 - 32
- 2019, Luty28 - 48
- 2019, Styczeń31 - 71
- 2018, Grudzień31 - 178
- 2018, Listopad30 - 183
- 2018, Październik31 - 163
- 2018, Wrzesień30 - 129
- 2018, Sierpień31 - 118
- 2018, Lipiec31 - 107
- 2018, Czerwiec30 - 135
- 2018, Maj31 - 183
- 2018, Kwiecień30 - 184
- 2018, Marzec31 - 184
- 2018, Luty28 - 191
- 2018, Styczeń31 - 73
- 2017, Grudzień31 - 26
- 2017, Listopad30 - 39
- 2017, Październik31 - 29
- 2017, Wrzesień30 - 21
- 2017, Sierpień31 - 19
- 2017, Lipiec31 - 33
- 2017, Czerwiec30 - 75
- 2017, Maj32 - 33
- 2017, Kwiecień28 - 13
- 2017, Marzec31 - 50
- 2017, Luty28 - 30
- 2017, Styczeń31 - 75
- 2016, Grudzień31 - 29
- 2016, Listopad30 - 18
- 2016, Październik31 - 11
- 2016, Wrzesień30 - 9
- 2016, Sierpień31 - 3
- 2016, Lipiec31 - 5
- 2016, Czerwiec30 - 52
- 2016, Maj31 - 27
- 2016, Kwiecień30 - 34
- 2016, Marzec31 - 26
- 2016, Luty29 - 76
- 2016, Styczeń31 - 195
- 2015, Grudzień31 - 83
- 2015, Listopad30 - 91
- 2015, Październik31 - 72
- 2015, Wrzesień30 - 55
- 2015, Sierpień31 - 41
- 2015, Lipiec31 - 69
- 2015, Czerwiec30 - 22
- 2015, Maj31 - 40
- 2015, Kwiecień30 - 65
- 2015, Marzec31 - 39
- 2015, Luty28 - 54
- 2015, Styczeń31 - 62
- 2014, Grudzień31 - 160
- 2014, Listopad30 - 1
- 2014, Październik31 - 0
- 2014, Wrzesień30 - 0
- 2014, Sierpień31 - 0
- 2014, Lipiec31 - 0
- 2014, Czerwiec30 - 0
- 2014, Maj31 - 52
- 2014, Kwiecień30 - 26
- 2014, Marzec31 - 55
- 2014, Luty28 - 95
- 2014, Styczeń31 - 89
- 2013, Grudzień31 - 20
- 2013, Listopad30 - 0
- 2013, Październik31 - 0
- 2013, Wrzesień30 - 0
- 2013, Sierpień31 - 0
- 2013, Lipiec31 - 0
- 2013, Czerwiec30 - 0
- 2013, Maj31 - 0
- 2013, Kwiecień30 - 0
- 2013, Marzec31 - 0
- 2013, Luty28 - 0
- 2013, Styczeń31 - 0
- 2012, Grudzień31 - 1
- 2012, Listopad30 - 0
- 2012, Październik31 - 0
- 2012, Wrzesień30 - 0
- 2012, Sierpień31 - 11
- 2012, Lipiec31 - 37
- 2012, Czerwiec30 - 56
- 2012, Maj31 - 24
- 2012, Kwiecień30 - 51
- 2012, Marzec31 - 120
- 2012, Luty29 - 15
- 2012, Styczeń31 - 34
- 2011, Grudzień31 - 11
- 2011, Listopad30 - 14
- 2011, Październik31 - 2
- 2011, Wrzesień30 - 5
- 2011, Sierpień31 - 31
- 2011, Lipiec31 - 19
- 2011, Czerwiec30 - 36
- 2011, Maj31 - 34
- 2011, Kwiecień30 - 51
- 2011, Marzec31 - 31
- 2011, Luty28 - 34
- 2011, Styczeń31 - 0
- DST 110.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
291 197 powodów, aby jechać dalej
Niedziela, 22 lutego 2026 · dodano: 22.02.2026 | Komentarze 2
110 góral...dzisiaj miało być dla mnie tak jak codziennie.
jeszcze nie wsiadłem na rower, a już wiedziałem, że prawie nic z tego nie będzie.
Byłem gotowy, ubrany, rozbudzony chłodem poranka.
a na chodnikach i ulicach była szklanka, dosłownie, od 5 nad ranem.
Pierwsza godzina dnia to był spacer z rowerem u boku.
Każdy krok ostrożny, każdy ruch przemyślany.
Zero pośpiechu - tylko cierpliwość i czekanie na moment, kiedy lód
zacznie odpuszczać.
i w końcu odpuścił.
Po godzinie zrobiło się na tyle bezpiecznie dla mnie, że mogłem wsiąść i pojeździć.
Pozostała część dnia była już taka, jak lubię - spokojna, rytmiczna, dająca satysfakcję.
wszystko to część dyscypliny, nie odpuszczać, tylko dostosować się
do warunków i tyle.
Nienawidzę zimy, nienawidzę zimy.
tak bardzo jej nienawidzę.
DO KOŃCA zimy POZOSTAŁO 6 DNI.
- DST 150.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
291 307 powodów aby jechać dalej
Sobota, 21 lutego 2026 · dodano: 21.02.2026 | Komentarze 0
150 góralto dziwne uczucie, kiedy coś ciężkiego nagle cichnie.
Jakby ktoś uchylił okno po długiej zimie i wpuścił ciepłe powietrze.
Coś się domyka - wreszcie. A ja czuję, że teraz wszystko zacznie się układać inaczej.
Lżej. Jaśniej...jedzie do mnie WIOSNA !!
Wiosna już dojeżdża tam gdzie jestem, czuję to całym sobą, jest już naprawdę blisko,
mam nadzieję, że przywiezie mi nowe emocje, nowe oddechy.
Mam nadzieję, że już będzie mniej ciemno z samego rana,
że znowu będę miał mniej ubrań na sobie, a najważniejsze, że będzie cieplej,
tak, niech będzie chociaż trochę więcej ciepła niż teraz to już będzie dobrze.
I to, co robię teraz, wreszcie to ma przestrzeń, żeby rosnąć.
I ja jestem razem z tym.
bo przejechałem zimę w dokładnie taki sposób, jaki chciałem...
jest dla mnie idealnie nawet jak nie przejadę tych ostatnich siedmiu dni.
- DST 140.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
291 457 powodów, aby jechać dalej
Piątek, 20 lutego 2026 · dodano: 20.02.2026 | Komentarze 0
140 góral...od 5 nad ranem było mi znowu potężnie zimno,
potem już mniej, normalnie. Zima to jednak zima, nadal jest, choć po południu
poczułem w sobie to, że chyba już zaczyna odjeżdżać.
Fantastycznie, że się kończy.
I oczywiście nic się nie zmieniło.
Nienawidzę zimy, nienawidzę zimy,
tak bardzo jej nienawidzę...
niech się skończy, a potem może być nawet zimniej...najważniejsze,
że będzie wiosna.
DO KOŃCA zimy POZOSTAŁO 8 DNI.
- DST 130.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
291 597 powodów, aby jechać dalej
Czwartek, 19 lutego 2026 · dodano: 19.02.2026 | Komentarze 0
130 góral...jak to jest z tymi moimi zimami ?
od lat jeżdżę dużo. Tak dużo, że dziś mogę pozwolić sobie na luksus
wybierania dni, w które wsiadam na rower. Ba, nie muszę już udowadniać cokolwiek,
a na pewno nie to, że potrafię przejechać zimę - to wszystko już było.
Kilka lat temu sam sobie obiecałem, pamiętam to doskonale, że w kolejne zimy będę
jeździł mniej...i faktycznie, mogłem. Same kilometry przestały być
dla mnie wyzwaniem. Dziś dla mnie sztuką jest utrzymać ten rytm - nie dlatego,
że muszę, ale dlatego, że chcę widzieć w swoich statystykach sens, porządek, ciągłość.
mam wobec siebie zobowiązania.
nie tylko ten jeden, główny cel, który widać już naprawdę tak blisko.
Żeby go osiągnąć, potrzebuję wielu małych celów, drobnych punktów kontrolnych,
które popychają mnie do przodu. Dlatego wsiadam, kombinuję, szukam pretekstów,
by się tylko nie zatrzymać. Bo zatrzymanie dla mnie to nie przerwa - to pęknięcie w symetrii,
którą buduję od piętnastu lat.
wiem, że moja zima nigdy w tej drodze nie dorówna moim letnim miesiącom,
a piątek nigdy w tej drodze nie dojedzie do soboty...mam również pełną świadomość,
że składak w tej drodze w pełni nie może równać się z rowerami szosowymi...
ale robię wszystko, aby to wszystko było jak najbliżej siebie...te wszystkie moje przejechane miesiące
i każdy dzień spisywany osobno.
zależy mi na tym bardzo, aby te różnice były jak najmniejsze.
Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że te statystyki nie utrzymują się same.
jeden słabszy dzień, dni w które nie jeżdżę po wypadkach...te wyrwy później muszę łatać
przez kilka kolejnych lat...wypadki to jedno, czasem brakuje czasu, czasem pogoda nie współpracuje,
czasem po prostu ciało mówi mi "dzisiaj nie".
I wtedy zaczyna się ta cała układanka - jak zniwelować stratę, jak domknąć linię,
jak nie pozwolić, żeby coś się rozjechało.
Co ciekawe, kiedy zaczynałem, w ogóle o tym nie myślałem.
Jeździłem przed siebie, bez planu, bez liczenia, bez zastanawiania się.
Bo nie wiedziałem wtedy, że kiedyś będę w tym miejscu, w którym jestem teraz.
Nie miałem pojęcia, że przyjdzie moment, w którym te liczby, te cele,
ta symetria staną się dla mnie ważne.
Wtedy liczyła się tylko droga.
Teraz liczy się także dla mnie ciągłość.
I właśnie dlatego tak trudno mi odpuścić.
Bo wiem, ile lat jeździłem "na ślepo", nie zdając sobie sprawy,
że buduję fundament pod coś większego.
I skoro już tu jestem, skoro te cele same się nie pojawiły tylko wyrosły ze mnie -
to chcę je domknąć.
Chcę, żeby to wszystko miało sens, żeby ta linia na końcu była równa, przemyślana, wypracowana.
- DST 130.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
291 727 powodów, aby jechać dalej
Środa, 18 lutego 2026 · dodano: 18.02.2026 | Komentarze 3
130 góralzimą mój rower przestaje być środkiem transportu, a zaczyna być polem bitwy.
Góral, tylko góral. Walczę nie z dystansem, nie z własną słabością - tylko z czymś gorszym:
z solą, chlapiącym błotem, piaskiem, z mieszanką, która zjada mój napęd szybciej
niż ja jestem w stanie kręcić.
w poprzednich latach bywało różnie.
jednej zimy mój napęd wytrzymał...dwa tygodnie.
Dwa. Tygodnie. I to jest mój rekord.
Tyle wystarczyło, żeby sól zrobiła z niego rzeźnię.
W tym sezonie pierwsza faza zimy była jeszcze łaskawa - przejechałem 5000 km
i dopiero po tym zjechałem do serwisu.
A teraz ? Jeszcze nie dobiłem do 4000, a napęd już praktycznie umarł,
dwukrotnie podczas dnia czyszczony.
Łańcuch jęczy, kaseta wygląda tak, jakby ktoś ją szlifował papierem ściernym,
a tarcza wraz z hamulcami mają już dość mojego optymizmu.
I właśnie dlatego nienawidzę zimy. Przez to właśnie
zimą każdy kilometr to moje negocjacje z fizyką, chemią i cierpliwością.
Jeżdżę, ale wieczorem poprzedniego już zakładam, że następnego dnia nie wyjadę,
albo będzie to dzień bez roweru, mój bezrowerowy krótszy dzień.
Bo stabilność asfaltu to dla mnie wszystko ponad wszystko, a on mi
właśnie daje tego poczucia teraz jak najmniej.
Mimo to budzę się po czwartej nad ranem, mimo to wychodzę z rowerem o piątej nad ranem
i codziennie sobie mówię, że jak przejadę pierwsze pięć kilometrów w tych
warunkach, które funduje mi dziś zima...to pojeżdżę dłużej.
I na razie się udaje.
I oczywiście jeżdżę na oponach bez kolców.
- DST 120.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
291 857 powodów, aby jechać dalej
Wtorek, 17 lutego 2026 · dodano: 17.02.2026 | Komentarze 0
120 góralwczoraj napisałem o tym, że coraz częściej ostatnio jeżdżę w silnym mrozie,
że przejadę go, że dam radę, że nie odpuszczę.
...więc los postanowił mnie sprawdzić bo dzisiaj dostałem dokładnie
to samo, co wczoraj...tylko gorzej.
Ten sam mróz, ten sam wiatr, ale do kompletu jeszcze śnieg,
nie taki aż po kolana, ale śnieg, który oblepiał okulary, śnieg, który stworzył śliskość na drodze.
I w takich chwilach właśnie wraca do mnie jedno wspomnienie.
Jestem w suchym pomieszczeniu. Ciepło, bezpiecznie.
A za oknem deszcz odbija się od parapetu i dachu.
Ten charakterystyczny rytm, który mówi: "zaraz wyjdziesz. zaraz się z tym zmierzysz".
I faktycznie. Wychodziłem.
a potem wjeżdżałem w ten deszcz, przejeżdżałem go zostawiałem za sobą, choć było trudno.
co ciekawe, deszcz kiedyś był moim wrogiem, już nie jest,
bo obecnie w przeciwieństwie do dzisiejszej pogody, deszcz kojarzy mi się z latem.
A lato to góry.
To cały kraj pod górami.
To te dni, kiedy się jedzie, jedzie i jedzie.
śnieg i mróz są inne, surowe.
Bezkompromisowe. Nie mają nic w sobie wspaniałego.
Ktoś powie, że zima cię nauczy najwięcej, że co cię nie zabije to cię...itd -
nic bardziej mylnego, zima nic ci nie da, chyba, że po tyłku.
Bo kiedy jadę w taką pogodę, to nie jadę dla widoków, dla słońca, dla śniegu,
dla przyjemności. Jadę zimą bo tak wybrałem.
Bo chcę być inny.
I może właśnie o to chodzi, żeby przejechać nie tylko te piękne dni,
piękne pory roku.
Żeby nie tylko wspominać lato, ale zasłużyć na nie zimą.
a deszcz ?
deszcz zawsze będzie moim ulubionym przeciwnikiem,
nie da się jego ani nauczyć, ani zwyciężyć, nikt do niego
się nie przyzwyczai...jego trzeba zwyczajnie przejechać...mimo wszystko kojarzy mi się z latem.
- DST 110.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
291 977 powodów, aby jechać dalej
Poniedziałek, 16 lutego 2026 · dodano: 16.02.2026 | Komentarze 1
110 góralPierwsze dwie godziny od 5 nad ranem są nawet wspaniałe...
nie dzieje się nic, dosłownie, oczywiście nic we mnie bo po tym
czasie oglądam wspaniały spektakl świata przeistoczenia się nocy w dzień.
po dwóch godzinach właśnie rozpoczynam negocjacje z ciałem...
oj, gdyby ręce potrafiły mówić, to bym się nasłuchał.
Najpierw zaakceptowałem temperaturę 5 stopni na minusie jako tę jeszcze właściwą,
po tegorocznych mrozach stwierdziłem, że nawet w temperaturze 10 stopni poniżej zera
potrafię czuć się wspaniale...ale te jeszcze dodatkowe pięć stopni robi jednak różnicę.
a w elblągu znowu jest 15 na minusie.
no co, jeżdżę. Warstw mam tyle, że NASA mogłaby mnie oficjalnie wysłać w kosmos...
a mimo to zimno znajdzie jakąś drogę do szczeliny. To Talent.
jest mi zimno, przez pierwsze dwie godziny jest nawet wspaniale...
ale potem jest mi naprawdę bardzo zimno. Bardzo.
w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy ja jeszcze jadę,
czy już biorę udział w ekstremalnym reality show typu:
"Przetrwaj, jeśli potrafisz - edycja rowerowa".
czasem mam też nieodparte wrażenie, że nawet gdybym wyjechał
teraz choćby na Maltę, to zimno też poleciałoby za mną, a jak.
Kiedyś miałem wizję. Taką naprawdę epicką.
Plan był prosty...jeśli w Polsce będzie potężnie zimno i śnieżnie
to ja - hop! - do ciepłych krajów.
No i było, i jest...zostałem.
i jeżdżę dalej, i już nawet nie dlatego, aby było o czym opowiadać.
Po prostu kilometry wyjeżdżę tutaj. zimą na pewno w Polsce.
Jak ma być trudno, to do końca.
do samego końca.
- DST 150.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
292 087 powodów, aby jechać dalej
Niedziela, 15 lutego 2026 · dodano: 15.02.2026 | Komentarze 3
150 góralMAZURSKA, PIĘCIU BOHATERÓW i poszukiwany rowerzysta
kilka dni temu wracałem nad ranem z treningu słynną ulicą Mazurską w elblągu.
Tą samą, którą wyjeżdżam na trening, czasem dwa, a nawet cztery razy dziennie -
generalnie więcej mnie tam niż asfaltu.
no i patrzę: ekipa. Pięciu panów, pełna obsada.
Trzech wrzuca asfaltowy gruz do dziury, jeden go rozgrzewa palnikiem,
jakby szykował creme brulee, a piąty stoi na straży sprzętu - taki Gandalf od
łopaty: you shall not pass.
Podjechałem, przywitałem się, przedstawiłem i - nie byłbym sobą -
powiedziałem, że to, co robią, jest kompletnie bez sensu.
Syzyf by się popłakał ze wzruszenia.
Panowie spojrzeli po sobie i...zgodzili się ze mną. Bez dyskusji. Wiedzą, że ten
asfalt wytrzyma tyle, co postanowienia noworoczne - trzy dni i znowu będzie dziura.
Ale powiedzieli, że robić muszą bo inaczej dyrektor ich wyrzuci.
A dyrektor powiedział, że codziennie tędy jeździ jakiś rowerzysta i skarży się na te wyrwy.
Panowie opowiadali to z takim przekonaniem, jakby mówili o legendarnym Yeti.
Panowie opowiadają o tajemniczym rowerzyście.
Codziennie tędy jeździ.
Codziennie zgłasza dziury.
Codziennie wraca jak duch nawiedzający tę samą ulicę
bo nie może zaznać spokoju dopóki asfalt nie będzie gładki
jak stół bilardowy.
a ja stoję obok nich, słucham tej legendy, którą sami tworzą i czuję się
jak bohater filmu, który przypadkiem trafił na własny fanclub...tylko, że
fani nie wiedzą, że to ja.
Czekam, że któryś z panów spojrzy na mnie i powie:
- Panie, to chyba pan.
Ale nic.
Zero.
Ani jednego podejrzliwego spojrzenia.
Ani jednego hmmm.
Ja jestem przecież na rowerze.
Profesjonalnie ubrany.
W lycrach i bluzie, które obie świecą w półmroku jak znak ostrzegawczy.
o 9 nad ranem, kiedy wszyscy przecież powinni być w pracy.
jadę zimą w kilkunastopniowym mrozie, kiedy na rowerach nawet nie jeżdżą lokalsi.
nic im to nie podpowiada.
dla nich byłem po prostu kolejnym przypadkowym rowerzystą,
który zatrzymał się pogadać o dziurach.
Gdyby to był film, kamera zrobiłaby powolny najazd na moją twarz,
muzyka by narastała, a narrator powiedziałby niskim głosem:
"A oni nie wiedzieli...że legenda stoi tuż obok nich".
- DST 100.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
292 237 powodów, aby jechać dalej
Sobota, 14 lutego 2026 · dodano: 14.02.2026 | Komentarze 1
100 góralmnóstwo czasu spędzam dziś na rowerze. Lata mijają, a ja wciąż wracam na siodełko,
jak do miejsca, które mnie uspokaja, porządkuje i niesie dalej.
Ale im dłużej jeżdżę, tym częściej wracam myślami do tamtego pierwszego momentu - do chwili,
kiedy to wszystko się zaczęło, choć wtedy nie miałem własnego roweru.
miałem kilkanaście lat. Wpadłem do kolegi, który żył samochodami
bardziej niż czymkolwiek innym. Składał je, rozkręcał, naprawiał, poprawiał, ulepszał.
Wtedy też coś dłubał przy swoim aucie, a obok stał rower - składak, który sam złożył.
Nie pamiętam, czy go poprosiłem, czy po prostu tak wyszło, ale powiedział, że mogę go pożyczyć.
nawet na kilka dni. On i tak był pochłonięty swoim samochodowym światem.
wziąłem ten rower i ...pojechałem.
bez planu, bez celu, bez sensu. Po prostu ruszyłem.
Tego samego dnia dojechałem do Kaczegonosu koło Malborka - jakieś 25 km od domu.
Tam w dzieciństwie spędzałem z rodzicami wiele wakacyjnych dni.
dla mnie wtedy to była kosmiczna odległość.
Pięćdziesiąt kilometrów, których nigdy wcześniej nie przejechałem.
Nie wiem, co mnie ciągnęło ku temu, może ciekawość, może potrzeba
ucieczki w coś, w cokolwiek, może po prostu wolność, której nie umiałem
wtedy jeszcze nazwać.
dziś wiem jedno: to właśnie wtedy, to właśnie tamtego dnia to się we mnie urodziło.
Pojawiło się we mnie coś, co trwa we mnie do dziś.
To uczucie, które wtedy poczułem - ten pierwszy wiatr,
pierwsza samotna droga, pierwsze poczucie, że mogę pojechać jeszcze dalej, niż myślałem -
ono leci ze mną do dziś. Daleko, już teraz jest za Księżycem.

I wracałem tam później wiele razy.
Już na swoich rowerach, lepszych, szybszych, takich, o których
ten na zdjęciu piętnastoletni chłopiec nawet nie marzył. Jeździłem sam,
ale też z innymi osobami - znajomymi, przyjaciółmi, z rodziną, a czasem z kimś zupełnie nowym.
I choć droga była ta sama, nigdy nikomu wtedy nie mówiłem, co naprawdę czuję w tym miejscu,
kiedy jestem w nim na rowerze.
nigdy nie opowiedziałem o tym pierwszym razie, o tamtym czarnym składaku bez nazwy
pożyczonym od kolegi, o tej dziwnej potrzebie jechania przed siebie,
dalej i dalej. O tym, że właśnie wtedy coś się we mnie urodziło.
Zawsze trzymałem to tylko dla siebie, jakby to było coś zbyt osobistego, zbyt delikatnego,
żeby wypowiedzieć na głos.
Aż do dziś.
- DST 130.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
292 337 powodów, aby jechać dalej
Piątek, 13 lutego 2026 · dodano: 13.02.2026 | Komentarze 2
130 góralsą takie dni, kiedy człowiek budzi się rano
i od razu wie, że motywacja została wczoraj na podłodze obok skarpetek.
Dziś był dokładnie taki dzień.
Zero chęci, zero energii, a na dodatek od samego rana padało.
Idealny zestaw, żeby zostać w domu...ale jakoś tak wyszło, że jednak wsiadłem na rower.
pierwsze 100 km w deszczu, nie lało jak z cebra, ale wystarczająco, żeby być mokrym
do ostatniej nitki. Co ciekawe - mimo tego wszystkiego nie było ślisko.
Asfalt trzymał lepiej niż ja sam trzymałem się swojej motywacji.
prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero wtedy, gdy do deszczu dołączył wiatr.
wtedy zrobiło się naprawdę nieprzyjemnie. Naprawdę.
za to po wszystkim nagroda - wrzątek pod prysznicem.
stałem pod strumieniem i czułem jak wraca do mnie życie.
a potem ? potem wszystko w śniegu, jakby pogoda stwierdziła:
"o ! Robert znowu jedzie ? To dorzucę mu jeszcze level hard"
zrobiło się ślisko, więc odpuściłem i zjechałem do domu, czasem rozsądek wygrywa z ambicją.
a więc, to był jeden z tych dni, które nie są ani piękne, ani komfortowe,
ale zostają w głowie. Bo przypominają, że nawet, kiedy się nie chce, można zrobić coś trudnego.
A potem docenić zwykłe rzeczy - jak ciepło, suche ubrania i ten prysznic,
gorący jak wrzątek prysznic.








