Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 705130.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



FAHRENHEIT

Środa, 21 października 2026 · dodano: 21.10.2026 | Komentarze 0

160 advanced

Dziś pojechałem do Gdańska, w jego inne niż zwykle miejsce.
I wjechałem na ulicę Ogarną.
I stoi tam kamienica. Ładna, odrestaurowana.

To właśnie tutaj w 1686 roku na świat przyszedł Daniel Gabriel Fahrenheit.

Tak, ten od termometrów i tej dziwacznej skali, przez którą do dziś połowa świata musi co rano sprawdzać w kalkulatorze, czy 70 stopni w Miami to przyjemny chłodek, czy już piekło na ziemi. Stanąłem tam dziś z moim rowerem i zacząłem się zastanawiać, jak wyglądałoby moje spotkanie z Danielem. No cóż, nie poznaliśmy się osobiście (drobne opóźnienie z mojej strony, jakieś niecałe 300 lat), ale i tak czuję do niego respekt. Facet całe życie badał temperaturę wrzenia wody, a ja na trasie z Elbląga marzyłem tylko o tym, żeby z powrotem mi mocno nie wiało w twarz.
Ale wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Fahrenheit też miał w Gdańsku swoich „znajomych”, z którymi minął się w czasie.
Weźmy takiego Mikołaja Kopernika.
Mikołaj – chłopak z Torunia, ale przecież mocno związany z naszymi stronami (Warmia, Frombork, a i do Elbląga miał rzut beretem). Pomyślcie, jaki to byłby duet, gdyby obaj panowie spotkali się na piwie na gdańskim Głównym Mieście!
Niestety, nie mogli się poznać. Kopernik zmarł w 1543 roku, a Fahrenheit urodził się ponad sto lat później. Wielka szkoda, bo ich rozmowy byłyby hitem tamtych czasów:
  • Kopernik: „Danielu, powiadam ci, zatrzymałem Słońce, ruszyłem Ziemię! Wszystko kręci się wokół jednej gwiazdy!”
  • Fahrenheit: „Mikołaju, wszystko super, ale powiedz mi lepiej... jak gorąco jest na tym Słońcu? Bo mam taki pomysł na podziałkę z rtęcią, tylko skali mi brakuje...”
Kopernik patrzył w niebo i układał plan kosmosu, a Fahrenheit patrzył w probówkę i próbował ogarnąć, dlaczego woda zamarza akurat przy 32 stopniach (jego stopniach!). Ja natomiast stoję pod jego domem w roku 2026, patrzę na licznik w rowerze i myślę sobie, że obaj byli geniuszami, ale żaden z nich nie musiał nigdy pedałować pod wiatr na trasie żuławskiej odsłoniętej ze wszystkich stron...4 godziny !! wracałem do domu, jadąc z powrotem po linii prostej robiąc zaledwie 60 km !!...wczoraj lało mi przez pełne 100 km i było mi zdecydowanie sympatyczniej.


Wróciłem do Elbląga. Bez własnej skali temperatur, ale z poczuciem, że gdańskie powietrze ma w sobie coś, co od wieków przyciąga ludzi zafiksowanych na punkcie liczb, gwiazd i... dwóch kółek.
...a może dlatego jeżdżę do Gdańska bo... nie spotkała mnie tu nigdy żadna przykrość ?






Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!