Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 696192.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2026

Dystans całkowity:198.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:1
Średnio na aktywność:198.00 km
Więcej statystyk

263 577 kilometrów do MILIONA

Wtorek, 1 września 2026 · dodano: 01.09.2026 | Komentarze 0

198 advanced

Wrzesień ledwo się zaczął, a dla mnie jesień jest już w pełnym toku.
Moja własna, rowerowa jesień, której nic nie potrafiło zatrzymać.

Przyszła bez pytania, przynosząc chłodniejsze i ciemniejsze poranki i złote, niższe słońce, będę w niej trwał, pewnie trochę leniwie przesuwając koła po asfalcie.
Wielu o tej porze roku zwalnia, szuka spokoju i powoli chowa sprzęt do piwnicy. Dla mnie jednak nie ma jeszcze mowy o odpoczynku. W kalendarzu wiszą przecież jeszcze dwa starty jeszcze w tym miesiącu. Choć, prawdę pisząc, to wcale nie one są teraz dla mnie najważniejsze. W tej nieustannej walce, w jeździe do mojego własnego MILIONA, kluczowy staje się każdy pojedynczy dzień roku...dzisiejszy dzień jest dopiero 340- ty w całej statystyce, a jutrzejszy nawet 362 wyprzedzając zaledwie trzy świąteczne dni od 24 do 26 grudnia w których wiadomo...powinno się jeździć najmniej...jest tak bo kiedyś o to nie dbałem, zbieg okoliczności.  O to właśnie muszę zadbać, nie dla Was, nie dla innych, lecz dla samego siebie, aby te wszystkie dni były właściwie ze sobą powiązane. 
Każda krótka przejażdżka i każdy chłodny poranek mają sprawić, by końcowy efekt stał się idealną symetrią całej mojej wieloletniej rowerowej przygody.


Dzisiejszy dzień miał swój niepowtarzalny urok. Jesień była wyczuwalna w każdym podmuchu wiatru, gdy zatrzymałem się na szybkie śniadanie w plenerze. Choć byłem w terenie, to jako kolarz szosowy spędziłem ten czas w moim naturalnym środowisku – na terenie czysto asfaltowym, chłonąc spokój bocznych dróg przy Wiśle.
Po tylu latach spędzonych w siodle, z moich własnych doświadczeń oraz z setek rozmów z innymi ultrasami wynika jedna, niezmienna prawda: w wyścigach ultra jakiekolwiek zmęczenie przychodzi zazwyczaj dopiero po dwusetnym kilometrze. To wtedy zaczyna się prawdziwa jazda.....Ja jednak byłem dzisiaj sprytniejszy. Wykiwałem system i zamknąłem licznik na równych 198 kilometrach.
Zmęczenie musi poczekać na jutrzejszy dzień, a moja jesienna przygoda trwa dalej.