Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 705130.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



255 057 kilometrów do MILIONA

Piątek, 30 października 2026 · dodano: 30.10.2026 | Komentarze 0

170 advanced

Gdańsk po raz kolejny, czyli jak uciec przed największym wrogiem kolarza: własną łazienką

Stało się. Znowu to zrobiłem. Kolejny poranek, kolejne magiczne chwile tuż po wschodzie słońca i znowu zameldowałem się nad ujściem Wisły.

Trasa? Idealne, okrężne 55 kilometrów. Dla jasności: w inne dni też jeżdżę, ale w zupełnie przeciwnym kierunku. Tamtych rejonów jednak świadomie nie fotografuję – niech zostaną moją słodką kopernikowską tajemnicą.

Dlaczego więc w kółko katuję ten Gdańsk?

Powód jest prosty, logiczny i... czysto strategiczny. Chodzi o odległość. Gdańsk daje mi na tyle długi dystans w obie strony, że skutecznie odcina mnie od możliwości wzięcia prysznica w środku dnia, który... pcha mnie do łóżka.
Tylko raz w życiu zaryzykowałem ten destrukcyjny rytuał podczas ultra. To było na legendarnym BB Tour. Normalnie tam nie sypiam, nigdy, więc ryzyko odcięcia prądu po kąpieli było ogromne. Ale wtedy, trzy lata temu – w okolicach 700. kilometra w Sandomierzu – panował nieludzki upał, a ja miałem krótką przerwę w jeździe. Zaryzykowałem.
Efekt? Logistyka na najwyższym poziomie: do punktu kontrolnego wjechałem z własną, zimną jak lód Coca-Colą, a prysznic okazał się tak lodowaty, że zamiast mnie rozluźnić, postawił mnie na nogi szybciej niż potrójne espresso. Ba, zanim w ogóle zdążyłem się porządnie wytrzeć i dojść do roweru, byłem już całkowicie suchy! Obawy minęły, a plan przetrwania upału zadziałał idealnie.

Mimo tamtego sukcesu, w normalne dni wolę nie kusić losu. Jeśli więc znowu widzicie u mnie zdjęcia z ujścia Wisły, to wiedzcie jedno: nie stoją za tym tylko piękne widoki. To po prostu logistyka i ucieczka przed ciepłym prysznicem w środku dnia! Prysznicem, który jest u mnie gorący jak wrzątek.

W Gdańsku skończył się też dla mnie październik.



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!