Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 705290.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



257 175 kilometrów do MILIONA

Czwartek, 15 października 2026 · dodano: 15.10.2026 | Komentarze 0

21 wigry 3
4 advanced 

To był absolutny kosmos! Wczorajszy wieczór... Manchester City na własnym terenie, ryk trybun, a Paris Saint-Germain grało jak z innej galaktyki. Już było 3:0, absolutna dominacja, by ostatecznie zamknąć ten szalony mecz wynikiem 4:2 dla Paryżan! Cały świat patrzył na to z otwartymi ustami, a te emocje... one po prostu rozsadzały klatkę piersiową. Zasnąłem o wiele za późno, z głową pełną piłkarskiego szaleństwa. I całe szczęście, że w tym amoku zapomniałem o budziku! Pobudka po szóstej była jak zbawienie, bo moje ciało krzyczało o ratunek. Nie mam już sił. Po prostu nie mam sił na mój własny, codzienny kosmos... a on przecież nie pyta o zgodę, on musi trwać.

Dzisiejszy dzień minął bez roweru. Pusta szosa, brak szumu opon – dziwna, bolesna cisza. Ale od jutra? Od jutra znowu jadę dalej. Najgorsza, najtrudniejsza w tym wszystkim jest ta cholerna świadomość, że nie potrafię, że wręcz nie mogę się zatrzymać! Coś się musi zmienić, coś wielkiego musi się wreszcie wydarzyć! To codzienne wstawanie, to chwytanie kierownicy w najpiękniejszym momencie doby – gdy głęboka noc boleśnie i zmysłowo przeistacza się w blady dzień – to już przestało mi wystarczać. Sam zachwyt to za mało, potrzebuję przełomu...kogoś potrzebuję.



Przecież wszystko zaczęło się od niego. Od tego zimnego, hipnotyzującego Srebrnego Globu, który wisiał nad moją głową, gdy po raz pierwszy samotnie przecinałem ciemność. 384 403 kilometry. Pierwszy, morderczy cel, który wyszarpałem wszechświatowi w dokładnie 8 lat, 10 miesięcy i 15 dni. Wtedy dotknąłem Księżyca. Zostawiłem tam ślady swoich opon. Ale ta lunarna siła nie pozwala mi spocząć, ona wciąż mną steruje, pcha mnie dalej, poza granice ludzkiej wytrzymałości, ku ostatecznemu przeznaczeniu...
Mam ten cholerny plan i muszę go zrealizować, bez względu na koszty. Mój ostateczny cel jest jasny: milion kilometrów. Jadę po to niezmiennie, dzień w dzień, już od 16 lat. Zostało jeszcze siedem lat tej morderczej walki z samym sobą i z czasem – epicka droga zamknie się w kultowej, jordanowskiej liczbie 23 lat, z dumnym napisem 2011–2033 na piersi. Dlatego... dlatego za żadne skarby świata nie mogę się teraz zatrzymać, bo kiedy jutro rano o świcie Księżyc znowu spojrzy na moją samotną sylwetkę na szosie, muszę mu udowodnić, że...
mój plan to coś więcej niż sport – to prywatna misja kosmiczna.

Kiedy jutro ruszę o świcie, te liczby i Księżyc będą ze mną jechać.




Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!