Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 702423.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



257 516 kilometrów do MILIONA

Poniedziałek, 12 października 2026 · dodano: 12.10.2026 | Komentarze 1

150 advanced

Koniec chowania się w cieniu. Czas zdjąć maskę skromności

Przez lata żyłem w przekonaniu, że prawdziwa kolarska wartość rodzi się w ciszy. Setki godzin w siodle, tysiące kilometrów na liczniku, pot, ból i samotność na trasie. Kiedy kończyłem kolejne ultra, nie szukałem poklasku. Ba, unikałem ubrań z wielkimi logotypami, blichtru i obnoszenia się z tym, co przeżyłem. Bo Znałem swoją wartość. Wystarczało mi to, że ja sam wiem, ile kosztowało mnie dotarcie do mety. Jeździłem sam, w zwykłych, kolorowych strojach, daleko od blasku fleszy i zazdrosnych spojrzeń. Do czasu. Bo nagle coś we mnie pękło.

Jako jedyny kolarz z mojego rodzinnego miasta ukończyłem MRDP (Maraton Rowerowy dookoła Polski) – prawdopodobnie najtrudniejszy, najbardziej bezwzględny wyścig ultra w tym kraju. Mało tego? Przejechałem go cztery razy. Pierwszą pętlę zamknąłem już w 2013 roku. Wtedy nikt nie myślał o pamiątkowych strojach – na dedykowaną, oficjalną koszulkę od organizatora przyszło mi czekać... 13 lat. Dziś ta koszulka wreszcie jest w moich rękach. I paradoksalnie, to nie organizator, a zachowanie jednego człowieka sprawiło, że stała się ona dla mnie najważniejszym trofeum.
Mam "kolegę". Człowieka, który na ten sam szczyt próbował wdrapać się kilkukrotnie. Za każdym razem bezskutecznie. Chciałem mu pomóc, wyciągnąłem rękę – z moim doświadczeniem i wsparciem na pewno zamknąłby tę pętlę. Odmówił. Dlaczego? Bo jego własne ego podpowiedziało mu absurdalną myśl: że będę oczekiwał od niego dozgonnej wdzięczności i bicia pokłonów, albo od innych, albo miał jeszcze jakiś inny paradoksalny powód. Jakie to małostkowe. Ja nigdy nie oczekiwałem podziękowań od nikogo. Moje ultra robiłem dla własnej, czystej radości, nie dla czyjegoś "dziękuję".
Teraz ten sam człowiek obraził się na cały świat, a przede wszystkim na mnie. Dlaczego? Bo na organizowane przez niego wycieczki zacząłem zakładać to, na co ciężko pracowałem przez kilkanaście lat – strój z logo MRDP.
Widok jego frustracji i nienawiści w oczach uświadomił mi jedno: koniec z chowaniem się po kątach.
Skoro zobaczyłem, jak potwornie inni pożądają tego, co ja zdobyłem własnymi nogami i charakterem, ta koszulka zyskała dla mnie podwójną wartość. Zrozumiałem, że po tak gigantycznych sukcesach człowiek ma pełne prawo – a wręcz obowiązek – wyjść z cienia i pokazać światu: "Tak, zrobiłem to. Jestem finisherem najtrudniejszego ultra". Trzymanie takich trofeów na dnie szafy tylko po to, by nie urazić czyjegoś kruchego, niespełnionego ego, to błąd.
Dlatego od kilkunastu dni ta koszulka to moja druga skóra. Jeżdżę w niej codziennie – o ile poranny chłód nie zmusza mnie do ubrania kilku warstw. Chodzę w niej nawet na zwykłe zakupy do Biedronki. Niech ludzie patrzą. Niech pytają. A to, że ktoś "bliski" nie może na mnie patrzeć, gdy mam ją na sobie? Że kogoś pali w oczy widok logotypu, którego sam nigdy nie wywalczył? To mnie tylko umacnia. Każde skwaszone spojrzenie faceta, który poległ tam, gdzie ja triumfowałem cztery razy, działa na mnie jak najlepszy żel energetyczny.
Nie muszę wymieniać go z imienia – w naszym środowisku i tak każdy doskonale wie, o kogo chodzi. Karawana jedzie dalej, a ja wreszcie jadę z podniesioną głową. W oficjalnym stroju MRDP. Bo na to zasłużyłem.

I na koniec, żeby była pełna jasność – w szafie mam teraz dwie oficjalne bluzy i dwie koszulki z MRDP. Gdybym tylko chciał, mógłbym mieć tych kompletów ze sto, z własnym imieniem i nazwiskiem. Gdybym tylko chciał.  Bo moje cztery ukończone pętle dają mi do tego pełne prawo. Niektórzy latami nie potrafią zdobyć jednej, a ja mógłbym nimi tapetować ściany – gdyby tylko mi na tym zależało. Ale wystarczą mi te, które mam, bo od kilkunastu dni są w ciągłym obrocie. Czas chowania się po kątach minął bezpowrotnie. Można pękać z zazdrości, można odwracać wzrok na wspólnych wycieczkach i udawać, że ten sukces nie istnieje. Prawda jest jednak taka, że ja te cztery kółka wokół Polski wykręciłem własnymi nogami, a te stroje są tego namacalnym dowodem. Możesz nie patrzeć, możesz się obrażać – ale historii nie zmienisz. Ja noszę te barwy z dumą, a Ty musisz z tym po prostu żyć.

I gwarantuję Ci jedno – jeszcze nie raz przyjdzie Ci oglądać moje plecy w tej koszulce gdzieś na trasie.

Chcesz czy nie, patrz i podziwiaj!

PS.
na wyciecze rowerowej połączonej z kajakami ten "kolega" wszystkim robił zdjęcia, z boku, a mi takie zrobił:


ja naprawdę jestem na tym zdjęciu, i to w stroju MRDP..., nawet jako jedyny wiosłuję.
Na zdjęciu jest oczywiście też Henio, którego bardzo serdecznie pozdrawiam :)





Komentarze
BUS
| 01:40 wtorek, 13 października 2026 | linkuj Czym Ty się przejmujesz.. ;) co dla Ciebie podłogą.. dla miliardów sufitem.. na piętrze tak odległym.. ponad 700 000 km od poziomu gruntu..

on jest tylko jednym z tych miliardów.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!