Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 700841.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



262 898 kilometrów do MILIONA

Sobota, 5 września 2026 · dodano: 05.09.2026 | Komentarze 2

150 advanced

W tym całym rowerowym szaleństwie ostatecznie i tak liczą się tylko dwie rzeczy: kilometry, a zaraz po nich – odpoczynek.
Nowe, lepsze rowery, lżejszy osprzęt i gadżety z najwyższej półki nic nie dadzą. Same z siebie nie mają żadnej wartości. Kolejna maszyna w piwnicy lub w domu to też żaden argument i licytowanie się na ich liczbę nie ma sensu. Możesz mieć sprzęt za miliony, ale bez wykręconych godzin w siodle to tylko drogi mebel.

Gdybym miał tylko taką możliwość, gdyby tylko ktoś chciał... Marzeniem jest moim mieć obok siebie kogoś wyjątkowego. Kogoś, kto po ciężkim treningu weźmie mój rower, wyczyści go i sprawi, że będzie działał jeszcze sprawniej niż dotychczas. Kogoś, kto ma oko do detali – zauważy, co trzeba wymienić z wyprzedzeniem, co naprawić, a co tylko nasmarować, zanim cokolwiek zacznie zgrzytać.
Doceniam to najbardziej wtedy, kiedy pogoda nie rozpieszcza, tak jak dziś, kiedy już jadę kolejny dzień w deszczu. 

Kiedy wszystkie kilometry wpadają w ulewnym deszczu, ja potrafię zużyć trzy komplety ubrań jednego dnia, byle tylko utrzymać ciało w jakichkolwiek przyzwoitych warunkach. co potem ? Potem wracam wykończony, marząc jedynie o suchej nitce i regeneracji.
I właśnie wtedy dzieje się magia. Świadomość, że Twój rower jest idealnie czysty, sprawny i gotowy do drogi w każdej chwili – nawet po zaledwie godzinnej przerwie – to coś niesamowitego. Poza samą satysfakcją z przejechanych kilometrów, taka pewność sprzętu to największy rarytas w moim rowerowym świecie.

Bo prawda jest taka, że kiedy w końcu zjeżdżam z treningu, endorfiny robią swoje. Kilometry cieszą mnie wtedy tak bardzo, że natychmiast zapominam o wszystkim, co było złe na drodze: o dziurach w asfalcie, niebezpiecznych wyrwach i samochodach mijających mnie „na gazetę”. W tamtej sekundzie to wszystko przestaje istnieć.
Niestety, razem z tymi minusami z głowy ulatuje też cała reszta. Zapominam o konieczności wyczyszczenia napędu, a tym bardziej o tych wszystkich terminach i przebiegach, po których „coś tam” powinienem sprawdzić, dokręcić czy wymienić. Kiedy kręcę, w głowie mam tylko jeden cel. I tak naprawdę za każdym razem, gdy dopiero wyjeżdżam z domu, obiecuję sobie, że tym razem zadbam o sprzęt od razu po powrocie. Ale potem? Potem czysta radość z jazdy, to że jestem już bliżej swojego celu oraz totalne zmęczenie potrafią skutecznie przyćmić wszystko inne. Obowiązki i obietnice idą w kąt – tak to już po prostu ze mną jest.





Komentarze
robert1973
| 21:55 poniedziałek, 7 września 2026 | linkuj znać to jedno...mieszkać obok siebie to całkiem inna sprawa :)
BUS
| 01:58 niedziela, 6 września 2026 | linkuj Musiałbyś poznać mojego Brata. On umie niemal wszystko zrobić przy rowerze na tip top.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!