Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 690593.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2026

Dystans całkowity:4458.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:30
Średnio na aktywność:148.60 km
Więcej statystyk

SUWALSZCZYZNA

Sobota, 20 czerwca 2026 · dodano: 20.06.2026 | Komentarze 0

100 wigry 3

Hańcza - Góra Leszczynowa - Kiepojcie - Stańczyki - Bolcie - Wiżajny - Hańcza 

Hańcza j. Hańcza  g. Leszczynowa 


Kiepojcie 



Stańczyki 



Bolcie 


Wiżajny 


GDAŃSK - SUWAŁKI

Piątek, 19 czerwca 2026 · dodano: 19.06.2026 | Komentarze 0

125 propel 
15 wigry 3

Poranne Świbno w Gdańsku 


Na Przegalinie byłem mnóstwo razy, a mimo to po raz pierwszy zobaczyłem śluzę w takiej postaci 


Wieczorem z Księżyca spadłem na Suwałki...miasto składakowo objechane 




Maria Konopnicka z Beatą 




274 692 kilometrów do MILIONA

Czwartek, 18 czerwca 2026 · dodano: 19.06.2026 | Komentarze 0

116 propel 
20 wigry 3

.. pozostało 274 tysiące 692 kilometry.
I to będzie naprawdę koniec.


274 828 kilometrów do MILIONA

Środa, 17 czerwca 2026 · dodano: 17.06.2026 | Komentarze 2

73 propel
30 wigry 3

eLBLĄG na rowerze...ale tylko w czerwcu.

OFICJALNIE JESTEM NAJBARDZIEJ NIEAKTYWNYM
ROWERZYSTĄ W APLIKACJI, KTÓRA NIE JEST MI DO NICZEGO POTRZEBNA.

W Polsce jest taka piękna tradycja:
przez jedenaście miesięcy w roku rowerzysta jest jak YETI - 
niby istnieje, ale nikt go nie widział. A jeśli już jakoś go odnajdziesz i
zaczynasz namawiać na jakiś lansik to słyszysz jedynie to, że...jednak nie ma on czasu.
A potem przychodzi CZERWIEC, pojawia się magiczna aplikacja i nagle...BUM !
Miasta i gminy pełne kolarzy, peletony na ścieżkach, tłumy na ulicach, na miejskich wycieczkach,
a urzędnicy robią sobie zdjęcia z rowerami, jakby odkryli właśnie nowy kontynent.

a ja ?
Ja, rodowity elblążanin, który jeździ przez cały rok, bez względu na pogodę,
w dziurach wielkości jeziora Drużno - nie przejechałem w tej aplikacji dla elbląga ani jednego kilometra.
I to z ogromną DUMĄ.
Dlaczego ?
Bo zanim zacznę reprezentować to miasto, chciałbym, żeby ono najpierw reprezentowało mnie.
A póki co na drogach dla rowerów częściej widzę piasek, samochody i wybrzuszone kostki.
To teren dla czołgów, a nie dla moich rowerów.

urzędnicy z elbląga zachęcają do jazdy...ale tylko przez miesiąc.
potem do maja znowu będzie cisza.
To trochę tak, jakby miasto mówiło:
"Rowerzyści ? Kochamy Was. Ale tylko w czerwcu.
W pozostałe miesiące na trasie...powodzenia, aha, załóżcie kask, 
wtedy będziecie bezpieczniejsi :)

Bo czasem największym protestem jest nie robić NIC.
...nawet jednego kilometra.



274 931 kilometrów do MILIONA

Wtorek, 16 czerwca 2026 · dodano: 16.06.2026 | Komentarze 0

200 propel

są miejsca, które człowiek kocha tak bardzo, że aż odlatuje.
Dzisiaj jeździłem w tej części świata, gdzie Braniewo spotyka Frombork,
a asfalt wspina się tak wysoko, jakby chciał dotknąć gwiazd...dlatego to miejsce
nazywam wysoczyzną kopernikowsko - kosmiczną.
W końcu to teren Kopernika, więc Kosmos jest tu jak najbardziej na miejscu.

Ale jest tam też jedno miejsce...takie które uwielbiam, choć nocą potrafi mnie
przerazić bardziej niż pęknięta dętka podczas ulewy na ultra.
Żelazna Góra jest najbliżej.
Cisza tak gęsta, że aż dzwoni w uszach.
Droga tak pusta, że zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie zjechałeś z mapy.
Po lewej stronie trasa tych, którzy jeżdżą królewskie ultra, po prawej - już tylko Rosja.
I nagle człowiek czuje, że naprawdę jest na końcu świata.


Za dnia to miejsce jest inne - dla mnie piękne, a jakie zwykłe dla innych.
Nocą - piękne inaczej.
Tak inaczej, że człowiek pedałuje szybciej pod górkę, choć udaje, że to tylko dla treningu.

Lubię tutaj przyjeżdżać.
Bo cały tutaj asfalt jest kawałkiem mojego Kosmosu.
Mój Kosmos leży na wysoczyźnie kopernikowsko kosmicznej, gdzie Kopernik patrzy z góry, a rower stojący w głębi 
tego miejsca wie, że...po chwili trzeba pojechać dalej.



275 131 kilometrów do MILIONA

Poniedziałek, 15 czerwca 2026 · dodano: 15.06.2026 | Komentarze 0

20.wigry 3
20 chicago 

..w elblągu lało dziś przez cały dzień, więc ogłosiłem sobie dzień bez roweru. 
Tak, jasne.

Składak wyciągnął mnie na godzinę w deszczu.
Chicago wyciągnął mnie na godzinę w ulewie.

Wniosek: moje rowery mają więcej do powiedzenia w moim życiu niż ja sam.



275 171 kilometrów do MILIONA

Niedziela, 14 czerwca 2026 · dodano: 14.06.2026 | Komentarze 0

100 propel
20 wigry 3

...NIE TEN WYGRYWA, KTÓRY PRZYJEDZIE PIERWSZY, LECZ TEN, KTÓRY JEDZIE DALEJ.


300.000 kilometrów za KSIĘŻYCEM

Sobota, 13 czerwca 2026 · dodano: 13.06.2026 | Komentarze 0

100 propel 
10 wigry 3 

to już 300 tysięcy kilometrów za Księżycem, a ja wciąż jadę do Marzenia.


pozostało...5 km

Piątek, 12 czerwca 2026 · dodano: 12.06.2026 | Komentarze 0

197 propel
3 nextbike


Gdańsk.


...kilka minut po tej pięknej pogodzie zaczęło lać.


...pozostało 205 kilometrów

Czwartek, 11 czerwca 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 0

100 propel

ponad 6 lat temu wylądowałem na Księżycu.
Nie pytaj, jak tam dojechałem - na rowerze...ponad 384 tysiące kilometrów.
ciągle tylko ja, rower i tysiące kilometrów, które zostawiłem za sobą, jak ślady opon na piasku.

co najbardziej pamiętam z tamtych chwil, w tamtym przejmującym dla mnie dniu ?...
zeskoczyłem z siodełka, odwracając się spojrzałem natychmiast na Ziemię
wiszącą nad horyzontem jak lampka nocna i pomyślałem wtedy to jedno,
tylko to jedno zdanie, którego nigdy nie zapomnę...., że : "to dopiero początek".
Wiedziałem jedno - nie wrócę na Ziemię...
Bo to nie był finał.
To był start.



Od tamtej chwili jadę dalej.
W samotności, która potrafi być cięższa niż grawitacja.
W ciemnościach, które nie mają końca.
W zimnie, które potrafi wejść pod skórę i zostać tam na długo.
Wśród gwiazd, których jest tak wiele, że aż robi się pusto.

Najtrudniejsze nie było lądowanie.
Najtrudniejsze jest to, że jestem sam.
najtrudniejsze jest to, że nie mogę się zatrzymać.
że każdego dnia muszę wstać, że codziennie muszę sobie coś obiecać, za cały rowerowy dzień,
wymyślić taką małą nagrodę za cały dzień jazdy...bo mało mam już sił i coraz mniej motywacji.
Kosmos nie zna pauzy - tylko ruch, tylko ciągłość, tylko kolejne obroty korby,
które brzmią jak bicie serca.

Jadę.
Z pasją, która mimo wszystko nie gaśnie.
Z możliwościami, które czasami mnie samego zaskakują.
Z przekonaniem, że właśnie tu powinienem być - w tej otchłani,
w tym bezkresie, w tej ciszy, która czasem krzyczy głośniej niż tłum.

Jutro zamawiam tort bo do odległości bycia 300.000 tysięcy kilometrów za Księżycem pozostało mi 
tych kilometrów zaledwie ...205.
Zamawiam tort bo takie chwile trzeba wywyższać , pielęgnować, dbać o nie jak o rzadkie
minerały znalezione na obcej planecie. 
A w takich chwilach trzeba być blisko tych, którzy w Kosmosie są daleko ode mnie, a na Ziemi najbliżej.
Bo to jest bezcenne

A ja ? Jadę dalej.
Nie wracam ani na Księżyc, ani na Ziemię.
Nie wracam nigdzie.
Lecę przed siebie, w stronę czegoś, czego jeszcze nie znam, ale co już na mnie czeka.
I to jest właśnie najpiękniejsze.

Dzieje się coś, co się nigdy nie powtórzy.