Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 677008.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2026

Dystans całkowity:4426.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:142.77 km
Więcej statystyk

SMOLNO ulica księżycowa nr 294

Sobota, 21 marca 2026 · dodano: 21.03.2026 | Komentarze 0

chicago 130

Elbląg - Gdańsk - Sopot - Gdynia - Kosakowo - Osłonino - SMOLNO - Puck


SMOLNO z ulicą księżycową nr 294








WHEELER route 21

Piątek, 20 marca 2026 · dodano: 20.03.2026 | Komentarze 0

chicago 70
góral 50
nextbike 12

KONIEC, KTÓRY NIE JEST KOŃCEM

w dniu wczorajszym zdjąłem garnitur z mojego rowerku.
Z tego, który przejechał ze mną 200 tysięcy kilometrów.
Z tego, który widział więcej wschodów słońca, niż jeden człowiek.
Z tego, który znał moje tempo, moje kryzysy, moje ucieczki i powroty.

Zrobiłem to honorowo, bez pośpiechu, z szacunkiem.
Kiedy odkręcałem pierwszą śrubkę, poczułem coś, czego się
nie spodziewałem. Jakby każdy ruch klucza odkręcał nie tylko metal, ale też wspomnienia.
Każdy element, który odkładałem na bok brzmiał jak echo przejechanych kilometrów.
Heniu tez wiele rzeczy odkręcił...co czuł w tym czasie, nie wiem :)

Ten rower widział mnie w momentach, kiedy świat był za ciężki,
a jedynym sposobem żeby to udźwignąć było ruszyć przed siebie.

Teraz jest ze mną w domu - nie jako sprzęt, ale jako część historii,
jak album pełen chwil, których nie da się powtórzyć...
wreszcie nareszcie może sobie odpocząć.
I napiszę szczerze: jest inaczej. Coś się we mnie przesunęło.
W piwnicy zrobiło się więcej miejsca, ale we mnie jest trochę...mniej.
To dziwne uczucie, kiedy kończy się coś, co trwało tak długo,
że stało się oczywistością.
Cieszę się z tego sukcesu - bo tyle kilometrów to wiele lat mojego życia.
To przecież tak wiele lat konsekwencji, pasji, uporu.
To historia, którą napisałem nogami, sercem i odrobiną szaleństwa.

ale jednocześnie czuję pustkę, jakby codzienna melodia nagle ucichła.
mimo wszystko radość jest potężna. Bo wiem, że to nie jest koniec.
to tylko zmiana formy.
Wheeler już nie będzie mnie woził, ale zostanie ze mną - 
jako symbol wytrwałości, pasji i wszystkich tych chwil, które
przeżyłem tylko dzięki niemu...Wheeler stał się częścią mnie.

Może tak właśnie wygląda pożegnanie, kiedy nikt nie mówi "żegnaj",
może tak wygląda wdzięczność, kiedy nie da się jej wypowiedzieć ?
Może tak wygląda koniec, który wcale końcem nie jest...?

Zostały ze mną trzy rzeczy: rama, kierownica i siodełko.
reszta mogła odejść, ale te trzy rzeczy musiały zostać.
Jak trzy zdania, których nie da się wykreślić z książki, choćby chciało
się napisać nowy rozdział.



moment, kiedy wyjeżdżałem z nim z domu po raz ostatni
to chwila, której nie zapomnę nigdy.



200 000 kilometrów. WHEELER route 21

Czwartek, 19 marca 2026 · dodano: 19.03.2026 | Komentarze 3

100 wheeler
10 nextbike

OPOWIEŚĆ O WHEELERZE, KTÓRY POJECHAŁ DALEJ, NIŻ KTOKOLWIEK MÓGŁBY PRZYPUSZCZAĆ.


Mam dziewięć rowerów. Nie kupiłem i nie dostałem ich przez przypadek. 
Wszystkie urodziły się dla mnie z miłości i trafiły do mnie z przeznaczenia, choć
na początku nic na to nie wskazywało.

Wheeler z punktu widzenia osoby postronnej powinien być dla mnie najważniejszy,
choć od samego początku był dla mnie za duży i nie do końca dopasowany, trochę nieporęczny,
jakby chciał powiedzieć: " Może jednak wybierz inny model ?".
A jednak to on został przeze mnie wybrany.
Do dziś pamiętam miejsce w którym stał w sklepie przy ul. Brzozowej w Elblągu.
Stał jakby nie wierzył, że ktoś go wybierze.
Ja Go wybrałem, choć w rzeczywistości nie potrafiłem sobie wyobrazić tego co możemy
wspólnie stworzyć i czy w ogóle będziemy mieli możliwość do tworzenia czegokolwiek.
I tak zaczęła się historia, której nie da się powtórzyć.
Wheeler okazał się niezwykłym rowerem, moim pierwszym rowerem szosowym.
Poprzez zakup otrzymał ode mnie bilet na podróż, której nie powstydziłby się żaden astronauta.

Wheeler myślał, że będzie zwykłym rowerem - takim do pracy, do sklepu, może czasem na weekend...
a on poleciał ze mną na Księżyc !!
Nie wiedział, że trafił na człowieka, który nie potrafi jeździć "trochę".
Że trafił do kogoś, kto wsiada na rower tak, jak inni otwierają drzwi do świata.
Wheeler pierwszy ruszył ze mną w stronę Księżyca - nie w kosmosie, ale na mapie mojego życia.
To on pierwszy ze wszystkich moich rowerów zobaczył świat o przepięknej godzinie piątej nad ranem,
przepiękny cudowny świat, kiedy niemal każdy z was spał...on już jeździł.
Zobaczył w ten sposób najwięcej wschodów słońca, zobaczył pierwszy wschód słońca...
pierwszą przejechaną w pełni noc...
to w tych chwilach właśnie zrozumiał, że jego życie nie będzie zwyczajne
To on pierwszy poczuł chłodny smak Bieszczadów i pierwszy zobaczył Tatry.
Wheeeler przejechał pierwszą !! edycję Bałtyk Bieszczady Tour w roku 2010.
Wheeler jako pierwszy rower rozpoczął ostatni odcinek lądowania na Księżycu.
Wheeler rozpoczął jako pierwszy treningi do największego ultra w Polsce, do MRDP 
w latach 2009- 2013...w samym tym okresie przejechał swoje pierwsze 100 tysięcy kilometrów...
zobaczył mnóstwo księżycowych ulic i obiektów...od samego początku do dziś jest ze mną na obrazie logo Bikestats.
On był zawsze po prostu pierwszy.

Wypadki ? Były, i to takie, które mogłyby zakończyć karierę niejednego roweru.
Naprawiany jechał dalej, jakby nie wiedział, że można inaczej.
Ma rysy, ślady po upadkach. Jego geometria dawno przestała być geometrią,
a symetria była tylko wspomnieniem katalogu...nie wiedział nawet, że można narzekać z tego powodu.
Nie miał wbudowanego komputera, bardzo długo nie znał nawigacji,
wielokrotnie nie wiedział gdzie jechał, ale jechał. Wielokrotnie skręcał źle, często musiałem
nadrabiać przez niego kilometry, ale nigdy oczywiście nie byłem na niego zły.
Bo to była wspólna nauka. on uczył się kraju, ja uczyłem się siebie.
On poznawał świat, choć wtedy było trudniej, bez technologii, bez wsparcia, bez luksusów...ale było za to prawdziwiej.

Wheeler jest pierwszym moim rowerem, który naprawdę uwierzył, że można jechać dalej.
niemal wszystko, co zrobiłem w swoim kosmicznym świecie rowerowym...zrobiłem z Wheelerem właśnie.

Z czasem pojawiały się u mnie inne rowery...lżejsze, szybsze, bardziej zaawansowane...
Wheeler nie obrażał się, przyjął swoją rolę z godnością.
One przejęły ultra, one dostały najdłuższe dystanse, one miały błyszczeć.
a Wheeler przyjął rolę roweru od najgorszych warunków- deszczu,
błota, wiatru, tych dni, kiedy inni chowali się po domach. On wtedy mówił:
"dawaj Robert, jedziemy. Jeszcze mogę" I jechaliśmy. Zawsze.
Dorastałem razem z nim.

Aż nadszedł dzień, którego nie da się powtórzyć.
Dzień, w którym licznik pokazał 200 000 kilometrów.
Drugi rower w moim życiu, który tego dokonał.
I jakby tego było mało - ostatnie sto kilometrów przejechałem na nim tam, 
gdzie dla mnie się urodził...w Elblągu.
W ten sposób historia zamknęła się w idealnym kręgu.

A w ostatnich kilku tysiącach kilometrów Wheeler nie gonił już świata.
On go wspominał, on go żegnał. Jeździł po najbliższych miejscach naszych serc - tych w promieniu
stu kilometrów od Elbląga, które znał jak własne szprychy.
Znowu zobaczył wszystko, co najważniejsze. Zobaczył każdy zakręt, każdy podjazd,
każdy wiatr Zalewu zanim odpocznie na dobre.

a potem przyszedł moment, którego nie da się opisać bez ścisku w gardle... 
u Henia został rozebrany. Nie jak sprzęt, który się zużył.
Ale jak bohater, który wrócił z misji.
U Henia nie było smutku.
Była radość. Była wdzięczność. Było poczucie, że Wheeler zrobił swoje.
Że zasłużył na emeryturę. Nie na strychu, nie w piwnicy, nie w kącie w garażu.
Ale na ścianie, w moim mieszkaniu, najbliżej mnie.

Bo Wheeler nie jest dla mnie tylko rowerem.
jest świadkiem mojej drogi, mojego rowerowego dorastania.
Świadkiem moich pierwszych błędów, upadków, pierwszych sukcesów.
Świadkiem moich najdłuższych tras i najgorszych kryzysów.
Jest pierwszym, który pokazał mi, że można jechać i jechać dalej, niż się wydaje.
Pokazał mi nawet to, że czasem warto źle skręcić, żeby się znaleźć.

I choć mam kolejne rowery, które czekają na następne kilometry,
choć będą mnie niosły dalej, jak najdalej za Księżyc - żaden z nich nie będzie pierwszy.
Żaden nie będzie tym, który zobaczył świat o piątej nad ranem, kiedy ja dopiero
uczyłem się oddychać na długich dystansach.
Żaden nie będzie tym, który pierwszy wyruszył na Księżyc.

Wheeeler już nie pojedzie ani metra.
Będzie patrzył. Z dumą. Z ciszą. Z historią, której nikt nigdy nie powtórzy.
Bo takie rzeczy zdarzają się tylko raz.
I taki rower zdarza się tylko raz.


WYDARZYŁO SIĘ COŚ, CO SIĘ NIGDY NIE POWTÓRZY.




JUTRO WIELKI DZIEŃ. MÓJ WHEELER KOŃCZY 200 000 km

Środa, 18 marca 2026 · dodano: 18.03.2026 | Komentarze 3

168 wheeler
12 nextbike

jutro mam swoje rowerowe święto.
I to takie z gatunku tych, które zapamiętuje się na zawsze.
POZOSTAŁO 100 KILOMETRÓW !!

jutro stuknie mojemu Wheelerowi 200 000 kilometrów.
Tak, dobrze, czytacie. Dwieście tysięcy.
Tyle, ile niektórzy nigdy w życiu nie zrobią.
To już mój drugi rower, który dojeżdża do takiego wyniku.
poprzedni Giant TCR swoje ostatnie 100 km przejechał w Warszawie 27 grudnia 2020 roku,
bo w Stolicy właśnie przyszedł na świat.
A Wheeler ? Wheeler urodził się dla mnie w Elblągu, więc tradycji musi stać się zadość.

Jutro będę tylko w Elblągu. Ostatnie 100 km to będzie dla mnie zawsze taki symboliczny etap.
Trochę jak ostatni kilometr maratonu, tylko bez medalu, bez tłumu kibiców,
ale za to z poczuciem, że robię coś, co ma dla mnie sens.
Bo te 200 tysięcy to nie tylko liczba. To:
- setki poranków, kiedy normalny człowiek spał
- tysiące chwil, kiedy wiatr był przeciwko
- miliony obrotów korbą
- i niezliczone myśli, które przyszły i odeszły gdzieś między jednym, a kolejnym zakrętem.

Dzisiaj zostawiam tu tylko tę krótką notatkę, takie preludium. 
Bo jutro, kiedy Wheeler przekroczy tę magiczną granicę, opiszę wszystko, wszystkie jego zasługi,
jego charakter, jego humory, jego wierny czas dla mnie.
Bo po przejechaniu tak wielu kilometrów zwyczajnie na to zasługuje.


W ostatnich przejechanych kilku tysiącach kilometrów zobaczył wszystkie miejsca w obrębie 100 km
wokół mojego miejsca zamieszkania, dużo uczyniłem w tym zakresie
...dziś był ze mną po raz ostatni w moim ulubionym Gdańsku,
jadąc czułem się tak jakby mi pozostał ostatni dzień do mety
Maratonu Rowerowego Dookoła Polski.
Tak właśnie się czułem.


pozostało 268 kilometrów

Wtorek, 17 marca 2026 · dodano: 17.03.2026 | Komentarze 0

135 wheeler
15 nextbike

KIEDY KOŃCZĄ SIĘ KILOMETRY...i zaczyna się radość.

są takie chwile, które trudno opisać jednym zdaniem.
Dziś właśnie jedna z nich.

z jednej strony czuję lekki smutek - bo kończą się kilometry, bo licznik pokazuje, 
że osiągnąłem limit, który jeszcze niedawno wydawał się nieosiągalny.
jakby coś pięknego dobiegło końca.
A jednocześnie...w środku aż kipi we mnie radość.
Taka prawdziwa, szczera, która przychodzi dopiero wtedy, gdy człowiek spojrzy wstecz
i zobaczy, ile zrobił. Ile razy nie chciało się wyjść. Ile razy było zimno, mokro, pod wiatr.
A mimo to przejechałem to.

Dziś patrzę na te wszystkie kilometry i myślę: to dobre było.
każdy podjazd, każdy zakręt, każdy odcinek, który wydawał się nie mieć końca.
Wszystko to złożyło się na coś większego niż tylko liczby na liczniku.

I choć trochę szkoda, że limit pęka, to wiem jedno - to nie koniec.
To tylko moment, w którym można na chwilę przystanąć, odetchnąć i przygotować miejsce
na kolejne osiągnięcia. Bo one już się szykują. już czekają.

a ja ? Ja też czekam. Z uśmiechem, z dumą i z tą odrobiną nostalgii, która sprawia,
że każda droga smakuje jeszcze lepiej.

WHEELER route 21 koloru czarnego.



288 121 powodów, aby jechać dalej

Poniedziałek, 16 marca 2026 · dodano: 16.03.2026 | Komentarze 0

120 góral 


Dziś testowałem nową usługę: pranie w plenerze. Deszcz niby mały, ale zrobił ze mnie mokrą wersję siebie — dwukrotnie. Mimo wszystko wybaczam, bo wiosna już przyszła, a z nią nadzieja, że kiedyś jednak wyschnę.





288 241 powodów, aby jechać dalej

Niedziela, 15 marca 2026 · dodano: 15.03.2026 | Komentarze 0

120 chicago 

kolejny dzień w ruchu, kilka kilometrów na stalowym rowerze dla siebie i... trochę powietrza w gronie wielu rowerowych koleżanek i kolegów, których nie ma na zdjęciu.


jeżdżę, i mam się dobrze.


WISŁA

Sobota, 14 marca 2026 · dodano: 14.03.2026 | Komentarze 1

200 full 

fullowo terenowo z Sierrą.
Było tak wspaniale, jak wspaniały był kapuśniak ze stekiem na którego szczycie ktoś położył krewetki....

niebieski najwolniejszy kolor na śladzie to była jazda pod potężny wiatr, na tym szlaku na szczycie wału przy Wiśle z północy na południe od Kiezmarka aż za Gniew jechaliśmy tylko my... wszyscy jechali na rowerach,  z wiatrem.

a zamek to Gniew oczywiście.





288 561 powodów, aby jechać dalej

Piątek, 13 marca 2026 · dodano: 13.03.2026 | Komentarze 2

150 wheeler

to był ostatni raz, ostatni raz wheeler zobaczył Malbork.
i nie ma w tym jednak, ani grama smutku - po blisko 200 tysiącach kilometrów
czego go zasłużony odpoczynek. Piękna podróż bo widział cały kraj.
Piękne wspomnienia, pozostało 400 kilometrów do pięknego finału.


po linii prostej do Malborka mam 30 kilometrów..


288 711 powodów, aby jechać dalej

Czwartek, 12 marca 2026 · dodano: 12.03.2026 | Komentarze 0

120 full
90 wheeler 
20 nextbike 

wheelerem przed śniadaniem,
miejskim po mieście,
a potem nagroda...fullowo terenowo z Sierrą.


pochylnie kanału elbląskiego...Jelenie, Oleśnica, Kąty, Buczyniec.