Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec5 - 0
- 2026, Czerwiec30 - 9
- 2026, Maj31 - 8
- 2026, Kwiecień30 - 13
- 2026, Marzec31 - 21
- 2026, Luty28 - 17
- 2026, Styczeń31 - 44
- 2025, Grudzień31 - 28
- 2025, Listopad30 - 10
- 2025, Październik31 - 13
- 2025, Wrzesień30 - 20
- 2025, Sierpień31 - 17
- 2025, Lipiec31 - 12
- 2025, Czerwiec30 - 5
- 2025, Maj31 - 0
- 2025, Kwiecień30 - 6
- 2025, Marzec31 - 12
- 2025, Luty28 - 1
- 2025, Styczeń31 - 22
- 2024, Grudzień31 - 17
- 2024, Listopad30 - 10
- 2024, Październik31 - 19
- 2024, Wrzesień30 - 14
- 2024, Sierpień31 - 20
- 2024, Lipiec31 - 10
- 2024, Czerwiec30 - 7
- 2024, Maj31 - 9
- 2024, Kwiecień30 - 14
- 2024, Marzec31 - 16
- 2024, Luty29 - 7
- 2024, Styczeń31 - 7
- 2023, Grudzień31 - 9
- 2023, Listopad30 - 6
- 2023, Październik31 - 7
- 2023, Wrzesień30 - 5
- 2023, Sierpień31 - 12
- 2023, Lipiec31 - 10
- 2023, Czerwiec30 - 1
- 2023, Maj31 - 5
- 2023, Kwiecień30 - 2
- 2023, Marzec31 - 8
- 2023, Luty28 - 21
- 2023, Styczeń31 - 7
- 2022, Grudzień31 - 5
- 2022, Listopad30 - 1
- 2022, Październik31 - 0
- 2022, Wrzesień30 - 6
- 2022, Sierpień31 - 14
- 2022, Lipiec31 - 13
- 2022, Czerwiec30 - 6
- 2022, Maj31 - 4
- 2022, Kwiecień30 - 5
- 2022, Marzec31 - 3
- 2022, Luty28 - 11
- 2022, Styczeń31 - 6
- 2021, Grudzień31 - 5
- 2021, Listopad30 - 7
- 2021, Październik31 - 8
- 2021, Wrzesień30 - 20
- 2021, Sierpień31 - 33
- 2021, Lipiec31 - 6
- 2021, Czerwiec30 - 9
- 2021, Maj31 - 18
- 2021, Kwiecień30 - 17
- 2021, Marzec31 - 21
- 2021, Luty28 - 8
- 2021, Styczeń31 - 26
- 2020, Grudzień31 - 25
- 2020, Listopad30 - 10
- 2020, Październik31 - 15
- 2020, Wrzesień30 - 28
- 2020, Sierpień31 - 62
- 2020, Lipiec31 - 28
- 2020, Czerwiec30 - 16
- 2020, Maj31 - 20
- 2020, Kwiecień30 - 55
- 2020, Marzec31 - 26
- 2020, Luty29 - 14
- 2020, Styczeń31 - 15
- 2019, Grudzień31 - 1
- 2019, Listopad31 - 79
- 2019, Październik31 - 84
- 2019, Wrzesień30 - 90
- 2019, Sierpień31 - 186
- 2019, Lipiec31 - 76
- 2019, Czerwiec30 - 35
- 2019, Maj31 - 86
- 2019, Kwiecień30 - 52
- 2019, Marzec31 - 32
- 2019, Luty28 - 48
- 2019, Styczeń31 - 71
- 2018, Grudzień31 - 178
- 2018, Listopad30 - 183
- 2018, Październik31 - 163
- 2018, Wrzesień30 - 129
- 2018, Sierpień31 - 118
- 2018, Lipiec31 - 107
- 2018, Czerwiec30 - 135
- 2018, Maj31 - 183
- 2018, Kwiecień30 - 184
- 2018, Marzec31 - 184
- 2018, Luty28 - 191
- 2018, Styczeń31 - 73
- 2017, Grudzień31 - 26
- 2017, Listopad30 - 39
- 2017, Październik31 - 29
- 2017, Wrzesień30 - 21
- 2017, Sierpień31 - 19
- 2017, Lipiec31 - 33
- 2017, Czerwiec30 - 75
- 2017, Maj32 - 33
- 2017, Kwiecień28 - 13
- 2017, Marzec31 - 50
- 2017, Luty28 - 30
- 2017, Styczeń31 - 75
- 2016, Grudzień31 - 29
- 2016, Listopad30 - 18
- 2016, Październik31 - 11
- 2016, Wrzesień30 - 9
- 2016, Sierpień31 - 3
- 2016, Lipiec31 - 5
- 2016, Czerwiec30 - 52
- 2016, Maj31 - 27
- 2016, Kwiecień30 - 34
- 2016, Marzec31 - 26
- 2016, Luty29 - 76
- 2016, Styczeń31 - 195
- 2015, Grudzień31 - 83
- 2015, Listopad30 - 91
- 2015, Październik31 - 72
- 2015, Wrzesień30 - 55
- 2015, Sierpień31 - 41
- 2015, Lipiec31 - 69
- 2015, Czerwiec30 - 22
- 2015, Maj31 - 40
- 2015, Kwiecień30 - 65
- 2015, Marzec31 - 39
- 2015, Luty28 - 54
- 2015, Styczeń31 - 62
- 2014, Grudzień31 - 160
- 2014, Listopad30 - 1
- 2014, Październik31 - 0
- 2014, Wrzesień30 - 0
- 2014, Sierpień31 - 0
- 2014, Lipiec31 - 0
- 2014, Czerwiec30 - 0
- 2014, Maj31 - 52
- 2014, Kwiecień30 - 26
- 2014, Marzec31 - 55
- 2014, Luty28 - 95
- 2014, Styczeń31 - 89
- 2013, Grudzień31 - 20
- 2013, Listopad30 - 0
- 2013, Październik31 - 0
- 2013, Wrzesień30 - 0
- 2013, Sierpień31 - 0
- 2013, Lipiec31 - 0
- 2013, Czerwiec30 - 0
- 2013, Maj31 - 0
- 2013, Kwiecień30 - 0
- 2013, Marzec31 - 0
- 2013, Luty28 - 0
- 2013, Styczeń31 - 0
- 2012, Grudzień31 - 1
- 2012, Listopad30 - 0
- 2012, Październik31 - 0
- 2012, Wrzesień30 - 0
- 2012, Sierpień31 - 11
- 2012, Lipiec31 - 37
- 2012, Czerwiec30 - 56
- 2012, Maj31 - 24
- 2012, Kwiecień30 - 51
- 2012, Marzec31 - 120
- 2012, Luty29 - 15
- 2012, Styczeń31 - 34
- 2011, Grudzień31 - 11
- 2011, Listopad30 - 14
- 2011, Październik31 - 2
- 2011, Wrzesień30 - 5
- 2011, Sierpień31 - 31
- 2011, Lipiec31 - 19
- 2011, Czerwiec30 - 36
- 2011, Maj31 - 34
- 2011, Kwiecień30 - 51
- 2011, Marzec31 - 31
- 2011, Luty28 - 34
- 2011, Styczeń31 - 0
- DST 39.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
RAP wspomnienia
Sobota, 9 sierpnia 2025 · dodano: 10.08.2025 | Komentarze 1
39 wheelerwspomnienia Race Around Poland 2025,
czyli, co najbardziej zapamiętałem.
jest dzień 04 lipca, piątek.
...normalnie bałem się dzisiaj obudzić.
Obudziłem się, i to dosyć wcześnie, o czwartej nad ranem.
boli mnie mniej, ale mnie boli. Jadę dalej.
dziś wyruszam z nikomu nieznanej miejscowości o nazwie Jędrzejowice,
jestem kilka kilometrów za Zgorzelcem.
cieszę się że tu jestem, zawsze w tym miejscu dumny z siebie jestem bo
to już przecież połowa dystansu RAP za mną...i to ta trudniejsza pierwsza połowa.
Kiedyś mówiłem i pisałem, że jeśli ktokolwiek w limicie przejedzie tę właśnie część to
spokojnie do mety dojedzie w wyznaczonym terminie....myliłem się.
Jest płasko...już do końca żadnych gór nie będzie, Garmin co prawda nie raz jeszcze
pokaże mi jakieś podjazdy, ale umówmy się...szkoda o nich pisać.
po raz pierwszy na trasie jadę z muzyką...droga jest przyjazna ultrasom, jest tu w miarę pusto,
cicho, inaczej się tu czuję. Ogólnie lubię ten odcinek trasy, no, poza MRDP, bo Daniel nie da się przekonać do tego,
że są tu inne drogi niż te w pełni przez wiele kilometrów wylane kostką brukową.
Nie ma we mnie żadnych emocji...gdybym wtedy wiedział, że mam złamane żebro to
podświadomie bałbym się panicznie jakiegoś upadku, a tak, nie wiem, a zjazdów w ciemnościach już nie będzie,
jest więc dobrze, z żadną traumą nie jadę...poza umyciem ran nie stosuję żadnych środków leczniczych.
Pogoda jest wyśmienita, w sklepach dostaję wszystko to, co smakuje mi najlepiej, rower sprawnie kręci.
Oczywiście zatrzymuję się lub zwalniam we wszystkich swoich miejscach, których jest mnóstwo
w tym regionie naszego kraju...z Krosnem Odrzańskim na czele. Szkoda tylko, że nie mogłem zjeść w tym mieście
swojego obiadu, w swojej restauracji....jestem tu kilka godzin wcześniej.
A więc tak, oczywiście cieszę się, że czasowo jestem sporo w przodzie mając na uwadze poprzednie edycje RAP,
z drugiej zaś strony bardzo mi smutno z tego powodu, że nie będę spał w tych swoich miejscach, sprawdzonych,
czekających na mnie....spokojny rowerowy dzień ultra dla mnie to taki, gdy już mam zapewniony nocleg.
A noclegi wszystkie szukam sobie sam, nie korzystam z pomocy żadnych osób.
2068 km, punkt kontaktowy. Hotel Bastion. Kostrzyn nad Odrą,
wjechałem tu dokładnie o godzinie 13:10. z ultrasów jestem sam, dziś z samego rana na
swoich odcinku jadę samotnie...po dwóch tysiącach kilometrów cisza staje się głośniejsza niż wiatr.
Nie ma rozmów, nie ma śmiechu, rytmiczne uderzanie pedałami i szum opon na asfalcie.
Samotność nigdy nie była dla mnie ciężarem, wręcz przeciwnie, na rowerze wraz z nią czuję się wspaniale...
nie narzuca się, nie ocenia, po prostu jest.
W głowie mam od dziś tylko to, aby tylko dojechać do mety, każdy następny pusty kilometr to pytanie,
każdy natomiast zakręt to odpowiedź...nadal boli, czasem się mi nudzi, czasami się wzruszam.
Samotność musi być ze mną, bo tylko samotność to przestrzeń w której można być naprawdę sobą...
bez masek, bez pośpiechu, tylko ona, ja i droga.
Bo to nie jest ta samotność smutna, przytłaczająca...moja jest inna, jest cicha, obecna, prawdziwa.
Nie muszę udawać, nie muszę się spieszyć...w każdej chwili mogę płakać, śmiać się,
albo milczeć, wszystko jest w porządku. W takich chwilach właśnie odkrywam to, co ma naprawdę dla mnie znaczenie.
I choć także lubię jazdę z przyjaciółmi, ten śmiech na postojach, wspólne przekraczanie granic...to właśnie
te samotne kilometry uczą mnie najwięcej.
a potem ?
potem było Sarbinowo, Mieszkowice, Osinów Dolny, Cedynia, Chojna, Krajnik Dolny, Widuchowa,
no i wreszcie Gryfino, gdzie się zatrzymałem na noc.
w ciszy późnego wieczorem dodałem nie tylko kilometry,
ale i chwile, które coś we mnie zmieniły.
siódmy dzień ultramaratonu za mną.
jest wspaniale, bo ja naprawdę tu jestem :)
- DST 150.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
RAP wspomnienia
Piątek, 8 sierpnia 2025 · dodano: 08.08.2025 | Komentarze 1
150 wheelerwspomnienia Race Around Poland 2025,
czyli, co najbardziej zapamiętałem.
jest dzień 03 lipca, czwartek.
z Międzylesia wyjechałem około godziny 3 nad ranem.
jestem wypoczęty, najedzony, cierpliwy.
na dworze jest oczywiście ciemno, ale jest pogodnie, choć trochę mimo wszystko zimno.
pierwsze kilometry prowadzą zdecydowanie do góry, więc mimo zimna jest mi już po chwili wystarczająco gorąco.
...ależ tu ciemno jest, nawet w Bieszczadach tak mi ciemno nie było, a to dlatego, że tu jedzie się przez
środek lasu, a w zasadzie przez las, drzewa mało kiedy pokazują niebo, przez wiele czasu nic jego nie chcą pokazać, choćby skrawek.
nawet się nie zastanawiam czy ktoś jedzie blisko mnie, podoba mi się tutaj...do czasu.
po przejechaniu zaledwie 10 km rozpoczęły się zjazdy, duże zjazdy,
wszystko wydarzyło się tutaj właśnie, w malutkiej miejscowości Lesica, w której chyba nikt nawet nie mieszka.
Przewidzieć to jedno, reagować zaś w sposób właściwy to już całkiem odmienna sprawa,
tym bardziej, że dla mnie wydarzyło się to wszystko zdecydowanie za szybko.
z prawej strony podczas szybkiego zjazdu wyskoczył mi na drogę borsuk, od razu rozpocząłem proces hamowania, najpierw zjechałem na środek drogi, za chwilę byłem już po lewej stronie, a borsuk wciąż biegł przy mnie, nie odbiegł ode mnie...wszystko w kilka sekund.
gdy wbiegł mi w światła, czyli przed rower, powiedziałem sobie w myślach...dobra Robert, zakładaj spadochron bo zaraz będziesz leciał...
no i poleciałem...przez kierownicę.
bo w mniej niż sekundę zrozumiałem to, że jeśli w zwierzę uderzę to na pewno uszkodzę koło, a tego obawiałem się najbardziej.
w pierwszej chwili po wstaniu z asfaltu zakręciłem kołami sprawdzając, czy jest ok,
gdy zobaczyłem ich płynność to podziękowałem losowi za możliwość dalszej jazdy mimo wszystko.
wsiadłem i...zacząłem jechać. Po kilkuset przejechanych metrach zacząłem myśleć o sobie,
to znaczy nie chciałem zatrzymywać się i oglądać ciało i ubrania, wiedziałem, że jakieś straty są,
jadąc nic nie widziałem bo panowała wyjątkowa ciemność, w pewnych momencie zauważyłem jednak wygiętą
prawą klamkomanetkę,..na którą upadłem okolicami klatki piersiowej...wszystko mimo to jakoś działało.
gdy zrobiło się widniej zobaczyłem natomiast to:

no cóż, nie ma co płakać.
rany się zagoją, najważniejsze, że nadal mam szansę pokazać swoje serce na tym ultra, że nadal jestem w grze,
ważne, że wciąż tu jestem i zmierzam do mety dzisiejszego dnia. Boli już mnie teraz, coś z boku i obie dłonie z piątym palcem prawej ręki na czele. Dopiero później okazało się, że ból z boku to złamane żebro, a palec został wybity, starta została skóra wszystkich kostek palców obu dłoni.
Ponadto cały się poobijałem, jak to w wyniku upadku, normalne.
Wiem że boli, że ciało krzyczy żeby jakoś się zatrzymać, a lekarz z AI każe mi jechać nawet na SOR.
Najbardziej denerwowało mnie, że tak jak kiedyś, tak i dziś ktoś lub coś znowu mnie sprawdza.
Kurde, przecież ja i tak pojadę. Po co ktoś mnie sprawdza ?
Mnie nie trzeba sprawdzać, mnie nie trzeba kontrolować, kiedy to wszystko się skończy ? to nie była moja wina.
Tyle kilometrów już przejechałem, w tyle dni wjechałem, tyle mam swoich miejsc w sercu,
mnóstwo obrazów w oczach, a coś lub ktoś nadal tego nie rozumie.
jadę i robię wszystko, aby wytłumaczyć ciału, że dojedziemy.
To nie upadek nas definiuje, ale to, co po nim zrobimy.
Pewnie, że chciałbym, aby ktoś był w tej chwili przy mnie...a byłem sam.
z rowerem jest tak, że wszystko to, co się dotychczas wydarzyło, wydarzyło się dzięki mojej pracy bo ja do roweru w ogóle nie mam talentu.
Nigdy pewnie nie wygram żadnego ultra, ale robię wszystko, aby przejeżdżać je z uśmiechem, w limicie, by nigdy nie były moją trudnością.
Wiele osób wygrywa ultra, ale nie każdy ma odwagę jechać dalej po upadku. Ja mam. Coś musi czynić mnie wyjątkowym.
nawet teraz pisząc te słowa patrzę na już prawie zagojone rany obu moich dłoni, które nadal przypominają mi o tym zdarzeniu.
w Zieleńcu uśmiecham się mimo wszystko :)

nagroda ? już od początku dnia....przepiękny wschód słońca, który w tym miejscu widziałem po raz pierwszy.
W Zieleńcu oczywiście, na samym jego szczycie. Zdjęcia ? pewnie, że tak, oczami, mnóstwo zdjęć.
a potem trzeba było myśleć wyłącznie o sobie.
wybaczcie brak opisu drogi pomiędzy Zieleńcem, a Grudzą, gdzie był punkt kontrolny określający
połowę dystansu Race Around Poland....150 km przejechałem z jedną myślą, trudną.
Nie delektowałem się urokiem tych miejsc, widziałem je już w tym roku, patrzyłem na nie z powagą, cieszyłem się, że tu jestem
już wczoraj cieszyłem się na samą myśl, że dziś właśnie tu będę, ale teraz, kiedy tu jestem to chcę, aby ten dzień jak najszybciej dziś minął....bardziej tego chciałem.
W Grudzy byłem dokładnie o godzinie 16:40, zawsze przyjeżdżałem tu w granicach północy dzisiejszego dnia.
Teraz to bolało mnie już całe ciało, nie wiem, który ból był najgorszy ? ten podczas zdejmowania rękawiczek z dłoni,
ból nadgarstek podczas trzymania kierownicy, czy ten z boku żeber podczas zsiadania z roweru, czy może całe ciało poobijane ruszające się podczas jazdy...
korzystając z dobroci punktu najadłem się i wykąpałem się w wannie, którą uwielbiam od chwili,
gdy we własnym domu zamontowałem sobie prysznic :)
a po dwóch godzinach wyjechałem na Zgorzelec, za którym zasnąłem.
Dobranoc. To były jeden z tych dni, które zostaną mi w pamięci na zawsze....i to nie ból, lecz podjęta przeze mnie decyzja, by jechać dalej nie pozwoli mi o tym dniu zapomnieć, nigdy.
szósty dzień ultramaratonu za mną.
jest wspaniale, bo ja naprawdę tu jestem :)
- DST 120.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
RAP wspomnienia
Czwartek, 7 sierpnia 2025 · dodano: 07.08.2025 | Komentarze 1
100 wheeler20 wigry 3
wspomnienia Race Around Poland 2025,
czyli, co najbardziej zapamiętałem.
jest dzień 02 lipca, środa.
jest godzina...kilkanaście minut po godzinie pierwszej w nocy, jestem w Milówce.
właśnie dzwoni do mnie Jacek i prosi, abym wpuścił go na dziedziniec naszego hotelu :)
wstaję więc grzecznie pełen sił oczywiście, Jego przyjazd jest początkiem mojego dnia.
pierwsze kilometry w totalnej ciemności, pod górkę, w całkowitej ciszy i pustkowiu.
Nic, dosłownie nikogo na drodze. Najpierw Koniaków, a potem już Istebna.
ponad 600.000 km przejechanych przez czternaście lat, a w tych miejscach nocą jestem po raz pierwszy,
niesamowite. Kiedyś raz byłem tu wieczorem, zawsze jednak tylko podczas dnia....dziś przeżywam te miejscowości
w ciemnościach pierwszy raz...nie ma tu dosłownie nikogo.
jest pogodnie, ale też jest mi zimno, normalnie zimno, chłód odczuwam oczywiście jedynie na zjazdach.
w Istebnej na ostatnim wzniesieniu przed zjazdami do Wisły zatrzymuję się, schodzę z roweru i siadam
przy stolikach jakiegoś baru, nie dlatego aby odpocząć...właśnie sms- uje do mnie kurier, zachciało mu się ze mną pisać,
o takiej porze dnia :) po trzeciej nad ranem, albo w nocy :)
a teraz zbliża się godzina czwarta nad ranem.
Jest bezpiecznie, ale tak trochę szkoda, że będę musiał teraz kilka ładnych kilometrów zjeżdżać do Wisły, na samą myśli robi mi się jeszcze zimniej, wiem jednak, że to będzie po raz ostatni, że już takich nocy jak tu i w drodze do Zakopanego na tym RAP- ie z pewnością nie będzie. wszystko fajnie, ale trzeba jednak zjechać.
Udało mi się oczywiście dojechać do Wisły, gdzie zatrzymałem się na pierwszym lepszym Orlenie.
na śniadanie było za wcześnie, ale herbata jak najbardziej na tak, pijąc ją nawet się nie rozebrałem, nie zdjąłem kominów z twarzy...
tak było mi zimno.
a potem? a potem było już po piątej, a wraz z tą godziną urodził się nowy kolejny piękny dzień....
szkoda tylko, że jakoś nie lubię tej drogi, która wyłania się teraz przede mną...Cieszyn, Racibórz, wszystko teraz
będzie proste, tak płaskie i proste, że po prostu jedyną fajną rzeczą teraz dla mnie jest tylko to, że jestem tu tak wcześnie, jak nigdy dotąd,
ale...przed samochodami i tak nie uciekłem, były wszędzie, przy mnie, za mną, obok mnie, przede mną, nade mną, dosłownie wszędzie....tragedia.
Ruch zmniejszył się dopiero za Raciborzem na Krowiarkach...tu zaczęły powstawać kolejne moje miejsca, tylko te miejsca gdzie zawsze się zatrzymuję, w których leżę, jem....wszystko to samo, od wielu lat, jest ich mnóstwo.
Nadal jadę sam, od samej Milówki, aż do teraz, aż do końca dzisiejszego dnia na trasie nie zobaczę nikogo z mojego ultra.
Tak, to dla mnie jest bardzo ważne, te miejsca właśnie, miejsca oddalone od mojego
codziennego życia teraz stają się bliższe od tego, co widzę każdego dnia przed domem.
Bo tu nie chodzi o kilometry, lecz o dystans emocjonalny. Każdy mój powrót w te miejsca to moje
spotkanie z początkami mojego świata rowerowego, chwilami, które nadal we mnie żyją.
Nie muszę ich widzieć codziennie, by były dla mnie ważne.
po południu jestem już w Głuchołazach...słuchajcie, w tym roku na rowerze jestem już tutaj po raz trzeci,
a to miejscowość odległa od elbląga o jakieś....550 km, a ja zawsze przyjeżdżam tu z domu rowerem.
Każdy powrót w te miejsce to moje spotkanie z tym, kim byłem, co kocham, spotkanie z tym, co wciąż we mnie żyje,
bo ja tutaj przez wiele lat zostawiałem mnóstwo wspaniałych pozytywnych emocji.
To miejsce, miejscowość Głuchołazy, ma w sobie jakąś magię, nieustannie potrafi inspirować i przypominać
każdy dzień spędzony tutaj w przeszłości. Zawsze się tu zatrzymuję, na chwilę, na kilkanaście minut, na godzinę, na noc.
Czasem wystarczy mi jedno spojrzenie, czasem muszę tu zasnąć, aby poczuć, że znowu jestem u siebie.
Głuchołazy zostały ostatnio dotknięte powodzią, Trudno mi opisać, jak bardzo mnie to poruszyło bo to miejsce nie jest dla mnie
tylko punktem na mapie, to miejsce to kawałek mojego serca. Kilka ulic, każdy widok niosą za mną wspomnienia, spokój i radość.
Widząc zdjęcia zalanych ulic, domów, terenów, które znam tak dobrze, a które teraz widziałem dziś jeszcze nie uporządkowane...
wywołują we mnie ogromny smutek.
Myślami jestem z mieszkańcami, którzy muszą na co dzień mierzyć się z rzeczywistością.
W restauracji właścicielce powiedziałem, że widząc takie Głuchołazy...płakać mi się chce bo nie mogę im pomóc, a pani mnie po tych słowach przytuliła...
Wyjechałem stąd z nadzieją, że to miejsce, tak pełne uroku i ducha, podniesie się z tej tragedii, że znów będzie tętnić życiem.
Wyjechałem z wdzięcznością za wszystkie chwile, które mogłem tu przeżyć.
Na kolejnym punkcie kontrolnym w Złotym Stoku zalogowałem się dziesięć sekund przed godziną 16.
Skorzystałem ze wszystkich dobroci, po czym wjechałem w przepiękne tereny Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego...
Lądek Zdrój, Stronie Śląskie, Sienna, Idzików, Wilkanów i Międzylesie....na szczycie którego zasnąłem szczęśliwy.
musiałem tu zasnąć.
Przejechałem już blisko 1600 km, jadę sam w pięknym stroju Race Around Poland i mam pełną świadomość tego, że jestem obserwowany,
że ktoś mi kibicuje i pilnuje każdego miejsca w którym jestem. Dzisiejszy dzień kończę w Międzylesiu.
Dobranoc... jutro tez będę jechał :)

piąty dzień ultramaratonu za mną.
jest wspaniale, bo ja naprawdę tu jestem :)
- DST 115.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
RAP wspomnienia
Środa, 6 sierpnia 2025 · dodano: 06.08.2025 | Komentarze 3
100 wheeler15 wigry 3
wspomnienia Race Around Poland 2025,
czyli, co najbardziej zapamiętałem.
jest dzień 01 lipca, wtorek.
Z Czorsztyna wyjeżdżam dopiero o 1 w nocy...Jacek Zieliński, który ze mną spał jest już
od godziny na trasie...świadomie nie wyjechałem z nim, choć i tak przecież nie mogłem.
w tych miejscach nie chciałem mieć ani przed sobą, ani za sobą dosłownie nikogo...
te miejsca, aż do podjazdu na Łapszankę...to, to wszystko jest całkowicie moje.
Jest pięknie, nie pada, jest normalnie zimno, ciemno, i głęboko cicho....początkowo zjazdy, a potem już tylko wspinaczka.

sam podjazd na Łapszankę oczywiście nie jest wymagający, ale ta dzisiejsza cisza i bliskość pozamykanych domów
w których wszyscy śpią...to jest to, co lubię, no i dzwoneczki owieczek na pastwiskach, które dzięki temu wszystkiemu
bardzo dobrze były dla mnie słyszalne, uwielbiam to. Na samej górze w dzień miałbym przepiękny widok, dziś w zamian za to
na trasie nie mam nikogo...choć na zjazdach jadąc przy blisko wybudowanych obok drogi domów miałem
oczywiście obawy, mnóstwo obaw, że coś nagle wyskoczy, jakieś zwierzę.
Te zjazdy trochę popsuły atmosferę dzisiejszej nocy...były piękne, na nich dało się rozwinąć dość konkretną szybkość.
I to spowodowało, że było potężnie zimno, nie tylko mi oczywiście....choć tej nocy tutaj to tylko byłem chyba ja i właśnie Jacek,
który kilka kilometrów jechał przede mną.
a więc, było bardzo zimno, choć w południe temperatura w tych miejscach przekraczała 30 stopni Celsjusza,
taka różnica temperatur...Jacka dogoniłem w pobliskiej Białce Tatrzańskiej tylko dlatego, że nie miał rękawiczek z długimi palcami.
( zatrzymywał się, szukał rękawiczek na stacjach paliw ).
Po godzinie trzeciej w nocy było w tych miejscach zimno podczas jazdy na płaskim terenie, zjazdy to zimno tylko potęgowały.
Aż do Głodówki na trasie byłem blisko Jacka, jechaliśmy w przepisowej odległości, obok siebie chwilami byliśmy tylko na szczytach bo
w tych miejscach jest sterta podjazdów...na bliskim MRDP wszystkie te miejsca zostaną ominięte.
Te wszystkie kilometry tutaj to piękna sprawa, zwłaszcza nocą, kiedy praktycznie ruch samochodowy nie istnieje,
a widoki w chwilach gdy słońce zaczynało się budzić....góry mamy naprawdę przepiękne.
Te blisko 100 km od Czorsztyna, aż do Zakopanego to wymagający odcinek RAP- u, mi osobiście znany
doskonale, trzy dni czekam na tę część trasy. Nadmienię, że na RAP- ie po raz pierwszy jestem tu nocą...nadal jadę
na swój rekord, choć o rekordzie wtedy nie myślałem w ogóle.
Górskie podjazdy ? dla mnie to czysta przyjemność. Każdy kilometr w górę to widok wart każdego obrotu korby, nawet nocą.
Kocham to uczucie, gdy szczyt jest tuż przede mną, a po jego przejechaniu jest sterta innych.
Nie są dla mnie żadną przeszkodą, są nagrodą za wiele miesięcy jazdy pod domem.
zawsze wjeżdżam w nie z uśmiechem.
Czym są dla mnie góry ?...byłem, wjechałem, się zakochałem.
Mój rower, moje góry, moje myśli...bez gór nie istnieję.
Na mojej ukochanej Głodówce w schronisku zjadłem z Jackiem wyśmienite śniadanko...
taki mieliśmy widoczek :)

z Głodówki wyjechałem chwilę przed Jackiem....na trasie zobaczymy się tylko zaledwie dwukrotnie.
Była już chyba 8 nad ranem...lecę teraz na Zakopane.
aż do kolejnego PK w Jeleśnej będę całkowicie sam na trasie.
to odcinek bardzo łatwy, wystarczy go przejechać....
teraz właśnie z tego właśnie powodu podczas jazdy zaczynam trochę rozmyślać.
Rozmyślać o tym, co było i o tym, co może być...i jakoś czuję się lżejszy niż wtedy,
kiedy byłem na starcie...nie ma już ciszy, rozjaśniło się i zrobiło się bardzo gorąco.
Teraz mam jakoś czas dla siebie, czas i przestrzeń do refleksji.
Bo pierwsze zadanie RAP-u wykonałem...a teraz chce mi się jeszcze więcej,
nie mogę co prawda być jeszcze bardziej cierpliwym, bardziej obecnym, chciałbym być
natomiast bardziej wdzięcznym za to, że tu jestem...za to, że byłem tu i rok temu, i dwa, i trzy lata temu,
za to, że jestem w tych miejscach również na innych ultramaratonach...za to, że w ogóle jadę tak samo dziś,
jak i siedem lat temu w dniach zaraz po wypadku.
Bo po tamtym wypadku nic nie było pewne. Ale dziś, gdy tu znowu jestem, czuję właśnie wdzięczność, większą
niż kiedykolwiek. Każda chwila, każdy kilometr to dowód dla Was, że moje ciało się nie poddało.
Byłem połamany, ale rower poskładał mnie w całość...narodziła się nowsza wersja mnie,
bardziej świadomego i bardziej obecnego.
W PK w Jeleśnej wjeżdżam dokładnie siedemnaście sekund przed godziną 13.
Nagroda za tak wczesny przyjazd ?...obiad z Kurierem, którego tu widzę na trasie po raz ostatni.
Jestem już na kilometrze nr 1180.
Na punkcie jest wspaniale, dużo nas tu było. Spędziłem tu mnóstwo czasu, chyba nawet ze cztery godziny,
wyjechałem samotnie po południu mając w głowie Bielsko Białą, a może nawet okolice Żywca.
na tym odcinku trasy znowu była sterta podjazdów, to dobrze, ale z minusem. W poprzednich edycjach
najwcześniej wyjechałem stąd o północy...widzicie więc różnicę, dziś moim utrapieniem były samochody na trasie,
bo był dzień.
Ale mimo wszystko uwielbiam i tą część RAP- u, choć nocą i wczesnym rankiem jest tutaj zdecydowanie lepiej,
jakoś lepiej się czułem wtedy...no, ale widzieć na RAP- ie Bielsko za dnia to zupełnie inna sprawa :)
Jest wspaniale, nie zmieniam swojego ubranka, jeszcze go nie prałem na trasie.
( wyprzedzając fakty napiszę, że nie wypiorę go aż do mety ).
Nic mnie nie uwiera, jest mi albo normalnie zimno, albo za gorąco, jest wspaniale...bo rower jedzie sprawnie.
Jestem normalnie zmęczony, nic mnie nie boli, nie mam żadnych otarć, tyłek mnie nie boli, nie smaruję się oczywiście.
Nie zawsze jem i piję tylko to, co lubię, ale mój organizm brał to pod uwagę, zaakceptował to, więc teraz się nie buntuje.
mam nadzieję tylko, że moi bliscy wiedzą doskonale, gdzie się teraz znajduję.
Dojechałem w dniu dzisiejszym aż do Milówki, po godzinie 20- tej.
Tu zamówiłem nocleg i...spokojnie czekałem na Jacka.
Po raz pierwszy na trasie kupiłem stertę ( dosłownie ) swoich ulubionych słodyczy i napoi.
Dacie wiarę, że w sklepie dostałem wszystko to, co uwielbiam ? normalnie w drodze ze sklepu do hotelu co chwilę coś wypadało
mi z kieszeni i spod koszulki...tyle tego było :)
Wcześniej przez chwilę myślałem o tym, że może byłoby lepiej dojechać dzisiaj aż do Wisły, ale przecież to słodkie uczucie
właśnie by mnie ominęło. Moim obowiązkiem było nagrodzić ciało.
Jacek przyjeżdżając do mnie po prostu mnie obudził wyznaczając mi porę, czas do wyjazdu,
tak się umówiliśmy....ale o tym napiszę już jutro bo Jacek przyjechał do Milówki dwie godziny po północy,
a dzień kończy się o północy.
życie jest trudne, zawsze szukałem czegoś, co by je odmieniło
i nadało mu jakieś znaczenie...rower, to jest to.
czwarty dzień ultramaratonu za mną.
jest wspaniale, bo ja naprawdę tu jestem :)
- DST 110.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
RAP wspomnienia
Wtorek, 5 sierpnia 2025 · dodano: 05.08.2025 | Komentarze 1
110 wheelerwspomnienia Race Around Poland 2025,
czyli, co najbardziej zapamiętałem.
jest dzień 30 czerwca poniedziałek.
Dokładnie jest północ bo dzień zawsze zaczyna się o północy.
Wetlina, oficjalnie jestem już na 633 km.
...z cienia PRL-u wychodzę grzecznie samotnie, po ciemku, z rowerem, mówiąc cichutko "cześć"
wszystkim tu jeszcze przebywającym, którzy albo jedzą, albo zaraz położą się spać, albo
pewnie wyjadą zaraz za mną...inni śpią, pozostali jeszcze tutaj nie dojechali, a liderzy są dużo przede mną.
spojrzałem tylko jeszcze przez chwilę na ślad, czy ktoś jest może nie daleko przede mną...nie było, wspaniale.
wyjechałem.
Gdybym tu mieszkał to takich chwil, jaka zaczęła się dla mnie od początku dzisiejszego dnia przeżywałbym więcej i częściej.
Bo tego się nie da opisać, ani nie można tych obrazów utrwalić na zdjęciach....nie nagra się ani jednej minuty tej tak głęboko głośnej ciszy,
która istniała w tej właśnie dla mnie chwili w Bieszczadach. Totalne pustkowie, przeogromna cisza... kiedyś obawiałem się takich nocy
ponieważ ani trochę nie znałem tych miejsc, teraz jest odmiennie, nie jestem tu u siebie, może i dobrze bo ja muszę tęsknić za czymś
za kimkolwiek...byłem tu już mnóstwo razy, ale nie napiszę że jestem u siebie, ale napiszę, że te miejsca są moje.
jest cieplutko, a deszcz padał chwilami...nic, nikogo, żadnych zwierząt...Cisna, Majdan. Jest ciemno.
pierwszy raz zatrzymałem się w Komańczy po przejechaniu ponad 55 kilometrów, zawsze tu się zatrzymuję...Bieszczady, szczęście tu i teraz, na przystanku autobusowym, na środku skrzyżowania w totalnym pustkowiu....cały Elbląg, cały Świat który pędzi sobie śpi, a ja cieszę się Bieszczadami :) niesamowite uczucie. Bieszczady uczą zatrzymania.
Od dzisiaj już chyba wszyscy jesteśmy w górach, nareszcie jest we mnie motywacja do jazdy.
czasami z kimś tasowałem się na trasie, choćby z Czechami, którzy jechali we dwójkę...zawsze było tak, że na prostej i na zjazdach byłem doganiany, wyprzedzano mnie, odpływałem natomiast na podjazdach...przynajmniej tym, którzy tu starali się jechać przy mnie.
Nic mnie nie boli, normalnie jestem zmęczony, jest gorąco, pięknie, jak na lato ubrany jestem oczywiście grubo, ale to nic, to jest mój styl, bez bagażu...tylko kurtki nie mam założonej na sobie...cały czas jestem w pięknym stroju Race Around Poland.
Najbardziej z dzisiejszego dnia zapamiętałem Przysietnicę od której zaczynały się dzisiaj największe przewyższenia.

na RAP- ie byłem już tu przed deszczem, w trakcie ulewy i zaraz po jej zakończeniu....a dzisiaj było wyjątkowo słonecznie.
i bardzo dobrze bo nie lubię tutejszych zjazdów z uwagi na ostre zakręty i słabą jakoś podłoża dróg, wyśmienicie jest tylko pod górkę.
a potem ?
Potem jeszcze była wspaniała przełęcz Knurowska na której górze zobaczyłem po raz kolejny, a dziś po raz pierwszy...przepiękne Tatry.
w takich chwilach powinno się natychmiast zatrzymać i...ale cóż zrobić, jak od tego miejsca droga stromo w dół prowadzi do mety dzisiejszego dnia.
jestem tu wczesnym wieczorem, nigdy przedtem nie byłem w tych miejscach na RAP- ie tak wcześniej, jak dziś.
ogólnie codziennie jestem szybciej w swoich miejscach, nie wywołuję w sobie jednak z tego powodu żadnych dodatkowych emocji.
poczuć w sposób właściwie RAP to moim zdaniem...nie czuć go w ogóle. Moim zadaniem jest tu wyłącznie być, we wskazanych miejscach we właściwym czasie...zamiast obsesyjnie myśleć o nabijaniu kilometrów należy się skoncentrować wyłącznie na radości z udziału w Race Around Poland...z precyzją chirurgiczną oczywiście, zachowując spokój, pełne opanowanie, koncentrację.
Ekscytacja ? tak, ale wyłącznie wtedy, gdy ukierunkowana jest na Twoje działanie, a nie na rozchwianie.
przed punktem kontaktowym w Czorsztynie, który jest już dla mnie naprawdę blisko zatrzymuje się jeszcze w ulubionym barze, gdzie spożywam pierwszą część mojej dzisiejszej kolacji....a widok mam taki :

Do Czorsztyna wjechałem dokładnie o godzinie 19:15 z przebiegiem 965 kilometrów.
żadnych przepaków, nic. w punkcie jest już mój ulubiony kolega Jacek Zieliński z Warszawy, zbieg okoliczności ? :) ....wspólnie spożyliśmy
drugą część mojej kolacji, razem też będziemy spać w jednym łóżku typu "małżeńskie", które było bardzo wygodne,
no bo przecież noc spędziliśmy całkowicie za darmo na koszt Organizatora Remka Siudzińśkiego w klasowym hotelu ECO Active Resort.
Jadę już RAP po raz piąty, a mimo to każdy kolejny traktuję w sposób nade wyjątkowy, każdy jest moim marzeniem,
takim, jak gdybym dotychczas żadnego z nich nie ukończył.
A więc, Marzenia się spełniają, jestem w miejscu, gdzie dziś rowerowo chciałem być.
i to miejsce mi mówiło szeptem: ...Robert, dobrze że tu jesteś".
uwierz mi, że w takich chwilach zapomina się o wszystkim...
to miejsce to przestrzeń na którą czekałem, a wjazd na punkt kontrolny był chwilą, której nie oddam za nic.
Myśli nagle ode mnie odpłynęły jak liście na wodzie.
Byłem tylko ja, jak drzewo zakorzenione w chwili,
niepotrzebujące niczego więcej.
trzeci dzień ultramaratonu za mną.
jest wspaniale, bo ja naprawdę tu jestem :)
- DST 115.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
RAP wspomnienia
Poniedziałek, 4 sierpnia 2025 · dodano: 04.08.2025 | Komentarze 1
100 wheeler15 wigry 3
wspomnienia Race Around Poland 2025,
czyli, co najbardziej zapamiętałem.
jest dzień 29 czerwca, niedziela, kilka minut po północy.
właśnie wjechałem do punktu kontaktowego, zjadłem coś, nie kąpałem się bo zbyt zimna woda była.
był czas na rozmowy, a jak, zwłaszcza że Kurier chodząc w klapkach dopiero przygotowywał się do snu.
ja też zasnąłem, na leżaku. to wszystko.
w stroju Race Around Poland wyjeżdżam z miejscowości Mircze,
wcześnie nad ranem, o 5 nad ranem.
dzień jest ładny, pusto na drodze...cel numer jeden dzisiejszego dnia to oczywiście
tradycyjnie ( po raz piąty zawsze w tym samym miejscu ) śniadanie na stacji paliw orlen w miejscowości Tomaszów Lubelski,
a potem...obiad w Przemyślu, a potem....moje wspaniałe kochane góry.
dla mnie Race ARound Poland zaczyna się właśnie tutaj. W Przemyślu.
Być ponownie, w tym roku ponownie tutaj być, w pięknej pogodzie, podjazdach, zjazdach...
tak, z dzisiejszego dnia to góry najbardziej zapamiętałem....coś pięknego.
padało, ale nie lało, było potężnie gorąco i smacznie, do Przemyśla nawet pod silny wiatr.
Kolacji w Caryńskiej w Ustrzykach
Górnych nie zjadłem z uwagi na zmianę menu, ale mimo wszystko zatrzymałem się tutaj na kilka minut,
tak żeby sobie posiedzieć i powspominać choćby nie dawny BB Tour na pierwszym rowerze chicago.
w ogóle zatrzymuję się w wielu miejscach na drodze, na skrzyżowaniach, na wybranych przystankach, miejscach
moich wspomnień, jest ciepło, więc kładę się z jedzeniem zawsze tam, gdzie kładłem się dotychczas.
bo ja jestem niewolnikiem wspomnień. Wspomnienia tak, ale bez wyznaczania kierunku jazdy.
Tak, pamiętam, ale jadę dalej.
Góry, wspaniałe góry, dla wielu kłopot, a ja bez nich zwyczajnie nie istnieję.

w Wetlinie na PK byłem trochę za wcześnie, niż zwykle...ale za to kolacja była tam
w iście wyśmienitym składzie...z Kurierem i Kotem. jest wspaniale.
zasnąłem w jednym z pokoi na jakimś materacu, w opakowaniu,
tu wykąpałem się. skoro przyjechałem tu wcześniej niż zwykle to i plan wyjazdu się dla mnie przyśpieszył,
postanowiłem być tu dokładnie do północy dzisiejszego dnia.
dzisiejszy dzień to początek gór.
Nie jadę tu, by się zmierzyć ze sobą, zmierzyć z innymi,
jadę tu by być częścią Race Around Poland, góry nie są dla mnie żadną przeszkodą.
Nie mogą być, skoro zawsze tęsknię za nimi wykorzystując każdą chwilę, aby tylko w nie wjechać.
Rower identycznie, nie walczy, sprawnie jedzie, nie z wysiłku, z radości.
a więc, drugi dzień ultramaratonu za mną.
jest wspaniale, bo ja naprawdę tu jestem :)
- DST 91.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
RAP wspomnienia
Niedziela, 3 sierpnia 2025 · dodano: 03.08.2025 | Komentarze 1
91 chicagowspomnienia Race Around Poland 2025,
czyli, co najbardziej zapamiętałem.
jest dzień 28 czerwca, dokładnie o godzinie 11:27 wystartowałem "ostro: z miejscowości Obórki
k. Warszawy. bez wsparcia, solo.
pogodowo jest pięknie, czyli słonecznie i upalnie.
Jestem z rowerem szosowym Giant advanced.
ubrany jestem w podkoszulkę z długim rękawem oraz na sobie na raz mam założone dwie koszulki
z krótkim rękawem ( ciekawe dlaczego ? ), spodenki mam krótkie z nogawkami, które już mam na sobie założone pomimo upału.
na głowie i na szyi po jednym kominie, na dłoniach krótkie rękawiczki, w kieszeni dodatkowo te z długimi palcami.
No i cienka kurtka przeciwwiatrowa w kieszeni. zero powerbank, bez ochraniaczy na buty. kask i okulary. to wszystko.
na trasie będzie 12 miejsc z przepakami...swoich nie zabrałem z uwagi na fakt, że będę miał wszystkie nowe naklejki, którymi
tradycyjnie obkleję ścianę w piwnicy.
wystartowałem i do północy dojechałem aż do miejscowości Mircze ( 346 km ), choć równo o 12 w nocy jeszcze nie dojechałem do punktu kontaktowego, zabrakły mi 2 km. To był rekordowy mój przejazd na RAP, dotychczas na tym ultra o północy nigdy nie byłem w tym miejscu.
Nie ukrywam, wszystkim silnie wiało w plecy od samego startu, aż do końca dnia. Bo dzień zawsze kończy się o północy.
Mało, w okolicy miejscowości Dorohusk, jakoś na 280 km miałem jeszcze średnią 30 km/h, ogólnie wyniosła ona dzisiejszego dnia
ponad 29 km/h....w następnych dniach już o nią nie dbałem, nie było tak fajnie.
Cóż zapamiętałem z dzisiejszego dnia ?...otóż, najbardziej zapamiętałem wczorajszą odprawę techniczną.

To dla mnie jest najważniejszy rowerowy dzień każdego roku, już od pięciu lat.
Wchodzisz do auli wilanowskiej, a w niej albo już są, no właśnie, albo za chwilę będą
te osoby, które dla mnie rowerowo mają ogromne znaczenie w świecie rowerowym....
najpiękniejsze jest to, że jesteśmy obok siebie przez dłuższy czas, rozmawiamy, żartujemy i słuchamy tak,
jakby jutro nic się ważnego nie miało wydarzyć, a przecież już jutro wystartujemy w najdłuższym polskim ultra.
O tych chwilach nie napiszę nic więcej, pisać i rozmawiać o tym mógłbym godzinami.
mam wszystko w sobie na wiele wiele lat, na samym dnie swojego serca.
a w auli z elbląga jestem tylko ja.
...a pierwszy dzień ultra, jak to dzień, nie można mieć podczas niego w sobie żadnych emocji,
ten dzień zwyczajnie trzeba przejechać płynnie, powtarzam, bez żadnych emocji bo one dopiero mogą być później.
Dlatego się ubieram i rower mam ubrany w taki sam sposób jak pod domem.
to taki dzień chirurgiczny...zrób swoje w sposób bardzo dobry bez wykrzywionych min i jakichkolwiek zakłopotań.
te ponad 300 km nie może robić na nikim żadnego wrażenia, ani te godziny aż do północy, nic a nic.
to musi być najzwyklejszy dzień twojego życia bo inaczej nigdy to się nie uda.
mało, ja nawet dwa razy w sobie sporo się uśmiechnąłem przy dwóch spotkaniach z kolarzami, których
na trasie podczas wyprzedzania widziałem po raz pierwszy w życiu...dwukrotnie koledzy spytali mnie,
czy jadę na 300, czy na może na 900 km ?...nikt mnie nie musi znać, ale pytania mimo wszystko należy zadawać ostrożnie.
może zmylił ich mój bagaż ?, którego przecież nie miałem. pewnie tak.
a więc, pierwszy dzień ultramaratonu za mną.
jest wspaniale, bo ja naprawdę tu jestem :)
- DST 51.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
RAP wspomnienia
Sobota, 2 sierpnia 2025 · dodano: 02.08.2025 | Komentarze 0
51 chicago....skoro nie mogę dojechać do 30000 km,
to od jutra zacznę pisać.
Od jutra opiszę to, co najbardziej zapamiętałem z Race Around Poland 2025.







- DST 105.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
Daleko za Księżycem
Piątek, 1 sierpnia 2025 · dodano: 01.08.2025 | Komentarze 0
80 wheeler25 wigry 3
zdjęcie jest nocne, ale najpiękniej jest rano,
kiedy jeszcze nic się nie stało.

... nie wyjeżdżam o 5 nad ranem.
godzinę później, nie mogę się zebrać,
Kiedy jeżdżę żebro mnie nie boli,
nocą jednak praktycznie nie śpię.
śpię w dzień, ale nie rano.
- DST 109.00km
- Sprzęt GIANT ANTHEM 3
- Aktywność Jazda na rowerze
KOSMOS, mój KOSMOS
Czwartek, 31 lipca 2025 · dodano: 31.07.2025 | Komentarze 0
84 wheeler25 wigry 3
W Kosmosie przejechałem już 641 tysięcy 344 kilometry
wszystkie moje rowery mają przejechane 681 tysięcy 655 kilometrów
rowery:
1) szosowy GIANT tcr ma 200 tysięcy !! - 29,4%
2) szosowy WHEELER route ma 186 tysięcy 334 km - 27,3%
3) górski GIANT terrago ma 160 tysięcy 001 km - 23,5%
4) szosowy GIANT advanced ma 73 tysiące 695 km - 10,8%
5) szosowy GIANT propel ma 30 tysięcy 688 km - 4,5%
6) górski GIANT anthem ma 15 tysięcy 433 km - 2,3%
7) kultowe WIGRY 3 ma 12 tysięcy 899 km - 1,9%
8) pierwszy GIANT Chicago 1 tysiąc 600 km - 0,2%
9) miejski NEXTBIKE ma 1 tysiąc 005 km - 0,1%
dni tygodnia:
1) SOBOTA: 113.966 km- 17,8%
2) NIEDZIELA: 106.001 km- 16,5%
3) poniedziałek: 88.454 km- 13,8%
4) środa: 85.058 km- 13,3%
5) wtorek: 83.519 - 13,0%
6) czwartek: 82.663 km- 12,9%
7) piątek: 81.683 km- 12,7%
miesiące:
1) MAJ: 61.827 km - 9,6%
2) CZERWIEC: 61.141 km - 9,5%
3) sierpień: 59.741 km - 9,3%
4) marzec: 59.494 km- 9,3%
5) lipiec: 58.977 km - 9,2%
6) kwiecień: 56.151 - 8,8%
7) październik: 55.747 - 8,7%
8) wrzesień: 49.911 km- 7,8%
9) listopad: 47.826 km- 7,5%
10) styczeń: 46.206- 7,2%
11) luty: 45.488 km- 7,1%
12) grudzień: 38.835 km- 6,0%
pory roku:
1) LATO: 179.862 km - 28,0%
2) WIOSNA: 177.469 km - 27,7%
3) jesień: 153.484 km- 23,9%
4) zima: 130.529 km- 20,4%
konstelacja gwiazd 3396- 4935- 5791- 6771
asteryzm 7965
1 miejsce) 2016 czerwiec - 10000 km
2 miejsce) 2018 listopad - 6224 km
3 miejsce) 2015 maj - 6032 km
4 miejsce) 2024 lipiec - 5700 km
5 miejsce) 2024 maj - 5634 km
6 miejsce) 2023 lipiec - 5536 km
7 miejsce) 2017 sierpień - 5533 km
8 miejsce) 2018 kwiecień - 5528 km
9 miejsce) 2018 październik - 5448 km
10 miejsce) 2024 grudzień - 5410 km
11) 2018 maj - 5409 km
12) 2020 październik - 5332 km
13) 2021 sierpień - 5329 km
14) 2025 lipiec - 5264 km
15 2023 grudzień - 5216 km
16) 2020 kwiecień - 5215 km
17) 2019 czerwiec - 5205 km
18) 2024 marzec - 5200 km
19) 2023 październik - 5116 km
20) 2019 maj - 5115 km
21) 2014 maj - 5114 km
22) 2018 marzec - 5040 km
23) 2025 styczeń - 5036 km
24) 2020 maj - 5031 km
25) 2024 sierpień - 5001 km
26) 2014 czerwiec - 5000 km
27) 2019 kwiecień - 4962 km
28) 2017 lipiec - 4936 km
29) 2020 marzec - 4905 km
30) 2017 październik - 4875 km
31) 2014 listopad - 4835 km
32) 2018 wrzesień - 4831 km
33) 2021 czerwiec - 4709 km
34) 2018 sierpień - 4707 km
35) 2019 marzec - 4695 km
36) 2017 marzec - 4666 km
37) 2022 lipiec - 4623 km
38) 2015 październik - 4584 km
39) 2024 kwiecień - 4577 km
40) 2014 marzec - 4566 km
41) 2015 czerwiec - 4520 km
42) 2017 styczeń - 4515 km
43) 2023 sierpień - 4505 km
44) 2024 luty - 4501 km
45) 2016 marzec - 4500 km
46) 2023 kwiecień - 4431 km
47) 2015 sierpień - 4402 km
48) 2014 październik - 4400 km
49) 2020 czerwiec - 4389 km
50) 2014 wrzesień - 4368 km
51) 2019 sierpień - 4329 km
52) 2025 maj - 4300 km
53) 2018 czerwiec - 4295 km
54) 2014 kwiecień - 4280 km
55) 2017 luty - 4247 km
56) 2024 styczeń - 4238 km
57) 2014 sierpień - 4217 km
58) 2015 lipiec - 4213 km
59) 2020 sierpień - 4186 km
60) 2012 maj - 4175 km
61) 2025 kwiecień - 4143 km
62) 2013 sierpień - 4142 km
63) 2014 lipiec - 4101 km
64) 2024 wrzesień - 4100 km
65) 2020 listopad - 4097 km
66) 2015 marzec - 4095 km
67) 2020 lipiec - 4088 km
68) 2016 luty - 4074 km
69) 2017 listopad - 4069 km
70) 2020 grudzień - 4047 km
71) 2025 czerwiec - 4043 km
72) 2018 luty - 4029 km
73) 2012 lipiec - 4026 km
74) 2012 czerwiec - 4018 km
75) 2018 styczeń - 4015 km
76) 2011 wrzesień - 4005 km
77) 2023 kwiecień - 4002 km
78) 2023 listopad - 4001 km
79) 2021 maj - 4000 km
80) 2016 kwiecień - 3965 km
81) 2016 maj - 3894 km
82) 2020 wrzesień - 3891 km
83) 2012 październik - 3845 km
84) 2016 grudzień - 3833 km
85) 2015 wrzesień - 3805 km
86) 2021 lipiec - 3745 km
87) 2012 kwiecień - 3739 km
88) 2013 maj - 3731 km
89) 2017 grudzień - 3727 km
90) 2019 lipiec - 3714 km
91) 2023 wrzesień - 3665 km
92) 2011 czerwiec - 3660 km
93) 2016 styczeń - 3642 km
94) 2021 kwiecień - 3640 km
95) 2025 marzec - 3636 km
96) 2017 wrzesień - 3593 km
97) 2014 luty - 3554 km
98) 2024 październik - 3547 km
99) 2022 marzec - 3530 km
100) 2016 sierpień - 3520 km
101) 2015 listopad - 3501 km
102) 2012 sierpień - 3500 km
103) 2013 październik - 3467 km
104) 2012 wrzesień - 3453 km
105) 2019 wrzesień - 3422 km
106) 2015 grudzień - 3319 km
107) 2019 luty - 3301 km
108) 2014 styczeń - 3300 km
109) 2011 lipiec - 3241 km
110) 2011 sierpień - 3239 km
111) 2011 maj - 3230 km
112) 2011 kwiecień - 3216 km
113) 2011 październik - 3205 km
114) 2024 listopad - 3200 km
115) 2022 wrzesień - 3195 km
116) 2021 marzec - 3193 km
117) 2019 październik - 3166 km
118) 2015 styczeń - 3163 km
119) 2022 sierpień - 3131 km
120) 2025 luty - 3100 km
121) 2012 marzec - 3084 km
122) 2015 luty - 3067 km
123) 2021 listopad - 3049 km
124) 2020 luty - 3048 km
125) 2023 marzec - 3030 km
126) 2016 listopad - 3029 km
127) 2021 październik - 3017 km
128) 2015 kwiecień - 3010 km
129) 2022 luty - 3009 km
130) 2024 czerwiec - 3004 km
131) 2023 styczeń - 3002 km
132) 2016 październik - 3000 km
133) 2013 kwiecień - 3000 km
134) 2012 listopad - 2900 km
135) 2022 styczeń - 2864 km
136) 2017 czerwiec - 2839 km
137) 2013 czerwiec - 2830 km
138) 2020 styczeń - 2800 km
139) 2011 marzec - 2764 km
140) 2022 październik - 2745 km
141) 2021 wrzesień - 2739 km
142) 2021 grudzień - 2602 km
143) 2013 marzec - 2590 km
144) 2012 styczeń - 2577 km
145) 2016 wrzesień - 2576 km
146) 2022 listopad - 2500 km
147) 2011 listopad - 2470 km
148) 2012 luty - 2457 km
149) 2022 kwiecień - 2445 km
150) 2013 lipiec - 2427 km
151) 2019 styczeń - 2318 km
152) 2012 grudzień - 2302 km
153) 2013 wrzesień - 2268 km
154) 2021 styczeń - 2266 km
155) 2014 grudzień - 2265 km
156) 2021 luty - 2230 km
157) 2022 maj - 2160 km
158) 2023 luty - 2100 km
159) 2013 listopad - 2045 km
160) 2019 grudzień - 2022 km
161) 2019 listopad - 1906 km
162) 2022 czerwiec - 1712 km
163) 2018 lipiec - 1685 km
164) 2016 lipiec - 1678 km
165) 2011 styczeń - 1458 km
166) 2011 luty - 1438 km
167) 2022 grudzień - 1396 km
168) 2013 luty - 1333 km
169) 2013 grudzień - 1231 km
170) 2011 grudzień - 1074 km
171) 2013 styczeń - 1012 km
172) 2023 czerwiec - 917 km
173) 2018 grudzień - 391 km
174) 2017 kwiecień - 0 km
175) 2017 maj - 0 km
1 miejsce - 24 sierpnia - 3300 km
2 miejsce - 25 sierpnia - 3264 km
3 miejsce - 22 sierpnia - 2983 km
4 miejsce - 26 sierpnia - 2907 km
5 miejsce - 03 maja - 2800 km
6 miejsce - 23 sierpnia - 2783 km
7 miejsce - 25 lipca - 2780 km
8 miejsce - 24 lipca - 2730 km
9 miejsce - 01 maja - 2693 km
10 miejsce - 20 sierpnia - 2582 km
11) 04 czerwca - 2580 km
12) 21 sierpnia - 2580 km
13) 08 maja - 2560 km
14) 25 kwietnia - 2500 km
15) 11 czerwca - 2450 km
16) 26 marca - 2450 km
17) 27 sierpnia - 2422 km
18) 07 czerwca - 2403 km
19) 13 kwietnia - 2400 km
20) 28 marca - 2400 km
21) 18 kwietnia - 2390 km
22) 02 sierpnia - 2349 km
23) 13 maja - 2337 km
24) 31 maja - 2310 km
25) 16 lipca - 2300 km
26) 08 czerwca - 2292 km
27) 05 czerwca - 2280 km
28) 03 czerwca - 2280 km
29) 29 czerwca - 2272 km
30) 11 maja - 2272 km
31) 29 marca - 2262 km
32) 30 maja - 2256 km
33) 28 czerwca - 2244 km
34) 05 lipca - 2230 km
35) 09 marca - 2230 km
36) 11 października - 2227 km
37) 09 maja - 2226 km
38) 11 listopada - 2217 km
39) 13 lipca - 2216 km
40) 20 marca - 2208 km
41) 13 czerwca - 2200 km
42) 26 czerwca - 2200 km
43) 19 maja - 2200 km
44) 23 kwietnia - 2200 km
45) 25 marca - 2200 km
46) 01 czerwca - 2170 km
47) 23 czerwca - 2160 km
48) 15 maja - 2160 km
49) 21 września - 2155 km
50) 05 kwietnia - 2154 km
51) 27 marca - 2150 km
52) 27 lutego - 2150 km
53) 26 maja - 2140 km
54) 06 kwietnia - 2139 km
55) 15 kwietnia - 2111 km
56)18 października - 2111 km
57) 24 czerwca - 2110 km
58) 30 kwietnia - 2105 km
59) 22 września - 2103 km
60) 10 czerwca - 2100 km
61) 18 marca - 2100 km
62) 15 sierpnia - 2092 km
63) 14 czerwca - 2090 km
64) 07 lipca - 2081 km
65) 28 lipca - 2080 km
66) 18 maja - 2080 km
67) 12 października - 2074 km
68) 09 września - 2068 km
69) 15 czerwca - 2060 km
70) 10 września - 2057 km
71) 21 maja - 2050 km
72) 08 października - 2050 km
73) 27 lipca - 2041 km
74) 28 sierpnia - 2035 km
75) 24 września - 2031 km
76) 02 lipca - 2030 km
77) 28 kwietnia - 2030 km
78) 19 marca - 2030 km
79) 17 października - 2028 km
80) 14 kwietnia - 2026 km
81) 01 sierpnia - 2025 km
82) 06 czerwca - 2024 km
83) 24 marca - 2010 km
84) 24 października - 2009 km
85) 04 maja - 2000 km
86) 22 kwietnia - 2000 km
87) 08 marca - 2000 km
88) 22 marca - 2000 km
89) 04 marca - 2000 km
90) 07 maja - 1978 km
91) 08 lipca - 1971 km
92) 02 maja - 1965 km
93) 27 czerwca - 1962 km
94) 09 sierpnia - 1961 km
95) 10 kwietnia - 1960 km
96) 27 października - 1957 km
97) 15 marca - 1950 km
98) 06 marca - 1950 km
99) 25 lutego - 1950 km
100) 23 września - 1949 km
101) 06 sierpnia - 1945 km
102) 25 czerwca - 1940 km
103) 01 lipca - 1932 km
104) 26 lipca - 1930 km
105) 04 lipca - 1926 km
106) 04 października - 1919 km
107) 30 czerwca - 1917 km
108) 07 września - 1916 km
109) 06 lipca - 1915 km
110) 11 lipca - 1910 km
111) 17 maja - 1910 km
112) 23 lipca - 1903 km
113) 12 czerwca - 1900 km
114) 24 kwietnia - 1900 km
115) 19 kwietnia - 1900 km
116) 17 marca - 1900 km
117) 05 marca - 1900 km
118) 23 października - 1896 km
119) 05 listopada - 1893 km
120) 03 kwietnia - 1890 km
121) 17 lipca - 1870 km
122) 15 października - 1856 km
123) 29 maja - 1851 km
124) 14 maja - 1842 km
125) 14 października - 1841 km
126) 30 lipca - 1840 km
127) 09 października - 1837 km
128) 19 października - 1837 km
129) 03 sierpnia - 1831 km
130) 10 lipca - 1830 km
131) 21 czerwca - 1830 km
132) 22 czerwca - 1830 km
133) 30 września - 1828 km
134) 29 września - 1826 km
135) 16 marca - 1820 km
136) 18 lutego - 1820 km
137) 10 października - 1818 km
138) 26 września - 1812 km
139) 12 lipca - 1809 km
140) 03 października - 1804 km
141) 01 października - 1803 km
142) 28 maja - 1800 km
143) 02 kwietnia - 1800 km
144) 07 kwietnia - 1800 km
145) 10 marca - 1800 km
146) 02 marca - 1800 km
147) 23 lutego - 1800 km
148) 31 października - 1800 km
149) 16 maja - 1790 km
150) 09 listopada - 1785 km
151) 06 maja - 1784 km
152) 15 listopada - 1782 km
153) 05 maja - 1780 km
154) 26 października - 1779 km
155) 20 lipca - 1778 km
156) 19 czerwca - 1775 km
157) 06 października - 1774 km
158) 09 czerwca - 1771 km
159) 25 października - 1768 km
160) 11 sierpnia - 1764 km
161) 20 kwietnia - 1760 km
162) 27 maja - 1750 km
163) 01 marca - 1750 km
164) 12 marca - 1750 km
165) 26 lutego - 1750 km
166) 28 stycznia - 1750 km
167) 10 maja - 1743 km
168) 31 lipca - 1740 km
169) 23 marca - 1740 km
170) 29 października - 1739 km
171) 20 września - 1735 km
172) 25 listopada - 1731 km
173) 29 kwietnia - 1730 km
174) 11 marca - 1730 km
175) 17 czerwca - 1727 km
176) 03 lipca - 1724 km
177) 30 stycznia - 1720 km
178) 16 września - 1720 km
179) 13 października - 1713 km
180) 19 lipca - 1710 km
181) 29 lipca - 1710 km
182) 16 czerwca - 1710 km
183) 16 kwietnia - 1710 km
184) 14 lipca - 1708 km
185) 27 września - 1706 km
186) 05 października - 1704 km
187) 02 czerwca - 1700 km
188) 26 kwietnia - 1700 km
189) 21 marca - 1700 km
190) 22 lutego - 1700 km
191) 14 stycznia - 1700 km
192) 22 października - 1695 km
193) 22 listopada - 1693 km
194) 29 listopada - 1687 km
195) 11 kwietnia - 1680 km
196) 14 marca - 1680 km
197) 08 listopada - 1677 km
198) 25 września - 1675 km
199) 14 listopada - 1665 km
200) 18 czerwca - 1664 km
201) 26 listopada - 1662 km
202) 12 maja - 1660 km
203) 12 kwietnia - 1660 km
204) 21 kwietnia - 1660 km
205) 29 stycznia - 1660 km
206) 11 września - 1658 km
207) 13 marca - 1650 km
208) 07 marca - 1650 km
209) 09 lutego - 1650 km
210) 25 stycznia - 1650 km
211) 21 stycznia - 1650 km
212) 30 sierpnia - 1648 km
213) 18 listopada - 1645 km
214) 07 listopada - 1644 km
215) 20 października - 1644 km
216) 17 sierpnia - 1643 km
217) 15 września - 1635 km
218) 28 listopada - 1633 km
219) 20 maja - 1630 km
220) 17 kwietnia - 1630 km
221) 19 września - 1630 km
222) 28 września - 1630 km
223) 22 maja - 1620 km
224) 29 sierpnia - 1618 km
225) 01 listopada - 1616 km
226) 17 września - 1613 km
227) 06 września - 1611 km
228) 21 października - 1606 km
229) 30 października - 1605 km
230) 02 listopada - 1603 km
231) 15 lipca - 1600 km
232) 03 marca - 1600 km
233) 04 lutego - 1600 km
234) 07 lutego - 1600 km
235) 14 lutego - 1600 km
236) 13 lutego - 1600 km
237) 19 lutego - 1600 km
238) 04 stycznia - 1600 km
239) 13 stycznia - 1600 km
240) 21 listopada - 1600 km
241) 30 marca - 1587 km
242) 03 września - 1581 km
243) 23 maja - 1570 km
244) 25 maja - 1570 km
245) 07 stycznia - 1570 km
246) 13 grudnia - 1569 km
247) 13 września - 1567 km
248) 28 lutego - 1564 km
249) 19 stycznia - 1564 km
250) 27 stycznia - 1560 km
251) 17 lutego - 1550 km
252) 11 lutego - 1550 km
253) 08 lutego - 1550 km
254) 04 kwietnia - 1546 km
255) 07 października - 1536 km
256) 22 lipca - 1530 km
257) 05 lutego - 1530 km
258) 08 września - 1516 km
259) 04 sierpnia - 1515 km
260) 10 lutego - 1510 km
261) 12 lutego - 1510 km
262) 20 lutego - 1510 km
263) 10 listopada - 1509 km
264) 16 listopada - 1506 km
265) 23 listopada - 1505 km
266) 20 czerwca - 1500 km
267) 24 maja - 1500 km
268) 01 kwietnia - 1500 km
269) 01 lutego - 1500 km
270) 16 lutego - 1500 km
271) 06 lutego - 1500 km
272) 02 lutego - 1500 km
273) 24 lutego - 1500 km
274) 06 stycznia - 1500 km
275) 05 stycznia - 1500 km
276) 01 stycznia - 1500 km
277) 22 stycznia - 1500 km
278) 04 listopada - 1500 km
279) 31 marca - 1497 km
280) 06 listopada - 1471 km
281) 18 stycznia - 1465 km
282) 02 października - 1464 km
283) 20 listopada - 1462 km
284) 08 stycznia - 1460 km
285) 27 listopada - 1458 km
286) 17 stycznia - 1457 km
287) 16 października - 1453 km
288) 09 kwietnia - 1450 km
289) 23 stycznia - 1450 km
290) 26 stycznia - 1450 km
291) 17 listopada - 1442 km
292) 30 listopada - 1437 km
293) 06 grudnia - 1436 km
294) 27 kwietnia - 1420 km
295) 05 grudnia - 1416 km
296) 09 stycznia - 1410 km
297) 07 sierpnia - 1410 km
298) 14 sierpnia - 1407 km
299) 15 stycznia - 1406 km
300) 19 listopada - 1402 km
301) 12 listopada - 1401 km
302) 21 lipca - 1400 km
303) 08 kwietnia - 1400 km
304) 15 lutego - 1400 km
305) 21 lutego - 1400 km
306) 10 stycznia - 1400 km
307) 11 stycznia - 1400 km
308) 16 stycznia - 1400 km
309) 20 stycznia - 1400 km
310) 01 grudnia - 1400 km
311) 16 grudnia - 1400 km
312) 24 listopada - 1400 km
313) 03 listopada - 1400 km
314) 13 listopada - 1400 km
315) 28 października - 1400 km
316) 14 września - 1400 km
317) 18 września - 1400 km
318) 05 sierpnia - 1400 km
319) 10 sierpnia - 1400 km
320) 19 sierpnia - 1400 km
321) 18 lipca - 1380 km
322) 09 lipca - 1373 km
323) 17 grudnia - 1358 km
324) 12 września - 1358 km
325) 03 lutego - 1350 km
326) 12 stycznia - 1350 km
327) 08 sierpnia - 1350 km
328) 03 grudnia - 1346 km
329) 12 grudnia - 1325 km
330) 04 grudnia - 1319 km
331) 16 sierpnia - 1308 km
332) 31 stycznia - 1300 km
333) 24 stycznia - 1300 km
334) 21 grudnia - 1300 km
335) 14 grudnia - 1300 km
336) 10 grudnia - 1300 km
337) 09 grudnia - 1300 km
338) 05 września - 1300 km
339) 02 stycznia - 1284 km
340) 18 sierpnia - 1265 km
341) 03 stycznia - 1250 km
342) 07 grudnia - 1243 km
343) 15 grudnia - 1233 km
344) 20 grudnia - 1221 km
345) 19 grudnia - 1220 km
346) 02 grudnia - 1216 km
347) 27 grudnia - 1210 km
348) 31 sierpnia - 1210 km
349) 23 grudnia - 1203 km
350) 18 grudnia - 1203 km
351) 31 grudnia - 1202 km
352) 30 grudnia - 1201 km
353) 13 sierpnia - 1200 km
354) 28 grudnia - 1182 km
355) 02 września - 1171 km
356) 29 grudnia - 1161 km
357) 04 września - 1154 km
358) 12 sierpnia - 1144 km
359) 08 grudnia - 1140 km
360) 11 grudnia - 1132 km
361) 24 grudnia - 1122 km
362) 01 września - 1106 km
363) 22 grudnia - 1102 km
364) 26 grudnia - 1050 km
365) 25 grudnia - 1025 km
366) 29 lutego - 744 km
...dzieje się coś, co się nigdy nie powtórzy.








