Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 673150.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



290 747

Czwartek, 26 lutego 2026 · dodano: 26.02.2026 | Komentarze 0

110 góral 

Nienawidzę zimy, nienawidzę zimy.
Tak bardzo jej nienawidzę.


DO KOŃCA zimy POZOSTAŁY 2 DNI 


290 857 powodów, aby jechać dalej

Środa, 25 lutego 2026 · dodano: 25.02.2026 | Komentarze 0

110 góal

...zima ewidentnie ma w sobie coś z dramatycznej królowej.
Gdy tylko napisałem, że zostały jej cztery dni życia, zrobiła wejście jak diva:
śnieg, wiatr, ślisko - pełen repertuar od samego rana, od 5 nad ranem.
jakby chciała powiedzieć mi "ja tu jeszcze rządzę"...no i rządziła, rzeczywiście,
przynajmniej do południa.

na dziś miałem plan prosty" lekka, przyjemna jazda w przedwiosennym klimacie".
Plan zimy był inny, zima widocznie czyta to wszystko, co piszę, no i jak tylko zobaczyła,
że znowu wyszedłem na rower dała mi dokładnie 5 minut na przygotowanie się do wszystkiego.
Nie uwierzycie, ale śnieg walił na mnie tak, jakby ktoś potrząsał
gigantycznym pudełkiem mąki. Trwało to zaledwie przez godzinę, ale to wystarczyło do tego,
że asfalty znowu zrobiły się śliskie, a to dla mnie kłopot bo już po mieście nie jeżdżę, za dużo dziur i wyrw,
wolę wywalić się przed sarnami, niż przed samochodami... a dziś po raz kolejny widziałem nawet łosia,
one naprawdę istnieją :)

zima walczy. 
Trzy dni do jej końca.
Wiosna może jest już za rogiem, ale zima próbuje jeszcze wygrać ze mną na punkty.


290 967 powodów, aby jechać dalej

Wtorek, 24 lutego 2026 · dodano: 24.02.2026 | Komentarze 0

130 góral

śnieg topi się, jakby sam nie mógł uwierzyć, że jego czas naprawdę dobiega końca.
Na chodnikach wciąż leżą brudne resztki zimy, ale asfalt, ten ukochany, czarny,
gładki asfalt zaczyna wyłaniać się spod białej skorupy jak skarb...choć jest jedno duże ALE.
sterta wyrw i dziur, zwłaszcza w mieście, dlatego po mieście już prawie wcale nie jeżdżę...
coś do zaokrąglenia tylko, no i wyjazdy i wjazdy jedynie.

to jeszcze nie koniec, ale dużo już się zmieniło.

zimo. zostały ci cztery dni - wykorzystaj je dobrze bo potem cię
znowu nie będzie.
oczywiście nienawidzę cię, ja tak bardzo cię nienawidzę.


291 097 powodów, aby jechać dalej

Poniedziałek, 23 lutego 2026 · dodano: 23.02.2026 | Komentarze 0

100 góral 

... dzisiaj dokładnie to, co wczoraj.
tyle, że dzisiaj przez pierwszą godzinę u mnie lał deszcz.


291 197 powodów, aby jechać dalej

Niedziela, 22 lutego 2026 · dodano: 22.02.2026 | Komentarze 2

110 góral

...dzisiaj miało być dla mnie tak jak codziennie.
jeszcze nie wsiadłem na rower, a już wiedziałem, że prawie nic z tego nie będzie.
Byłem gotowy, ubrany, rozbudzony chłodem poranka.
a na chodnikach i ulicach była szklanka, dosłownie, od 5 nad ranem.

Pierwsza godzina dnia to był spacer z rowerem u boku.
Każdy krok ostrożny, każdy ruch przemyślany.
Zero pośpiechu - tylko cierpliwość i czekanie na moment, kiedy lód
zacznie odpuszczać. 

i w końcu odpuścił.
Po godzinie zrobiło się na tyle bezpiecznie dla mnie, że mogłem wsiąść i pojeździć.
Pozostała część dnia była już taka, jak lubię - spokojna, rytmiczna, dająca satysfakcję.

wszystko to część dyscypliny, nie odpuszczać, tylko dostosować się
do warunków i tyle.

Nienawidzę zimy, nienawidzę zimy.
tak bardzo jej nienawidzę.
DO KOŃCA zimy POZOSTAŁO 6 DNI.


291 307 powodów aby jechać dalej

Sobota, 21 lutego 2026 · dodano: 21.02.2026 | Komentarze 0

150 góral

to dziwne uczucie, kiedy coś ciężkiego nagle cichnie.
Jakby ktoś uchylił okno po długiej zimie i wpuścił ciepłe powietrze.
Coś się domyka - wreszcie. A ja czuję, że teraz wszystko zacznie się układać inaczej. 
Lżej. Jaśniej...jedzie do mnie WIOSNA !! 

Wiosna już dojeżdża tam gdzie jestem, czuję to całym sobą, jest już naprawdę blisko,
mam nadzieję, że przywiezie mi nowe emocje, nowe oddechy.
Mam nadzieję, że już będzie mniej ciemno z samego rana,
że znowu będę miał mniej ubrań na sobie, a najważniejsze, że będzie cieplej,
tak, niech będzie chociaż trochę więcej ciepła niż teraz to już będzie dobrze.

I to, co robię teraz, wreszcie to ma przestrzeń, żeby rosnąć.
I ja jestem razem z tym.
bo przejechałem zimę w dokładnie taki sposób, jaki chciałem...
jest dla mnie idealnie nawet jak nie przejadę tych ostatnich siedmiu dni.


291 457 powodów, aby jechać dalej

Piątek, 20 lutego 2026 · dodano: 20.02.2026 | Komentarze 0

140 góral

...od 5 nad ranem było mi znowu potężnie zimno,
potem już mniej, normalnie. Zima to jednak zima, nadal jest, choć po południu
poczułem w sobie to, że chyba już zaczyna odjeżdżać.
Fantastycznie, że się kończy.

I oczywiście nic się nie zmieniło.
Nienawidzę zimy, nienawidzę zimy,
tak bardzo jej nienawidzę...
niech się skończy, a potem może być nawet zimniej...najważniejsze,
że będzie wiosna.

DO KOŃCA zimy POZOSTAŁO 8 DNI.


291 597 powodów, aby jechać dalej

Czwartek, 19 lutego 2026 · dodano: 19.02.2026 | Komentarze 0

130 góral

...jak to jest z tymi moimi zimami ?

od lat jeżdżę dużo. Tak dużo, że dziś mogę pozwolić sobie na luksus
wybierania dni, w które wsiadam na rower. Ba, nie muszę już udowadniać cokolwiek,
a na pewno nie to, że potrafię przejechać zimę - to wszystko już było.
Kilka lat temu sam sobie obiecałem, pamiętam to doskonale, że w kolejne zimy będę 
jeździł mniej...i faktycznie, mogłem. Same kilometry przestały być
dla mnie wyzwaniem. Dziś dla mnie sztuką jest utrzymać ten rytm - nie dlatego,
że muszę, ale dlatego, że chcę widzieć w swoich statystykach sens, porządek, ciągłość. 

mam wobec siebie zobowiązania.
nie tylko ten jeden, główny cel, który widać już naprawdę tak blisko.
Żeby go osiągnąć, potrzebuję wielu małych celów, drobnych punktów kontrolnych,
które popychają mnie do przodu. Dlatego wsiadam, kombinuję, szukam pretekstów,
by się tylko nie zatrzymać. Bo zatrzymanie dla mnie to nie przerwa - to pęknięcie w symetrii,
którą buduję od piętnastu lat.

wiem, że moja zima nigdy w tej drodze nie dorówna moim letnim miesiącom,
a piątek nigdy w tej drodze nie dojedzie do soboty...mam również pełną świadomość,
że składak w tej drodze w pełni nie może równać się z rowerami szosowymi...
ale robię wszystko, aby to wszystko było jak najbliżej siebie...te wszystkie moje przejechane miesiące
i każdy dzień spisywany osobno.
zależy mi na tym bardzo, aby te różnice były jak najmniejsze.
Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że te statystyki nie utrzymują się same.
jeden słabszy dzień, dni w które nie jeżdżę po wypadkach...te wyrwy później muszę łatać
przez kilka kolejnych lat...wypadki to jedno, czasem brakuje czasu, czasem pogoda nie współpracuje,
czasem po prostu ciało mówi mi "dzisiaj nie".
I wtedy zaczyna się ta cała układanka - jak zniwelować stratę, jak domknąć linię,
jak nie pozwolić, żeby coś się rozjechało.

Co ciekawe, kiedy zaczynałem, w ogóle o tym nie myślałem.
Jeździłem przed siebie, bez planu, bez liczenia, bez zastanawiania się.
Bo nie wiedziałem wtedy, że kiedyś będę w tym miejscu, w którym jestem teraz.
Nie miałem pojęcia, że przyjdzie moment, w którym te liczby, te cele,
ta symetria staną się dla mnie ważne.

Wtedy liczyła się tylko droga.
Teraz liczy się także dla mnie ciągłość.

I właśnie dlatego tak trudno mi odpuścić.
Bo wiem, ile lat jeździłem "na ślepo", nie zdając sobie sprawy,
że buduję fundament pod coś większego.
I skoro już tu jestem, skoro te cele same się nie pojawiły tylko wyrosły ze mnie - 
to chcę je domknąć.
Chcę, żeby to wszystko miało sens, żeby ta linia na końcu była równa, przemyślana, wypracowana.




291 727 powodów, aby jechać dalej

Środa, 18 lutego 2026 · dodano: 18.02.2026 | Komentarze 3

130 góral

zimą mój rower przestaje być środkiem transportu, a zaczyna być polem bitwy.
Góral, tylko góral. Walczę nie z dystansem, nie z własną słabością - tylko z czymś gorszym:
z solą, chlapiącym błotem, piaskiem, z mieszanką, która zjada mój napęd szybciej
niż ja jestem w stanie kręcić.

w poprzednich latach bywało różnie.
jednej zimy mój napęd wytrzymał...dwa tygodnie.
Dwa. Tygodnie. I to jest mój rekord.
Tyle wystarczyło, żeby sól zrobiła z niego rzeźnię.
W tym sezonie pierwsza faza zimy była jeszcze łaskawa - przejechałem 5000 km
i dopiero po tym zjechałem do serwisu.
A teraz ? Jeszcze nie dobiłem do 4000, a napęd już praktycznie umarł,
dwukrotnie podczas dnia czyszczony.
Łańcuch jęczy, kaseta wygląda tak, jakby ktoś ją szlifował papierem ściernym,
a tarcza wraz z hamulcami mają już dość mojego optymizmu.

I właśnie dlatego nienawidzę zimy. Przez to właśnie

zimą każdy kilometr to moje negocjacje z fizyką, chemią i cierpliwością.
Jeżdżę, ale wieczorem poprzedniego już zakładam, że następnego dnia nie wyjadę,
albo będzie to dzień bez roweru, mój bezrowerowy krótszy dzień.
Bo stabilność asfaltu to dla mnie wszystko ponad wszystko, a on mi
właśnie daje tego poczucia teraz jak najmniej.
Mimo to budzę się po czwartej nad ranem, mimo to wychodzę z rowerem o piątej nad ranem
i codziennie sobie mówię, że jak przejadę pierwsze pięć kilometrów w tych
warunkach, które funduje mi dziś zima...to pojeżdżę dłużej.

I na razie się udaje.

I oczywiście jeżdżę na oponach bez kolców.




291 857 powodów, aby jechać dalej

Wtorek, 17 lutego 2026 · dodano: 17.02.2026 | Komentarze 0

120 góral

wczoraj napisałem o tym, że coraz częściej ostatnio jeżdżę w silnym mrozie,
że przejadę go, że dam radę, że nie odpuszczę.
...więc los postanowił mnie sprawdzić bo dzisiaj dostałem dokładnie
to samo, co wczoraj...tylko gorzej.
Ten sam mróz, ten sam wiatr, ale do kompletu jeszcze śnieg,
nie taki aż po kolana, ale śnieg, który oblepiał okulary, śnieg, który stworzył śliskość na drodze.

I w takich chwilach właśnie wraca do mnie jedno wspomnienie.

Jestem w suchym pomieszczeniu. Ciepło, bezpiecznie.
A za oknem deszcz odbija się od parapetu i dachu.
Ten charakterystyczny rytm, który mówi: "zaraz wyjdziesz. zaraz się z tym zmierzysz".
I faktycznie. Wychodziłem.
a potem wjeżdżałem w ten deszcz, przejeżdżałem go zostawiałem za sobą, choć było trudno.

co ciekawe, deszcz kiedyś był moim wrogiem, już nie jest,
bo obecnie w przeciwieństwie do dzisiejszej pogody, deszcz kojarzy mi się z latem.
A lato to góry.
To cały kraj pod górami.
To te dni, kiedy się jedzie, jedzie i jedzie.

śnieg i mróz są inne, surowe.
Bezkompromisowe. Nie mają nic w sobie wspaniałego.
Ktoś powie, że zima cię nauczy najwięcej, że co cię nie zabije to cię...itd - 
nic bardziej mylnego, zima nic ci nie da, chyba, że po tyłku.
Bo kiedy jadę w taką pogodę, to nie jadę dla widoków, dla słońca, dla śniegu,
dla przyjemności. Jadę zimą bo tak wybrałem.
Bo chcę być inny.

I może właśnie o to chodzi, żeby przejechać nie tylko te piękne dni,
piękne pory roku.
Żeby nie tylko wspominać lato, ale zasłużyć na nie zimą.

a deszcz ?
deszcz zawsze będzie moim ulubionym przeciwnikiem,
nie da się jego ani nauczyć, ani zwyciężyć, nikt do niego
się nie przyzwyczai...jego trzeba zwyczajnie przejechać...mimo wszystko kojarzy mi się z latem.