Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 680115.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



284 364 powody, aby jechać dalej

Poniedziałek, 13 kwietnia 2026 · dodano: 13.04.2026 | Komentarze 0

70 advanced
40 nextbike

nie jest ważne to, co robisz i jak długo to robisz.
Ważna jest tylko konsekwencja i trwałość.


284 474 powody, aby jechać dalej

Niedziela, 12 kwietnia 2026 · dodano: 12.04.2026 | Komentarze 0

70 advanced
30 wigry 3

...proces leczenia przebiegł pomyślnie.
leczenie zakończone.


284 574 powody, aby jechać dalej

Sobota, 11 kwietnia 2026 · dodano: 11.04.2026 | Komentarze 0

20 wigry 3 

To nie był dzień bez roweru.
.... z Wigry 3.


284 594 powody, aby jechać dalej

Piątek, 10 kwietnia 2026 · dodano: 10.04.2026 | Komentarze 0

100 advanced
50 chicago

przez cały tydzień wiatr był moim najwierniejszym towarzyszem.
Nie tym delikatnym, tylko tym, który stawia opór.
Przyjąłem go stertę na siebie..
Codziennie od poniedziałku wsiadałem na rower z myślą,
że może dziś będzie lżej...nie było.
wiatr uderzał we mnie jak fala, w twarz, w boki.
Wpychał się w moje ubranie, zimowe ubranie, wysuszał gardło
zręcznie pokonując szczelne oba zimowe dwa kominy zakrywające moją szyję i twarz.

dopiero dziś, kiedy zjechałem do domu i zamknąłem po sobie drzwi,
poczułem,, jak bardzo ten tydzień mnie nadwyrężył.
Gardło zapiekło ostrzej niż zwykle, a w nogach... w całym ciele poczułem
charakterystyczne ciężkie osłabienie. Organizm wystawił mi rachunek
za przejechane w pięć dni ...800 kilometrów.

zrobiłem sobie gorący bananowy koktajl, zjadłem mnóstwo mandarynek, po czym
w opakowaniu wszedłem pod kołdrę i ogłosiłem sobie oficjalne rozpoczęcie leczenia.
Tylko do jutra, do południa - obiecałem sobie.
Tyle powinno wystarczyć, żeby wrócić do rowerów.
a jeśli nie ? Cóż, jutro jest sobota, wigry lubi jeździć w soboty...
nawet jeśli będzie wiało to na składak znajdę siły...zdrowie nie jest ważne.
Nie jest już ważne.
Kiedy jedzie się tak długo i tak daleko, że mija się księżyc własnych możliwości,
zdrowie staje się tylko cieniem. Liczy się tylko droga i to,
by ją domknąć. 


284 744 powodów, aby jechać dalej

Czwartek, 9 kwietnia 2026 · dodano: 09.04.2026 | Komentarze 0

100 advanced
50 chicago

wiosna miała być rowerowa, a wyszło jak zwykle:
zimno, potężny wiatr i klimat jak w listopadzie.
Kolejny taki dzień. Kiedy to się skończy ?

Na znak buntu nie zabieram bidonów.
Skoro aura nie daje mi ciepła,
to ja nie daję nawodnienia.




284 894 powody, aby jechać dalej

Środa, 8 kwietnia 2026 · dodano: 08.04.2026 | Komentarze 0

150 góral

jest zimno.
Jest mi bardzo zimno.


285 044 powodów, aby jechać dalej

Wtorek, 7 kwietnia 2026 · dodano: 07.04.2026 | Komentarze 1

140 advanced
10 nextbike

Od zimy uciekłem na rowerze.
Zawsze tak robię, co roku.
Bo tej zimy mróz wgryzał się w moje ciało jak nigdy wcześniej, a śnieg i szklanka
na drogach zamieniały każdy kilometr w walkę o przetrwanie.
Myślałem więc o wiośnie, jak o wybawieniu.

W końcu przyszła. Przynajmniej z nazwy.

bo dziś ubrałem się tak samo dokładnie jak w styczniu - 
warstwa w warstwie, jakbym szykował się na  biegun.
Różnica była tylko jedna: rower miał już letnie opony, jakby chciał wierzyć,
że to naprawdę nowy sezon, ale kiedy tylko wyjechał na Żuławy, zrozumiał,
jak bardzo się pomylił.

Wiatr nie wiał, on atakował. Przeszywał moje ubrania, skórę, aż do środka.
Pchał w bok, zatrzymywał, odbierał siły. Nie było w tym nic romantycznego.
To był przeciwnik, który nie grał fair.
Jechałem do przodu, choć każdy kilometr kosztował mnie chyba więcej
niż zimowe ślizgi po lodzie. A kiedy wreszcie zawróciłem, nie było żadnego
"polecisz z powrotem jak strzała. Wiatr nie znał, ani litości, ani logiki, po prostu
wiał wszędzie, wokół domu, na polach, na drogach...
jeśli wyjedziesz sobie raz na taką setkę w takich warunkach, po obfitym świątecznym zjedzeniu
sterty ciast...i potem wracasz do domu i nic rowerowo nie musisz to nawet jest fajnie,
wszystko jednak zmienia się kiedy musisz to powtarzać
dwa razy dziennie, codziennie.


chyba wiosna postanowiła udawać, że nie istnieje...
a ja tak się cieszyłem, że wreszcie przyszła.



285 194 powodów, aby jechać dalej

Poniedziałek, 6 kwietnia 2026 · dodano: 06.04.2026 | Komentarze 0

201 advanced

dziewięć rowerów, dwa z nich już są na ściance po tysiącach kilometrów
w nogach, mimo wszystko są blisko akcji.

pozostała siódemka żyje pełnią życia.
Każdy z nich ma swój charakter, swoje humory i swoje ulubione trasy.
Staram się jeździć każdym, choć szkoda, każdy dzień daje mi tylko
jeden pełny dzień.
Advanced, po nim już nikogo nie ma.
W tym roku udało mi się już teraz - od dziś wszystkie już wyjechały na asfalt,
szutry i zakręty. Do dziś pozostał mi tylko szosowy advanced.
Cierpliwie czekał na swoją kolej, a kiedy w końcu przyszła, pojechał
ładnie, jakby chciał już nadrabiać sezon.

i tak, wszyscy są zadowoleni: szosowcy, full, składaki, miejskie, a nawet góral,
który zawsze udaje twardziela, choć w głębi duszy
ponad wszystko lubi spokojne błotno śniegowo ulewowe przejażdżki.

czasem ktoś pyta, po co mi tyle rowerów.
Odpowiedź jest prosta: tyle właśnie potrzebuję , żeby spokojnie 
sobie lecieć za Księżycem.
Bo każdy z nich zabiera mnie trochę dalej - od codzienności, od pośpiechu,
od tego, co przyziemne.
A kiedy jadę, czuję, że jestem dokładnie tam, gdzie powinienem być.

P.S
wiało potężnie, więc sprawiedliwie pojeździłem i na Żuławach i 
na Wysoczyźnie Elbląskiej...a na lans Mareckiego pojechałem
tylko dlatego, aby wielokrotnie złamać jeden z punktów jego
regulaminu..."nie wyprzedzamy prowadzącego".
Bo w stroju MRDP to Radość tak intensywna, że trudno ustać w miejscu.


ZDRoWYCH i RADOSNYCH ŚWIĄT

Niedziela, 5 kwietnia 2026 · dodano: 05.04.2026 | Komentarze 0

86 chicago 

... dzień bez roweru.
Święta są.


285 481 powodów, aby jechac dalej

Sobota, 4 kwietnia 2026 · dodano: 04.04.2026 | Komentarze 0

54 wigry 3


dziś nadszedł czas na wigry.
Ten rower zawsze wywołuje we mnie śmiech - trochę jak powrót
do czasów, kiedy świat był prostszy, a jazda była czystą radością,
bez liczenia kilometrów. Wsiadłem, zakręciłem korbą i od razu poczułem, że to będzie dobry dzień.

A dzień był jeszcze lepszy bo dotarły do mnie letnie stroje MRDP.
te same, które noszą tylko ci, którzy naprawdę przejechali ten maraton.
Z ELbląga nikt oprócz mnie tego jeszcze nie dokonał, więc te ubranka są czymś
więcej niż materiałem i nadrukiem - to symbol czegoś, co zrobiłem jako pierwszy
z elbląga, już po raz czwarty. I choć nie jestem gościem, który lubi się chwalić to jednak
trudno nie poczuć lekkiego ukłucia dumy, kiedy masz na sobie coś, co dla wielu pozostaje
tylko marzeniem.


Założyłem koszulkę, spojrzałem w lustro i pomyślałem:
"no dobrze, to teraz wigry. Niech ludzie wierzą, że historia moje jeździć nawet na składaku".
I pojechałem, bez pośpiechu, bez presji, bez liczenia kilometrów.
Dziś byłem tylko ja, wigry i świadomość, że czasem warto zrobić tylko
coś dla samego siebie - choćby po to, żeby później móc włożyć taki strój i przypomnieć sobie,
że granice są bardziej w głowie niż na mapie...