Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 680115.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



WISŁA

Sobota, 14 marca 2026 · dodano: 14.03.2026 | Komentarze 1

200 full 

fullowo terenowo z Sierrą.
Było tak wspaniale, jak wspaniały był kapuśniak ze stekiem na którego szczycie ktoś położył krewetki....

niebieski najwolniejszy kolor na śladzie to była jazda pod potężny wiatr, na tym szlaku na szczycie wału przy Wiśle z północy na południe od Kiezmarka aż za Gniew jechaliśmy tylko my... wszyscy jechali na rowerach,  z wiatrem.

a zamek to Gniew oczywiście.





288 561 powodów, aby jechać dalej

Piątek, 13 marca 2026 · dodano: 13.03.2026 | Komentarze 2

150 wheeler

to był ostatni raz, ostatni raz wheeler zobaczył Malbork.
i nie ma w tym jednak, ani grama smutku - po blisko 200 tysiącach kilometrów
czego go zasłużony odpoczynek. Piękna podróż bo widział cały kraj.
Piękne wspomnienia, pozostało 400 kilometrów do pięknego finału.


po linii prostej do Malborka mam 30 kilometrów..


288 711 powodów, aby jechać dalej

Czwartek, 12 marca 2026 · dodano: 12.03.2026 | Komentarze 0

120 full
90 wheeler 
20 nextbike 

wheelerem przed śniadaniem,
miejskim po mieście,
a potem nagroda...fullowo terenowo z Sierrą.


pochylnie kanału elbląskiego...Jelenie, Oleśnica, Kąty, Buczyniec. 






288 941 powodów, aby jechać dalej

Środa, 11 marca 2026 · dodano: 11.03.2026 | Komentarze 0

150 wheeler 

wysoczyzna braniewska 
Żuławy Wiślane 

...po równo, po połowie.



pochylnia Kąty, kanał elbląski 


BOCIAN !!

Wtorek, 10 marca 2026 · dodano: 10.03.2026 | Komentarze 2

200 wheeler 

Elbląg - Milejewo - Młynary - Pieniężno - Górowo Iławeckie - Żywkowo - Górowo Iławeckie - Lekowo - Żelazna Góra - Pęciszewo - Gronowo - Braniewo - Nowa Pasłęka - Braniewo - Biedkowo - Bogdany - Frombork

Lidera zobaczyłem w miejscowości Lutkowo k. Rosji...w rejonie Lelkowa...drugiego zobaczyłem w pobliskim Gronowie przy punkcie granicznym...nie dał się sfocić, też piękny.


A Najpierw zajechałem do wioski bocianiej w Żywkowie...gdzie wśród stery gniazd nie było żadnego bociana.





199 tysięcy kilometrów WHEELER'a

Poniedziałek, 9 marca 2026 · dodano: 09.03.2026 | Komentarze 1

120 wheeler
10 nextbike

WHEELER

...zbliża się do pięknego symbolicznego momentu- 
jak wierny przyjaciel, który przez lata niósł mnie przez drogi, zakręty i
codzienne przygody. W każdym z tych kilometrów jest odrobina mojej pasji,
uporu i radości z jazdy. To jeden z moich bohaterów, który nie potrzebuje fanfar
bo jego historia zapisana jest w śladach opon i wspomnieniach, które ze mną stworzył.


Teraz, gdy zbliża się do kolejnego wielkiego etapu, można poczuć coś w rodzaju dumy - 
takiej spokojnej, ciepłej...oboje wspólnie dojrzeliśmy do tego sukcesu.


289 421 powodów, aby jechać dalej

Niedziela, 8 marca 2026 · dodano: 08.03.2026 | Komentarze 0

130 wheeler 

wysoczyzna braniewska 


289 551 powodów, aby jechać dalej

Sobota, 7 marca 2026 · dodano: 07.03.2026 | Komentarze 0

133 wheeler
27 wigry 3

WYSOCZYZNA BRANIEWSKA

wśród wszystkich tras, zakrętów, pagórków i kilometrów, które przewinęły mi się
pod kołami, jest jedno miejsce, które zawsze wraca do mnie jak refren ulubionej piosenki.
WYSOCZYZNA BRANIEWSKA.

niby blisko- raptem czterdzieści kilometrów od domu - 
a jednak kiedyś wydawała mi się tak odległa, jakby leżała na końcu mapy.
I może właśnie dlatego tak mnie ciągnęła.

Kiedyś nie przyjeżdżałem tu rowerem.
Ba, nawet nie śniło mi się, że mógłbym.
Z rowerem na pace zabierał mnie kolega służbowym samochodem.
Podrzucał mnie tu, zostawiał na dwie trzy godziny, a sam jechał załatwiać swoje spawy..
A ja znikałem w ciszy, w pustce, w tych przygranicznych drogach, gdzie człowiek słyszy
własne myśli głośniej niż gdziekolwiek indziej.
To były moje pierwsze ucieczki, pierwsze zachwyty, pierwsze odkrycia...i pierwsze marzenia,
że może kiedyś...może kiedyś przyjadę tu sam.

Wtedy to było nierealne. nawet mając cały dzień nie wyobrażałem sobie, że
mógłbym tu dojechać, pojeździć i wrócić do domu.
To była liga nie dla mnie.

A dziś ?
Dziś przyjeżdżam tu naokoło.
Dziś delektuję się każdym odcinkiem drogi, każdym wzniesieniem.
Dziś te miejsca są moje - nie dlatego, że są blisko, ale dlatego, 
że w końcu, że wreszcie do nich dorosłem.
Staram się tu być często...ale pół roku zawsze ucieka.
Pierwszy kwartał to zima, zimą nie da się tu jeździć...drugi kwartał to maratony,
a potem człowiek budzi się i nagle myśli..."kiedy ja tu byłem ostatnio ?"
I wtedy jadę. Bo tęsknię. Bo te miejsce pamięta mnie z czasów, kiedy byłem tylko gościem
na prace służbowego auta...

a dziś ? dziś jestem tu gospodarzem własnych kilometrów, cieszę się zawsze
z tego, kiedy tu jestem, choć jest jedna rzecz, która regularnie psuje mi szyki,
coś, co potrafi zniszczyć perfekcyjnie wykręcaną średnią, jakby ktoś
nagle wcisnął pauzę w moim prywatnym ultra.
STRAŻ GRANICZNA.
No bo jak tu utrzymać tempo, kiedy zza zakrętu, albo z dalekiej prostej dogania mnie patrol,
a ja...grzecznie się zatrzymuję i poddaję kontroli.
I stoję tak, uśmiecham się, odpowiadam na pytania, ale na początku rozmowy
zawsze mówię, że...panowie, spada mi średnia....
nie jest źle, przynajmniej ktoś widzi, że naprawdę tu jestem.
( choć widzi mnie tu jeszcze ktoś jeszcze )

I jest w tym wszystkim coś jeszcze. Coś, co do dziś mnie zadziwia.
Moja sytuacja rowerowa zmieniła się tak bardzo, że przez tą wysoczyznę braniewską, przez jej drogi właśnie,
przez te same pagórki, te same puste przestrzenie, które kiedyś były dla mnie końcem świata, dziś wyznaczane są trasy
dwóch największych ultramaratonów w Polsce.
A ja ? Ja ukończyłem je już dziewięć razy.
Kiedy wtedy siedziałem na pace służbowego auta te ultra nie istniały.
Tak jak we mnie nie istniały te myśli, które teraz są we mnie.
ta odwaga. Ta pewność.

...ta świadomość, że nareszcie mogę.


289 711 powodów, aby jechać dalej

Piątek, 6 marca 2026 · dodano: 06.03.2026 | Komentarze 3

85 wheeler
75 góral

WIOSNA PRZYSZŁA,  A JA ZNOWU JADĘ POD WIATR

czy jeżdżę dużo ? to jeszcze nie jest to, co od siebie wymagam.
ale mam w sobie poczucie, że dzień zaczął się, trwał i się skończył.
choć bardziej mam nieodparte wrażenie, że nie mogę jeszcze gładko wjechać w wiosnę.

od początku roku coś mnie próbuje zatrzymać.
Najpierw wirus w oku - dopiero w tym tygodniu wyleczony, ale swoje zabrał.
Kolano  po wypadku ? Niewyleczone, ale na szczęście nie protestuje podczas jazdy,
ale jest coś za coś bo leczy się wolniej.
gardło ? jeszcze nie wróciło do formy, ale przynajmniej nie jestem osłabiony.
Ząb bolał mnie przez kilka ostatnich dni- tylko przy każdym wstrząsie na rowerze, jakby chciał 
mi przypomnieć, że zmiana pasty to też ryzyko.
a wczoraj dołożyła się szyja- nadwyrężona przy zwykłym porannym przeciąganiu się.
aha, no i nadgarstek, operowany miał być w lutym, luty minął, a operacja nie...bo to dopiero
w przyszłym roku okazało się. a on boli jak tylko sobie o nim przypomnę.

czasem się zastanawiam dlaczego to wszystko musi być zawsze trudne,
dla mnie. Dlaczego po tak wielu przejechanych kilometrach, po tylu sezonach, po tylu
zimach...wiosna nie chce po prostu wejść miękko, bez bólu, bez przeszkód.

ale potem przypominam sobie jedno:
mimo tych wszystkich usterek, mimo bólu, mimo irytacji- 
mogę wyjść na rower każdego dnia. Codziennie.
każdego dnia marca myślę o śniegu starając się nadal pamiętać te złe śniegowe
i śliskie dnie, które przejechałem, aby bardziej docenić ten asfalt na który patrzę od kilku dni.
Dziś znowu był mróz, białe ulice, wyjechałem z rana nawet góralem dla pewności...a to i tak był pikuś
w porównaniu do niedawnych zimowych dni, cieszyłem się więc bardzo i z dzisiejszego dnia, choć zmarzłem
przez dwie pierwsze godziny bardzo przenikliwie....

I może właśnie w tym jest moja wiosna. Nie w lekkości,
lecz w tym, że mam możliwość codziennego jeżdżenia.

PS.
okulista, chirurg ręki, ortopeda, lekarz pierwszego kontaktu...
na początku próbowałem udawać "zwykłego pacjenta".
Do lekarzy jeździłem w cywilnych ciuchach, bez kasku, jakbym rowerem jeździł mniej niż dziecko.
Chciałem nie zdradzić, że na co dzień robię kilometry, które
dla innych są wyzwaniem....
oczywiście nic z tego nie wyszło. Lekarze i tak szybko rozszyfrowali, że zwyczajnie próbuję to zataić :)- 

Pan Ortopeda rozszyfrował mnie w trzy sekundy...po tym jak zapisał mi serię bolesnych
zastrzyków w kolano, a ja w ramach rozważania "ucieczki" spojrzałem na drzwi wyjściowe jego gabinetu - podobno patrzyłem na nie tak,
jakbym widział linię kolejnego startu ultra...tylko w to chciałem uciec od zastrzyków. I wtedy już wiedział,
z kim ma do czynienia.
Pani Okulistka też nie dała się długo nabrać.
Gdy tylko usiałem na krześle rzuciła z uśmiechem: "pan to chyba więcej patrzy na asfalt, niż na tablice ?"
...trudno zaprzeczyć, kiedy bardziej od literek na tablicy zdolny byłem do rozpoznania kamieni na trasie. 
Pan Chirurg ręki był jeszcze bardziej bezpośredni.
Bo gdy omawialiśmy operację, zobaczył moje zakłopotanie- myślał, że boję się jej z powodu bólu,
a gdy wytłumaczyłem, że boję się jedynie utraconych z tego powodu dni machnął ręką i powiedział:
"ręka ręką, ale przecież pan pedałuje nogami". I to był moment, że nawet wobec niego nie musiałem nic udawać.
a Lekarz Pierwszego Kontaktu, ten właśnie, który dał mi skierowanie do powyższych lekarzy...ten to już
w ogóle mnie rozbroił. Powiedział, że nawet się cieszy, kiedy mnie widzi pod gabinetem z rowerem,
bo to dla niego oznacza nic innego, jak to, że mimo wszystko nie jestem połamany...w sumie trudno
o bardziej praktyczne kryterium zdrowia.


teraz tylko ten jeden cel.
Ten jeden cel, który od kilku lat gdzieś we mnie dojrzewa.
Dojadę do Miliona. Wiem to. A kiedy to się stanie, coś się skończy - bo musi.
Bo pewne rzeczy mogą wydarzyć się tylko raz w życiu.
I właśnie dlatego są tak ważne.

Ale zanim to nastąpi, mam jedną prośbę.
Bądźcie ze mną. Czytając, kibicując, zaglądając tu od czasu do czasu, choćby w ciszy.
Bo codziennie, kiedy jadę, jestem sam...a jednak chciałbym, żeby na końcu było Was mnóstwo,
nie przegapcie tego dnia...choćby myślami.
Bo Milion okaże się liczbą
ale do jechanie do niego...to będzie całe moje życie.



289 871 powodów, aby jechać dalej

Czwartek, 5 marca 2026 · dodano: 05.03.2026 | Komentarze 0

150 wheeler 

wysoczyzna braniewska.
tylko tu jest czasami pusto.