Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi robert1973 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 702594.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią brak danych. i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy robert1973.bikestats.pl

Archiwum bloga



170 000 km Giant terrago

Niedziela, 29 marca 2026 · dodano: 29.03.2026 | Komentarze 2

57 chicago 
51 góral 

Giant terrago 170 tysięcy kilometrów ze mną.
Ze mną.



286 357 powodów, aby jechać dalej

Sobota, 28 marca 2026 · dodano: 28.03.2026 | Komentarze 0

30 wigry 3

...dzisiaj mniej roweru, tylko po to, aby poczuć się tak, jak...DZIEŃ PO.

Noc po ultra zawsze zaczyna się tak samo.
Budzik nie dzwoni, ale ciało i tak pamięta - więc otwieram oczy jak zwykle,
o tej nieludzkiej godzinie, kiedy świat jeszcze śpi.
Przez chwilę myślę, że znowu muszę wstać, pójść do roweru, zapiąć buty i ruszyć w trasę.
A potem dociera do mnie ta cudowna prawda: JUŻ PO WSZYSTKIM.

Więc wstaję tylko po to, żeby zajrzeć do lodówki, zjeść coś małego,
napić się czegoś ulubionego. Takie nocne, ciche świętowanie zwycięstwa,
które rozumie tylko ten, kto dojechał na metę.
Wracam więc do łóżka i zasypiam od razu, natychmiast, tak szybko jak gasi się światło.
A nad ranem ? ...nie ma poranka. Jest powolne budzenie się, przeciąganie,
przewracanie z boku na bok. Potem zasypiam jeszcze na kilka minut, bo mogę.
Bo nic mnie nie goni...

Śniadanie. Bez pośpiechu, bez planu, bez liczenia kalorii i watów.
I ten najpiękniejszy moment: świadomość, że NAWET JEŚLI DZIŚ NIE PRZEJADĘ ANI KILOMETRA
TO I TAK JESTEM SPEŁNIONY. Bo ultra już za mną. Bo zrobiłem swoje. Bo ono jest w tym
najważniejsze.

Tak właśnie wygląda mój ulubiony dzień rowerowy.
Tak właśnie się dzisiaj czułem.
...jak DZIEŃ PO.


286 387 powodów, aby jechać dalej

Piątek, 27 marca 2026 · dodano: 27.03.2026 | Komentarze 0

160 chicago 

Gdańsk.
mój ulubiony Gdańsk.


286 547 powodów, aby jechać dalej

Czwartek, 26 marca 2026 · dodano: 26.03.2026 | Komentarze 0

110 chicago 
20 nextbike 

u mnie koncertowo, wszystko idzie jak z nut 




286 677 powodów, aby jechać dalej

Środa, 25 marca 2026 · dodano: 25.03.2026 | Komentarze 0

70 góral
33 chicago
10 nextbike
7 full

od 5 nad ranem, samemu.
nic się nie zmieniło.


286 797 powodów, aby jechać dalej

Wtorek, 24 marca 2026 · dodano: 24.03.2026 | Komentarze 0

150 chicago 

.... dokładnie 150 km zrobiłem chicago po jego urodzeniu się i... już przejechałem Bałtyk - Bieszczady.
...na wigry 3 przed Bałtykiem przejechałem więcej, 200 km, i dobrze, bo rozsypały mi się na tej wycieczce pedały, kurcze, bo dziecięce były.

chicago ma lepsze, nic się w nim nie rozsypuje ... wszystko w nim działa, i musi, to nie jest tak, że to on zastępuje wheelera, ale tak to właśnie wygląda... choć to przecież nie jest rower szosowy... góral powinien już nie jeździć bo zimy nie ma, ale zgodził się jeszcze jeździć w ulewy zamiast chicago....chicago musi jeszcze błyszczeć i pachnieć, to jego początek przecież jest.


DZIEŃ BEZ ROWERU

Poniedziałek, 23 marca 2026 · dodano: 23.03.2026 | Komentarze 0

52 chicago
16 nextbike
2 góral

Dzisiaj mam dzień bez roweru.
Taki mój dzień bez roweru.

to znaczy, oczywiście jechałem, ale tak symbolicznie,
żeby nogi nie zapomniały do czego służą...czyli w mojej skali
coś pomiędzy rozruchem, a przejściem z pokoju do kuchni...

Organizm zrozumiał mnie w pełni, ale głowa nie do końca zrozumiała co się stało.
Licznik nawet teraz patrzy na mnie z wyrzutem, rowery są obrażone,
a ja próbuję sobie wmówić, że to wszystko jest dla mojego dobra...mało, serce
po zjedzonym obiedzie aż do wieczora mówiło do mnie..."no weź, dojedź te 30 kilometrów,
przecież dla ciebie to nic"...a ja wziąłem górala i pojechałem do Henia sobie porozmawiać,
do którego mam tylko kilometr...porozmawiałem sobie, a przy okazji Heniu pomógł mi odkręcić
zapieczone zniszczone pedały, które wymienił na lepsze, góral ma więc znowu coś nowego,
przynajmniej nam dzisiejszy dzień wyszedł na dobre.

To jest właśnie mój dzień bez roweru.
Dzień w którym odpoczywam, choć bardziej psychicznie walczę
z tym odpoczynkiem niż z jakimkolwiek podjazdem.


ulice Księżycowe

Niedziela, 22 marca 2026 · dodano: 23.03.2026 | Komentarze 0

220 chicago 

Puck - ulice księżycowe - Kartuzy - Żukowo - Gdańsk - Elbląg.

GÓRA - ulica księżycowa nr 295
USTARBOWO - ulica księżycowa nr 296
DĄBRÓWKA - ulica księżycowa nr 297
KAMIENICA KRÓLEWSKA - ulica księżycowa nr 298

ulice Księżycowe zaliczam w ten sposób, że muszę do nich dojechać i wrócić...na kołach.
Najdalej pojechałem do Cieplic k.. Jeleniej Góry. Tylko do jednej, kiedyś była ostatnia, jednakże z wielkim zadowoleniem tworzą się nowe... wyłącznie przy domkach jednorodzinnych.

....żadna z ulic nie posiadała tabliczki ulicznej, niestety, w każdej miejscowości wybudowany był tylko jeden dom,  tylko w Dąbrówce były...dwa.
W Górze sąsiad z ulicy Słonecznej powiedział, że gmina także im jeszcze nie dała tabliczki z nazwą ulicy.









SMOLNO ulica księżycowa nr 294

Sobota, 21 marca 2026 · dodano: 21.03.2026 | Komentarze 0

chicago 130

Elbląg - Gdańsk - Sopot - Gdynia - Kosakowo - Osłonino - SMOLNO - Puck


SMOLNO z ulicą księżycową nr 294








WHEELER route 21

Piątek, 20 marca 2026 · dodano: 20.03.2026 | Komentarze 0

chicago 70
góral 50
nextbike 12

KONIEC, KTÓRY NIE JEST KOŃCEM

w dniu wczorajszym zdjąłem garnitur z mojego rowerku.
Z tego, który przejechał ze mną 200 tysięcy kilometrów.
Z tego, który widział więcej wschodów słońca, niż jeden człowiek.
Z tego, który znał moje tempo, moje kryzysy, moje ucieczki i powroty.

Zrobiłem to honorowo, bez pośpiechu, z szacunkiem.
Kiedy odkręcałem pierwszą śrubkę, poczułem coś, czego się
nie spodziewałem. Jakby każdy ruch klucza odkręcał nie tylko metal, ale też wspomnienia.
Każdy element, który odkładałem na bok brzmiał jak echo przejechanych kilometrów.
Heniu tez wiele rzeczy odkręcił...co czuł w tym czasie, nie wiem :)

Ten rower widział mnie w momentach, kiedy świat był za ciężki,
a jedynym sposobem żeby to udźwignąć było ruszyć przed siebie.

Teraz jest ze mną w domu - nie jako sprzęt, ale jako część historii,
jak album pełen chwil, których nie da się powtórzyć...
wreszcie nareszcie może sobie odpocząć.
I napiszę szczerze: jest inaczej. Coś się we mnie przesunęło.
W piwnicy zrobiło się więcej miejsca, ale we mnie jest trochę...mniej.
To dziwne uczucie, kiedy kończy się coś, co trwało tak długo,
że stało się oczywistością.
Cieszę się z tego sukcesu - bo tyle kilometrów to wiele lat mojego życia.
To przecież tak wiele lat konsekwencji, pasji, uporu.
To historia, którą napisałem nogami, sercem i odrobiną szaleństwa.

ale jednocześnie czuję pustkę, jakby codzienna melodia nagle ucichła.
mimo wszystko radość jest potężna. Bo wiem, że to nie jest koniec.
to tylko zmiana formy.
Wheeler już nie będzie mnie woził, ale zostanie ze mną - 
jako symbol wytrwałości, pasji i wszystkich tych chwil, które
przeżyłem tylko dzięki niemu...Wheeler stał się częścią mnie.

Może tak właśnie wygląda pożegnanie, kiedy nikt nie mówi "żegnaj",
może tak wygląda wdzięczność, kiedy nie da się jej wypowiedzieć ?
Może tak wygląda koniec, który wcale końcem nie jest...?

Zostały ze mną trzy rzeczy: rama, kierownica i siodełko.
reszta mogła odejść, ale te trzy rzeczy musiały zostać.
Jak trzy zdania, których nie da się wykreślić z książki, choćby chciało
się napisać nowy rozdział.



moment, kiedy wyjeżdżałem z nim z domu po raz ostatni
to chwila, której nie zapomnę nigdy.